GRRRecenzja: Max Payne (film) – Marky Mark z shotgunem

Zabili ci żonę i dziecko, nikt cię nie lubi, masz przerąbane życie, a jakby tego było mało wszyscy wieszają psy na ekranizacji twoich przygód. Dlaczego Max Payne tak bardzo dostaje od wszystkich po tyłku?

Lock and load!

Max Payne w wydaniu Marky Marka Marka Wahlberga mógł się wydawać śmieszny, a ciągłe powtarzanie głównego aktora, że nigdy osobiście nie grał w grę nie poprawiało nastroju wiernych fanów detektywa Payne’a. Jednak na ekranie wyszło to dość dobrze. Charakteryzacja i kostiumy zrobiły swoje. A przecież nie przesadzajmy. To nie jest dramat psychologiczny.

Podobnie dobrze trzyma się klimat. To bodaj najsilniejsza strona produkcji. Fabuła może być banalna jak wizyta w lunaparku, ale co można wykrzesać z takiego schematu: Max Payne stracił żonę i dziecko, przenosi się do wydziału spraw niewyjaśnionych i szuka winowajców. Banał. Oczywiście bardziej doświadczony widz rozpozna głównych wrogów Payne’a od pierwszej minuty filmu… nie żeby miało to jakiekolwiek znaczenie.

Wracając jednak do kwestii klimatu najlepiej porównać go do Godziny Zemsty (Payback) z Melem Gibsonem. Podobna mroczna stylistyka, podobnie wredny światek przestępczy i podobnie mało sympatyczny główny bohater. Oczywiście Max to gliniarz, a nie bandzior, więc musi kierować się wyższą moralnością, kochać zabitą żonę i ogólnie być fajnym gościem… nawet, gdy okłada po mordzie Chrisa O’Donnella.

WHYYYYYY!!!?

Dlaczego więc film zbiera tak fatalne recenzje i jest stawiany na równi z najgorszymi ekranizacjami gier? Moim zdaniem wynika to tylko i wyłącznie z podejścia widza do produkcji. Jeśli ktoś spodziewa się szybkiej strzelaniny z masą bullet-time’a, wybuchów i mordobicia, to rzeczywiście może się srogo rozczarować.

To akurat najdziwniejszy wybór, jakiego dokonali producenci. Film oparty na grze, bądź co bądź, z akcji ma zaledwie trzy szybkie sceny z bronią palną. Trzeba na nie też dość długo czekać, więc pożeracze prażonej kukurydzy nastawieni na rozwałkę mogą się wynudzić.

Powiem wprost. Mnie film podobał się WŁAŚNIE DLATEGO! Spodziewałem się głupiej papki jadącej wyłącznie na licencji gry, a dostałem coś, co chciało być klimatycznym filmem policyjnym. Jasne, że nie jest to oscarowy kryminał. Niemniej film został nakręcony w zaskakująco wolnym tempie, a gęsty klimat gry wylewa się z niego hektolitrami. Ów klimat jest tu ważniejszy niż zmiana magazynków czy prawy sierpowy. Osobiście byłem takim wyborem zachwycony. Reszta świata chyba nie za bardzo.

Zazwyczaj jednak mam gdzieś to, co myślą inni i tym razem jest podobnie. Moim zdaniem ekranizacja Maxa Payne’a jest udana. Twórcy starali się najpierw oddać klimat gry, a dopiero później akcję. Wyszedł z tego film spokojny, który, jak na ironię, pogrążył brak wartkiej akcji.

.

I jak tu dogodzić fanom gier, hmm? Gdy Hollywood wydala z siebie brudy nastawione tylko na pustą nawalankę wszyscy narzekają, że nie ma w nich klimatu gry. Gdy jednak ktoś odważył się zrobić coś po swojemu, okazuje się, że ma na koncie niecałe 40 mln dolarów od dnia premiery.

Weźcie się zdecydujcie!

Kategoria posta: Aktualności, noir, Recenzje

Źródło: GRRR

  • http://niezlekino.pl/author/core Core

    Owszem, klimat jest, kapitalna scenografia jest. Ale co z tego, skoro film jest niemiłosiernie nudny. Wlecze się wolniej niż żółw na wyścigu, kompletnie nie wciąga, postacie mdłe (gdyby chociaż Kunis i Kurylenko więcej się pokazywały ;)), bullet time tragiczny (bym się nie obraził, gdyby go w ogóle nie było). A wcale nie potrzebuję akcji, by docenić film.

  • mariusz

    Miałem iść na ten film, ale zrezygnowałem, bo nie miałem ochoty na sztrzelanko/łupankę. Po tej recenzji może jednak go zobaczę.

  • Cujo

    Recenzja nastraja. Miło, że jednak twórcy nie zrobili z tego kolejnej „Szklanej pułapki”. Mam nadzieję, że to wystarczy.

  • leopoldex

    mówisz sztampa myślisz film „Max Payn” ile razy to już było w filmach że kolesiowi zabijają żonę szuka mordercy a okazuje się że był nim jego niby dobry przyjaciel :| zero inwencji twórczej istna sztampa, ale obrazki ładne szczególnie Walkirii…

  • Cujo

    Tylko z wierzchu i tylko nieobeznanym w grze Max Payne może wydawać się sztampowy.
    Fabuła gry (i pierwszej części i drugiej) poza oczywistym wątkiem zemsty zawierała w sobie niemałą ilość pobocznych intryg i zwrotów akcji.

    Zresztą Max Payne to nie fabuła a głównie gęsty klimat neo-noir z masą wewnętrznych monologów cynicznego antybohatera (jak u Marlowe’a) i sporą dawką psychodelii.

  • http://niezlekino.pl/author/core Core

    Tylko że tego wszystkiego w filmie nie ma ;) Film to sztampa – gra nie.

  • Mr.??

    Niestety film słaby (w przeciwieństwie do gier) zmienili większość rzeczy na gorsze, wykopali kilka postaci Vladimir Lem, Vinnie Gognitti, Puchinello czy Alfred Woden.
    Jima Bravure zmienili w młodego murzyna, ja rozumiem że nie każda postać w filmie musi wyglądać dokładnie tak samo jak w grze czy komiksie ale coś takiego :).

  • Szymon Adamus

    Nie przesadzajmy z tymi zmianami. Owszem są, ale główna fabuła jest prawie taka sama, postać Payne’a została oddana idealnie, klimat jest… są nawet wizje Maxa znane gry.

    Tak czy inaczej dzięki za wasze opinie. Mnie film przypadł do gustu bo najbardziej bałem się utraty klimatu pierwowzoru, a o dziwo ten nadal jest.

    Ale rozumiem, że ta ekranizacja może się nie podobać.

  • kuba

    film tragiczny wedlug mnie, praktycznie zero zwiazkow z fabula gry, calkiem spaprali polowe rzeczy – valkiria w grze byla zielona w strzykawkach a tu niebieska w fiolkach, jim bravura byl starszy i bialy a tutaj dali czarnego :| zawiodlem sie strasznie, nie wiedzialem ze mozna az tak spartolic film na podstawie gry ktora podstawia cala fabule pod nos. a ta pani ktora grala w hitmanie (kurylenko chyba) to skad ona sie tam wziela? zdaje sie ze w grze jej nie bylo… pomieszali strasznie kolejne wersje wydarzen w filmie i na sam koniec filmu tez tragedia w grze bylo ze max zabija kobiete przez „zrzucenie” masztu na helikopter (w filmie z tego bylaby niezla scena) a w filmie zabija jakiegos faceta przez kulke w serce… oceniam ten film na 2/10 za checi ale nic z tego nie wyszlo.