Cloverfield, Projekt: Monster. Crossover na masywnych nogach

Cloverfield, Projekt: MonsterNiczego się nie spodziewałem, nie dałem się nabrać wirusowej akcji marketingowej, nie nakręciłem własnego zwiastuna i… nie zawiodłem się. Cloverfield, Projekt: Monster znakomicie wypełnia lukę po Godzilli, a przy tym nie jest infantylny. Z lekkim sumieniem mogę polecić go każdemu, kto lubi dobrą, kinową rozrywkę.

Aż ciężko uwierzyć, że Cloverfielda nakręcili Amerykanie. Po pierwsze, brakuje w nim patosu oraz scen w stylu Dnia Niepodległości, nie uświadczymy broni z przyszłości, czy ironicznych bohaterów, którzy mogą wszystko. Po, drugie zdziwiłem się bardzo, że ktoś, kto tak silnie przeżył tragedię 11 września, chce organizować ją sobie po raz drugi i pokazywać bardzo podobne uczucia, lecz ze zwielokrotnioną siłą. Cloverfield dzieje się na Manhattanie. Przecież to już masochizm. Po trzecie zaś, tym co w Cloverfieldzie zaskakuje najbardziej, jest znakomite wyważenie filmu jeżeli chodzi o zdjęcia. Z jednej strony, o czym już z pewnością słyszeliście, film nakręcony jest tylko i wyłącznie z perspektywy pierwszej osoby, kamerą „amatorską”. Z drugiej, widzimy potwora i bardzo sugestywnie ukazaną jego wielkość i siłę, za co przede wszystkim odpowiadają skomplikowane komputerowe efekty specjalne. Dzięki takiemu połączeniu reżyser świetnie manipuluje emocjami widza. Bierzemy udział w akcji (znakomita scena z noktowizorem w tunelu metra), kamera ogranicza nasze pole widzenia, przez to pokazując je w bardzo realistyczny sposób. Nie zobaczymy potwora, jeżeli nie wejdziemy wyżej itp.

cloverfield-review.jpg

Jednak filmu Projekt: Monster, nie można nazwać przełomowym. To znakomity zlepek wątków, które widzieliśmy już wcześniej. Jest tu i opowieść o wielkiej bestii, która niszczy miasto jak domek z kart (Godzilla), jest wątek inwazji obcych, którzy zarażają ludzi, traktując ich jak własnych żywicieli (Obcy, a zwłaszcza pajączki z Obcych), najważniejszym jednak tropem jest osławione Blair Witch Project i właśnie decyzja o sposobie kręcenia filmu z perspektywy pierwszej osoby, to nadal się sprawdza.

Projekt: Monster występują nieznani aktorzy, którym wreszcie można uwierzyć. Ciekawie snuje się wątek obyczajowy, jest nieprzesadzony i bardzo realistyczny. Zdecydowanie na plus działa również zakończenie, mówiąc krótko i nie zdradzając wątków fabuły, nareszcie nie ma happy endu!

Cloverfield jest bardzo dobrym filmem. Wychodzi zwycięsko w pojedynku z podobnymi kasowymi hitami. Polecam! Jeżeli nie spodziewacie się za wiele, czeka was miłe zaskoczenie.

  • http://www.reviews.blox.pl milczacy_krytyk

    „kamera ogranicza nasze pole widzenia, przez to pokazując je w bardzo realistyczny sposób. Nie zobaczymy potwora, jeżeli nie wejdziemy wyżej itp.”
    Mi w pewnym momencie tak udzieliło się wrażenia uczestniczenia w akcji, że wychyliłem się na prawo z fotela, żeby dokładniej zobaczyć potwora zasłanianego przez jednego z bohaterów. Niesamowite uczucie. ;)

    Pozdrawiam

  • SlaV0

    Zgadzam się z autorem tekstu w 100%. Film co najmniej dobry i który należy zobaczyć (zwłaszcza w kinie z Dolby Surround – wgniata). Nie oglądać podłych jakościowo wersji z kamery. To zabija 90% mocy filmu. Byłem najpierw w kinie a potem będąc pod silnym wrażeniem zobaczonego filmu, ściągnąłem wersję CAM aby raz jeszcze zobaczyć to dzieło. Wierzcie mi….kicha. Czekam z niecierpliwością na wersję DVD.
    Pozdrawiam!

  • MaSta

    Ja strasznie żałuję, że nie obejrzałem go w kinie. Miałem chęć, ale (spójrzcie na datę zamieszczenia komentarza) już raczej on nie leci w kinach. Oglądałem DVDRIPA. Film doskonały. A teraz z jeszcze innej beczki. Spójrzcie na ostatnią scenę (przypomnijcie sobie ;p), tam na diabelskim młynie gdy kamera pokazuje morze, do wody wpada jakiś dużego rozmiaru przedmiot z ogromną prędkością.
    Jakaś zagadka? Być może, w końcu film robili twórcy Zagubionych.

  • KRYTYCZNE_OKO

    MaSta napisał coś bardzo ciekawego…może nie przypadkiem właśnie ta scena była ostatnia („…to był dobry dzień”)

  • Piotrek

    To cos, co na koncu wpada do wody, to nic innego, jak japonski satelita. Tworcy filmu mowia, ze ten incydent byl jednym z bezposrednich powodow obudzenia potwora.