Dyskretny urok sztuki filmowej. Podróż czerwonego balonika
Twórczość reżysera filmu, Hou Hsiao-Hsiena, mogliśmy dotychczas poznać dzięki takim tytułom, jak Kwiaty Szanghaju, Cafe Lumiere, czy Trzy miłości. Obok Anga Lee, którego nikomu już dziś przedstawiać nie trzeba, oraz Tsai Ming-lianga (Good bye, Dragon Inn, Kapryśna chmura i Nie chcę spać sam), jest on obecnie najważniejszym przedstawicielem nurtu Drugiej Nowej Fali w kinie tajwańskim. I chyba nie trzeba mieć wątpliwości co do tego, że zakwalifikowanie owych twórców do jednego nurtu kina jest jak najbardziej trafne. W ich filmach znajdziemy bowiem wiele podobieństw. Najistotniejszym jest przede wszystkim charakterystyczny styl oraz określony stosunek do przedstawianego na ekranie świata. Reżyserzy tajwańskiego kina nowofalowego tworzą kino niesamowicie nastrojowe i zmysłowe.

U każdego z nich mamy do czynienia z innym rodzajem nastrojowości i sensualizmu, które mają nieco podobny rodowód. Tsai Ming-liang tworzy obrazy nadrealistyczne, sytuujące się gdzieś na cienkiej granicy między jawą i snem, a może raczej – teatralną sceną i publicznością. Ang Lee jest realistą, który głęboko wierzy w to, co widzi, choć również chętnie estetyzuje rzeczywistość i ubiera ją w rozmaite maski i kostiumy, pochodzące z różnych epok i niepodobnych do siebie światów. Zaś Hou Hsiao-Hsien jest reżyserem, który wierzy chyba przede wszystkim w obraz. Pragnie on pokazać rzeczywistość w jej możliwie najpełniejszym kształcie, ale zdaje się, że w jego filmach jest ona całkowicie poddana filmowości i samemu procesowi tworzenia. U podłoża twórczości każdego z tych reżyserów leży głęboka wiara w sztukę filmową, która czasem jest prawdziwsza niż życie. Filmowe odzwierciedlenie tej wiary Ang Lee i Tsai Ming-liang doprowadzili właściwie do perfekcji. Zaś Hsiao-Hsien jest na dobrej do tego drodze, co udowadnia właśnie Podróżą czerwonego balonika, swoim ostatnim filmem, który już od przyszłego piątku będziemy mogli oglądać w kinach.

Jego tytuł i fabuła stanowią nawiązanie do pięknego filmu Alberta Lamorisse’a, Czerwony balonik (1956). Przedstawiał on historię chłopca, wędrującego po Paryżu ze swoim wiernym towarzyszem – tytułowym czerwonym balonikiem. Hsiao-Hsien również przenosi nas do Paryża, tym razem tego bardziej współczesnego. Jednym z bohaterów filmu także uczynił on małego chłopca, któremu w paryskich wojażach towarzyszy czerwony balonik. Balonik nie zjawił się jednak w jego życiu przypadkiem, lecz – dzięki historii opowiedzianej chłopcu przez jego nową, tajwańską opiekunkę o imieniu Song. Już od momentu pierwszego spotkania, Simon, Song i czerwony balonik, wędrują razem po mieście.

Tej trójce towarzyszy jeszcze jeden, bardzo ważny bohater tej opowieści – a mianowicie kamera, którą wciąż nosi ze sobą Song. Dziewczyna przyjechała do Paryża na studia w szkole filmowej i, tak jak Hsiao-Hsien, zainspirowana historią z filmu Lamorisse’a, postanawia ona nakręcić film właśnie w tym mieście. W filmie poznajemy lepiej jeszcze jedną postać – matkę Simona, Suzanne (Juliette Binoche). Suzanne nie potrafi do końca pouładać swojego życia, którego problemy zdają się ją przerastać. Pracuje jako aktorka w teatrze lalek, może więc czasem porzucić swoją zwykłą egzystencję i wcielić się na chwilę w magiczne postaci z bajek. Dzięki marionetkom przenosi się do innego świata, nieco mniej banalnego i trudnego – wtedy właśnie znajduje w sobie równowagę. Podobnie zresztą dzieje się w momentach, gdy patrzy na film, nad którym pracuje Song, lub gdy słucha muzyki granej przez synka na pianinie.
Mamy tu do czynienia z wyrażeniem głębokiej, modernistycznej wiary w sztukę, która ocala nas przed jednoznacznością i szarością świata. Narratorzy tej opowieści filtrują ten świat właśnie przez obraz. Obserwują go i próbują zrozumieć, a zapośredniczając go przez fantazję sztuki, nabierają do niego nieco dystansu. Simon i Song stają się tu współczesnym uosobieniem postaci flâneura, spacerując po mieście obserwują rzeczywistość, nie wchodząc w nią głębiej. Zdaje się zresztą, że nie mają wcale takiej potrzeby. Wystarczą im proste impresje, zachwyt nad zmieniającym się światem. I zwykła kontemplacja chwili.

Hsiao-Hsien, tak jak jego bohaterowie, uważnie obserwuje ten prosty, zwykły świat. Chętnie przygląda się nieistotnym z pozoru szczegółom, filmuje dyskretne, prawie niezauważalne piękno codzienności. Opowiada nam prostą historię, zdominowaną nieco – może dla niektórych widzów za bardzo – przez obrazy i ich znaczenie. Nawiązując do dzieła Lamorisse’a, robi on tak naprawdę autotematyczny film o powstawaniu filmu właśnie. Warto poddać się jego urokowi i razem z nim odbyć nostalgiczną podróż do miasta, w którym kino się narodziło. Warto też, razem z jego bohaterami, przystanąć na moment i na spokojnie przyjrzeć się naszemu zabieganemu światu.

![Na film czy do kina? [premiery 18 marca]](http://s1.blomedia.pl/niezlekino.pl/t/135x84/2011/03/battle_los_angeles_ver8-150x150.jpg)

![Pierwsze starcie [zwiastun]](http://s2.blomedia.pl/niezlekino.pl/t/135x84/2011/03/captain-america-150x150.jpg)
![Sex wygrywa z Avatarem [zwiastun]](http://s1.blomedia.pl/niezlekino.pl/t/135x84/2011/08/sexnandzen.jpg)
![Kreatury z The Thing [foto]](http://s1.blomedia.pl/niezlekino.pl/t/135x84/2011/08/foto.jpg)
![Facet z gwoździami w głowie [zwiastun]](http://s1.blomedia.pl/niezlekino.pl/t/135x84/2011/08/Hellraiser-Revelations-Pic-1-600x400.jpg)
![Duch Zemsty powraca [zwiastun]](http://s2.blomedia.pl/niezlekino.pl/t/135x84/2011/08/ghost-rider-photo.jpg)
![Underworld: Nowa wojna [zwiastun]](http://s1.blomedia.pl/niezlekino.pl/t/135x84/2011/08/Underworld-awakening.jpg)
![Jak powstał wibrator [zwiastun]](http://s2.blomedia.pl/niezlekino.pl/t/135x84/2011/08/Hysteria.jpg)
![Najlepsze improwizowane sceny [wideo]](http://s1.blomedia.pl/niezlekino.pl/t/135x84/2011/08/lecter.jpg)
![Mitsubishi Outlander 2,2 DI-D MIVEC – dobre połączenie [wideotest]](http://s1.blomedia.pl/blog.pgd.pl/t/135x84/2012/01/DSC02578.jpg)







