Rosomak nadal gryzie | recenzja X-Men Geneza: Wolverine

kamera_02b1Miałem spore obawy, co do spin-offu X-Men Geneza: Wolverine. Pierwszy zwiastun był zachęcający, ale z każdym kolejnym emocje opadały. Na dodatek prezentowane fragmenty (szczególnie dręcząca mnie scena z helikopterem) i informacje o dokrętkach, co rzadko oznacza coś dobrego, rodziły obawy, że film polegnie. Nie polepszała tego sytuacja z piracką kopią, po której spadły gromy krytycznych uwag na temat filmu (choć była to zaledwie wersja robocza). Na szczęście efekt finalny okazał się lepszy niż myślałem. Wolverine co prawda nie ma szans dorównać X-Menom Bryana Singera, ale to nadal dobre popcornowe kino.

Już sam początek zaskakuje pozytywnie. W zwiastunach mogliśmy zobaczyć sceny z różnych wojen, w których brali udział James Logan (Hugh Jackman) i Victor Creed (Liev Schreiber). Przez to sądziłem, że akcja filmu będzie za bardzo porozrzucana po różnych epokach. Nic z tych rzeczy. Wspomniane ujęcia to tylko sekwencja z napisami, coś na wzór Strażników (ale nie dorównująca poziomem). Drugie zaskoczenie było już jednak negatywne. Pomimo że nie ma skoków po epokach, fabuła i tak skacze niczym kangur z jednej sceny do drugiej jakby twórcy się gdzieś śpieszyli. Zapewne to wina producentów, którzy chcieli otrzymać typowo wakacyjny blockbuster, na którym nie można się nudzić. Dziwne podejście, zważając na czas trwania takiego Mrocznego rycerza czy Transformers. Wolverine’owi bardzo by pomogło dodatkowe 20-30 minut na rozwinięcie postaci – film nabrałby głębi i nie byłoby tego irytującego uczucia dziurawego sera.

Bez zarzutów jest w kwestii świetnie dobranych bohaterów. Hugh Jackman to Wolverine i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Liev Schreiber wypadł w roli Sabretootha o wiele lepiej niż kanciasty Tyler Mane w pierwszym X-Menie. Tutaj Creed jest zwinny niczym drapieżne zwierzę i nie wygląda jak niezgrabny klocek. Do tego Schreiber potrafi grać – cyniczny i brutalny Victor był strzałem w dziesiątkę. Z dodatkowych postaci najbardziej czekałem na Wade’a Wilsona aka Deadpool. W tym przypadku również nie ma mowy o rozczarowaniu. Wiadomo już, dlaczego Ryan Reynolds chciał tę postać zagrać jeszcze przed Blade: Trinity – wcielając się w nią, czuł się jak ryba w wodzie i to widać na ekranie. Mam nadzieję, że powstanie planowany od dawna spin-off Deadpool. Nie zabrakło także kilku niespodzianek, na których widok uśmiech sam się na twarzy pojawia – nie będę tu jednak spoilerował, sami zobaczycie.

Wolverine

Wolverine to czysty film akcji, więc jest dużo wybuchów, walk i efektów specjalnych. Te ostatnie niestety miejscami nie zostały dopracowane. Jestem niemal pewien, że sceny, w których wyraźnie widać niedociągnięcia (w tym ujęcie z niespodzianką), to dokrętki. Trochę szkoda, bo takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w dzisiejszych czasach. Ale spokojnie, cała reszta jest bez zarzutu, a akcja płynie tak szybko, iż raczej nie ma czasu zastanawiać się nad drobnymi cyfrowymi bublami. Tym bardziej, że jest więcej scen robiących wrażenie, niż tych drażniących niedoróbkami.

Pomimo wad scenariuszowych pierwszy X-Men Geneza ogląda się dobrze i bez bólu. Osobiście liczę jednak na to, że doczekamy się na DVD wersji reżyserskiej. Momentami wyraźnie widać, iż reżyser Gavin Hood miał coś jeszcze do powiedzenia, ale producenci kazali bezlitośnie ciąć. Jest zatem efektownie i szybko, jednakże przydałoby się trochę więcej dramatycznej otoczki.

Deadpool

PS. DLA TYCH CO WIDZIELI JUŻ FILM!!!

Reżyser zapowiadał, że Wolverine będzie dostępny z kilkoma różnymi scenami po napisach. Dajcie znać, jakie puszczano u Was w kinie. Ja obejrzałem scenę z Loganem pijącym w barze whisky, by „sobie przypomnieć.” Wiem, że istnieje scena z Deadpoolem. Pytanie tylko, czy jest jeszcze więcej?

Foto: Imperial – Cinepix

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker
  • skomentuj
  • BER mówi:

    Ja też miałem po napisach tą samą scenke ;)

    Film – 6/10. Widać.. zrobiony szczególnie dla pieniędzy. Daleeekooo mu do filmów Singera, ale oglądało się całkiem przyjemne. Ja również spodziewałem się skoków przez różne epoki gdzie głownym bohaterem jest Wolvie. Bo takiego nagromadzenia mutantów się nie spodziewałem

  • A w jakim kinie widzieliście Wolverina? Może w zależności od sieci są różne końcówki?

