Moore będzie nadal pluł jadem w Strażników

Nie od dziś wiadomo, że Alan Moore nie cierpi filmowych ekranizacji swoich komiksów. Nie inaczej jest w przypadku Strażników w reżyserii Zacka Snydera, których nawet nie zamierza obejrzeć. Jego prawo, ale czy naprawdę oznacza to, że musi prowadzić jakiś czarny marketing, skoro nawet nie wie, jak ten film ostatecznie wygląda? Najwyraźniej Moore znajduje w tym jakąś sadystyczną przyjemność. „Mogę Wam obiecać, że będę pluł jadem przez najbliższe miesiące.”

Aktualne problemy prawne Strażników są oczywiście po myśli twórcy komiksu. „Są tak wspaniale ironiczne. Być może ktoś rzucił klątwę z Anglii.” Oczywiście Moore ma tutaj na myśli siebie. Na tym nie koniec. Autor porównuje adaptację do robaków. „To jest tak, jak byśmy byli pisklętami, które czekają z otwartymi dziobami aż Hollywood nakarmi nas robakami. Strażnicy są właśnie takimi robakami. Ja nie trawię robaków. Nie możemy dostać czegoś w zamian? Jakiegoś dania na wynos? Nawet chińskie robaki byłyby miłą odmianą.” Cokolwiek Moore’owi chodzi po głowie, jednego możemy być pewni – prawdziwa burza rozpęta się dopiero tuż przed lub po premierze filmu.

Foto: UIP

Kategoria posta: Aktualności, sci-fi, Zapowiedzi

Źródło: Cinema Blend

  • clid

    Moore poprostu uważa, że dana historia została już opowiedziana jako komiks i nie ma potrzeby powtarzać tego w wersji kinowej. Hollywood jest odtwórczym organizmem, który zamiast tworzyć nowe opowieści bazuje na już istniejących, w dodatku spłycające je do poziomu zrazumiałego dla przeciętnego człowieka. A że przeciętny przedstawiciel ludzkości (bierzemy pod uwagę kraje w mierę rozwinięte) mądrością i wiedzą nie grzeszy… no to cóż. W dodatku jestem ciekaw jak Strażnicy jako film się przyjmą w USA, kraju który dość mocno choruje na Chrześcijaństwo. Wg zwiastunu zapowiada się dobra ekranizacja.

  • sorbi

    Nie zgodzę się z tobą Clid. Imo komiks i kino to dwa różne media opierające się na odmiennych zasad tworzenia historii.Nie widzę powodów aby dobrej historii nie przedstawiać w różnych mediach. Kino hollywoodzkie ma charakter odtwórczy, ale trafiają się perełki typu Batman Nolana. Strażników nie mogę się doczekać. Komiks był świetny i uważam, że film również będzie dobry.

  • gyyguyb

    Skoro ty uważasz Batmany Nolana – mega hollywoody za perełki to współczuję gustowi. Mroczny Rycerz to czysta rozrywka na ocenę max 8 i tam chodzi o non-stop action! Batman – Początek to nieudolna hybryda Batman Year One i efekciarskiego kina dla mas. Perełki w Hollywood to Kleopatra z 1963 albo Lot nad kukułczym gniazdem, też bardzo fajny.