  • halszkö mówi:

    nie, do Polski dotarło przynajmniej jedno zakończenie więcej [Cinema City], w którym Stryker idzie przed siebie [jak mu kazała Kayla], aż ‘dopada’ go kilku żołnierzy mówiąc, że chcą go przesłuchac w sprawie śmierci generała, którego wcześniej zabił. czyli jednak sprawa z zakończeniami jest prawdziwa. : >

  • Mr.?? mówi:

    “Dobre popcornowe kino” :)
    Jak dla mnie zwykła szmira 0/10 film na poziomie Batmanów Schumachera ale one zarobiły więc i to zarobi a Fox dalej będzie nękał ludzi kolejnymi gniotami.

  • Brzoza mówi:

    Mnie się film podobał bardzo, dopóki nie wszedł deadpool jako deadpool a nie jako Wade.

  • danio987 mówi:

    U mnie w kinie końcówka byłą taka że sticker zostaje zatrzymany przez wojsko gdzieś na jakimś pustkowiu. I mówią mu że jest zatrzymany za zabójstwo generała.

    • danio987 mówi:

      Aaa nie wiedziałem że jest już taka odpowiedź. Film strasznie mi się podobał jako fan x menów daje mu 9.5/10. Majstersztyk montażu i reżyserii.

      • danio987 mówi:

        Aha przyglądałem się efektom specjalnym i również nie mam nic do zarzucenia. Ponieważ żadne “buble” się nie pojawiły.

  • Brzoza mówi:

    EJ PANOWIE NAJWIĘKSZYM BUBLEM FILMU JEST DEADPOOL C’MON

  • Mr.?? mówi:

    W kolejnych filmach Wade Wilson przymocuje sobie głowę, Zero zmartwychwstanie,
    Sabretooth straci pamięć i urośnie żeby wyglądać jak ten w X-Men 1.
    Może jeszcze się okażę że w kolejnych X-Menach robionych przez syfiasty Fox
    Xavier i Shadow King to bracia, Apocalypse to brat Emmy Frost,
    Sinister to facet z tatuażami i kolczykami a Colossus to gej (czyli coś w stylu beznadziejnego Ultimate).
    Ale fanboje i tak będą tego bronić :))).

  • Szymon mówi:

    Kwestia gustu, ale moim zdaniem film był tragiczny.

    Ja nie wymagam od kina akcji by było wielce inteligentne, ale gdy twórcy tacy jak Michael Bay czy Gavin Hood robią filmy na podstawie komiksów kierowane dla 8-latków to mnie to wkurza.

    Wolverine to jedna z najciekawszych postaci w komiksach, która doczekała się wielu poważnych, dojrzałych historii. A tutaj mamy ryczącego co drugą scenę Jackmana, bohaterów odchodzących w stronę zachodzącego słońca, idiotyczne dialogi w stylu: Kula może go nie zabije, ale wyczyści jego pamięć itd.

    Metaforyka na poziomie rannego kurczaka, który myśli, że jest nosorożcem.

    Eee!
    Lubię głupie, ale ze smakiem. A Wolverine ma smak zardzewiałego adamantu.

    • koomin mówi:

      Zgadzam się.

      Ja także oczekiwałem więcej od tego filmu. Może za dużo. Może już scena ze zwiastuna z “latającym Rosomakiem” powinna mi dać do zrozumienia, że lepiej ten film zobaczyć w domu z kumplami przy piwku, aby móc go odpowiednio komentować. Niestety, o naiwności moja!, zobaczyłem go w kinie. Nie żebym żałował. Akcja za akcją, kupa ciekawych mutantów no i … no właśnie, brakuje mi tego “i”. Czekałem na rozwinięcie postaci Wolverine’a (bo w końcu o Spin-Off o nim), głębszą charakterystykę postaci, ale pod przemykającymi obrazkami nie było niczego więcej.

      Szkoda, szkoda, szkoda.

  • mick mówi:

    Panowie jak ktoś jest fanem to oczywiscie ze film sie podobal. fabula nie najgorsza, ale bedac w pelni szczerym to efekty specjalne w kilku kiejscach sa przerazajace… wywolaly u mnie salwy smiechu… jak ktos widzial przed tym filmem RE Degeneration to widzac tu grafike komputerowa mogl tylko z politowaniem sie usmiechnac nakladanie tla przy scenach akcji przypominalo sceny z pierwszych bond’ow… a te linki przypiete do aktorow… i wymiana magazynkow przez zero… albo scena lotu samolotem z perspektywy… poprostu dali ciala… (no chyba ze widzialem kopie filmu inna niz wy..) ale tak ogolnie to raz obejrzec mozna nie jest taki najgorszy. dobrze dopelnia sie z watkami ktore sie poznawalo w poprzednich czesciach.tak dla fanow to jakies 8/10 dla reszty mniej w zaleznosci od spostrzegawczosci i wymogow fabularnych 4-6/10

  • mick to kupa mówi:

    mick, gamoniu durny, oglądałeś wyciek ze studia przed nałożeniem wszystkich efektów. złodziej pierdolony

  • SLaw mówi:

    A bodajze jako jeden chyba z najbardziej lubiacych serie X-M ludzi na swiecie powiem ze amragedon.Amragedon a nie Armagedon bo taki jest ten film. szkoda ,zepsul mi obiad i musztarde po niej,zimnego piwa tez nie wypije bo nie jest zimne.Efekty specjalne jakby Zdzisiu z Wladziem za stodola na prowincji w polnocnej Polsce krecili.Ale ogolnie temat byl fajny , a zrabany .Dam z litosci zeby sie rezyser nie zalamal 5/10.Dowidzenia panu :d

Dodaj komentarz

Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane. Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter