Niezła recenzja: Antychryst czyli horroroporno

 

Musze przyznać, że mam problem z tym filmem. Podobno Lars von Trier leczył się nim z depresji. Więc może powinno się twórcy wybaczyć potknięcie. A może to nie jest potknięcie, a nowa jakość w kinie? Nie wierzę, żeby to, co mnie w tym filmie zirytowało, nie było zamierzeniem artystycznym. Ale z drugiej strony pytanie ?ale po co??, które pozostało we mnie po seansie, nie świadczy chyba najlepiej o Antychryście.

Jakie w zasadzie nadać Antychrystowi współrzędne gatunkowe? Niby to horror, ale taki jakiś niestraszny, kulejący. Elementy pornografii przeplatają się z najwyższą estetyką obrazowania. Sceny, którym niedaleko do poziomu obrzydliwości Piły zestawione są z głębokim studium psychologicznym postaci, a przynajmniej zamierzeniem takiegoż głębokiego studium. To przywodzi na myśl klasykę z Bergmanem na czele. Ale nie rozpędzajmy się. Może to po prostu kiepski film?

Muszę się przyznać do pewnej postawy, która być może rzutuje na moją ocenę tego filmu i przekłamuje mi prawdę ekranu. Otóż mój stosunek do wszelkich terapii, psychoanaliz i tym podobnych spraw jest mocno wątpliwy. Zgadzam się, że są sprawy i problemy, z którymi człowiek może sobie poradzić tylko z pomocą specjalisty, ale irytuje mnie rola i postawa niektórych specjalistów, którzy, mam wrażenie, czasem bardziej mogą zaszkodzić niż pomóc. I w Antychryście dostrzegam pewne echa konsekwencji tych, nazwijmy je tak na potrzebę chwili ? błędów w sztuce lekarskiej.
Mamy psychiatrę ? w tej roli Willem Dafoe, który podejmuje się leczenia własnej żony, załamanej po rodzinnej tragedii. Robi to, bo jak twierdzi, przecież zna ją najlepiej, najlepiej wie, jak jej pomóc. Ona zresztą mu ten syndrom wiedzenia lepiej wciąż wypomina, równolegle popadając w coraz głębszą depresję? chorobę? On to nazywa naturalną reakcją organizmu na szok, ona dąży do destrukcji ? tej wycelowanej w samą siebie, ale i w męża. Czy pan psychiatra rzeczywiście tak dobrze zna swoją żonę? I przede wszystkim, dlaczego łamie podstawową zasadę etyczną swojego zawodu? Nie wolno mu wchodzić w bliskie relacje z pacjentką, a już na pewno nie powinien brać pod lupę własnej żony. Niby próbuje być potem konsekwentny, odtrąca ją w małżeńskim łożu, ale ona staje się coraz bardziej agresywna. Rozumiem motywy kompulsywnych zachowań bohaterki, ale nie rozumiem dlaczego Lars von Trier tak uparcie pokazuje mi genitalia głównych bohaterów. Charlotte Gainsbourg, ekranowa żona, wciąż chodzi z obnażonym łonem i niby o czym to ma świadczyć ? o jej zagubieniu? Zrezygnowaniu? Mnie to drażni. Sceny seksu nie są niczym nowym, nie zachodzi tu żadne symboliczne przełamanie tabu. Nie widzę uzasadnienia dla wyjścia poza granicę pewnej umowności fizyczności w filmie, który nie jest z założenia erotyczny czy pornograficzny.

Oczywiście można mi zarzucić, ze spłycam temat. Zajmuję się gołymi tyłkami bohaterów, zamiast wejrzeć w historię. A przecież można ją czytać, chociażby jako odwieczny konflikt płci. Zresztą tak wyraźne sugestie pojawiają się w wątku dotyczącym pracy naukowej żony, że nie sposób mieć wątpliwości. Pomieszało jej się w głowie czy naprawdę jest zła? Bohaterka pisze o czarownicach, o dokonanym na kobietach na przestrzeni wielu wieków ludobójstwie. Według niej to nie kobiety były stroną maltretowaną. Czy ona tak naprawdę uważa, czy może chce zwrócić na siebie uwagę męża? Czy tę parę łączy coś więcej niż tylko namiętny seks? Jak dla mnie nie ma chemii między bohaterami, choć z wielkim oddaniem odgrywają swoje orgazmy

Ogólnie rzecz biorąc, film nie jest ani straszny, ani przerażający. Należę do widzów, którzy boją się wtedy, kiedy reżyser sobie tego wyraźnie życzy. Gdy muzyka narasta lub się złowrogo wycisza, gdy bohater jest zaniepokojony i wszystko wyraźnie wskazuje na to, że zaraz coś go dopadnie, ja się cała spinam. W Antychryście jest jeden taki moment, który sprawi, że cała widownia podskoczy. Poza tym film zbudowany jest z pięknych kadrów. Oniryczne, baśniowe ujęcia, które jednak w większości służą do pokazania jakiejś obrzydliwości ? jak nie natury ludzkiej, to natury w ogóle. Film pojawił się na ekranach w aurze ni to skandalu, ni to wielkiej kontrowersji. Zapewne to przyciągnie widzów do kin. Podobnie jak chwytliwe zestawienie ? horroru z pornografią. Ale ja wciąż pytam ? po co?

Może lis ma rację? Panuje chaos. U Larsa von Triera też. Zgadzacie się z reżyserem czy z lisem?

  • Piotrek

    „Antychryst” bardzo mi sie podobal. Wiesz Gosiu, kazdy widz jest inny i kazdy ma inne podejscie do danego filmu. Co dla mnie oznacza dobry, prawdziwy horror, w odroznieniu od najbardziej popularnych ostatnio horrorow akcji? Prawdziwy horror – wedlug mnie – powiniem mnie przestraszyc, obrzydzic, zaszokowac i sprawic, bym wyszedl z sali kinowej czujac sie najzwyczajniej w swiecie brudny. Tak tez bylo w trakcie i po seansie „Antychrysta”. Spokojne kadry i niespokojna muzyka w tle, zwolnione tempo, swiadomosc, ze zadna dziewczyna z dlugimi wlosami nie wyjdzie zza futryny, ani ze zaden pierwotny organizm nie wychyli sie z lisiej nory sprawila, ze najzwyczajniej w swiecie balem sie na tym filmie. A seks… Kazda kolejna sekwencja seksu byla gorsza od poprzedniej. Podczas kazdej balem sie, ze stanie sie cos strasznego. Jak to sie wszystko skonczylo – sama wiesz, bos film widziala. Pozdrawiam :)
    PS Film mozna latwo nazwac odrobine antykobiecym, cieszy mnie, ze uniknelas takich stwierdzen.

  • http://www.fiorentino.pl Anty

    Wiem, że ten film podzieli widzów bardziej, niż jakikolwiek inny dotychczas. Będą wśród nich i tacy, którzy odrzucą go całkowicie. Mogę ich zrozumieć, choćby przez wzgląd na niesłychaną brutalność scen erotycznych, w pewnym momencie wręcz niepozwalających patrzeć na ekran. Zresztą ta erotyka zyskuje anty-erotyczny wymiar. Zamienia się w bezwzględną siłę natury.

  • Zu

    To chyba jest już tak z założenie ze wszystkimi produkcjami, nawet tymi z pogranicza sztuki, pozornie niekomercyjnymi, że pomiędzy historie i wątki, trzeba włożyć obrazy i elementy, które się po prostu sprzedają, I nawet w filmach Larsa musi się pojawić pierwiastek komercyjny ( albo trochę nieprzyzwoitej golizny – pseudoartystycznego przekazu, albo hektolitry krwi i latającego po kadrze mięsa – bo subtelny przekaz do nikogo już nie trafia, a na pewno nie robi wrażenia ). Kto by w dzisiejszych czasach na film pozbawiony tychże elementów poszedł a potem o nim napisał. No, chyba że Ty Gosiu.

  • ;)

    Ale ja wciąż pytam ? po co?

    for money leo :)

    lars robi co chce bo mu wolno :) a kawa ze starbucksa jest dobra bo ma jego logo ;)

  • http://niezlekino.pl/author/gosia Gosia Tchorzewska

    racja. obrzydzające i szokujące – to też świadczy o „horrowatości” filmu. ale ja po prostu spodziewałam się, że ten akurat artysta zaskoczy mnie jakoś inaczej. ale może to też zabieg – zaskoczyć przez zaskoczenie, że nie ma zaskoczenia :)

  • http://blog.ilacrisimo.com tomasz

    nie wiem ja tam nigdy za horrorami nie przepadałem.. słaebe nerwy mam xD

  • http://- Piotr

    Antychryst – Lars von Trier

    Dlaczego coś, co jest nam znane od zawsze, budzi w nas niepokój? Bo uciekamy się od świadomości tego, że nasze życie jest po to, aby umrzeć i nie ma „siły” dla której jesteśmy „czymś”. Siły, która nadałaby sens naszej śmierci i istnieniu. Lepiej iść na wygnanie z lasu (metafora „chaosu” Przyrody) i grać role ludzi w cywilizacji, próbującej dorównać potędze Natury, która nas stworzyła, dopóki nie dopadnie nas …Antychryst von Triera.
    Obraz jest przedstawiony w ujęciu onirycznej nekrofilii (biofilne akcenty ukazane przez sceny prokreacji wpadają w charakter sado-masochistyczny), slajdowo kadrowany,dajacy zapierajace ,hipnotyczne wrażenia.
    W tym filmie Trier mówi nam: śmierć jest najwyższym sacrum- ukoronowaniem istoty życia. Życie bowiem zabija życie na wszelkie możliwe sposoby, aby samemu, jako jednostka przetwać. Dramatem życia jest świadomość tego, że w starciu egoizmu jednostki z egoizmem Natury jest się zdanym na Jej chwilową łaskę,którą jest równa dla wszystkich…
    Nieustanny, (chaotyczny z punktu widzenia człowieka) pochód istnienia, zawiera lęk, który człowiek opanował chowając się w azyl cywilizacji: przyroda żyje, istnieje tu i teraz prawdziwie-człowiek próbuje kontrolować (!!!) i porządkować życie,które jest przynależne do Natury. Lgniemy do cywilizacji, bo daje ona nam złudzenie kontroli trwania naszej (jak sądzimy)wyjątkowości,pozostawienia swojego śladu,jak nie osobistego-to uniwersalnego,niczym ślad buta na powierzchni Księżyca.
    Pomijając edypalną(freudowska-a jak!) konotację z prologu(rodzice- prokreacja-dziecko)filmowym przesłaniem jest wołanie:ja umieram!Uczestniczę w pochodzie życia,który jest równocześnie pochodem śmierci.
    Lars von Trier daje nam ostry i bezwzgledny przekaz:jesteś częścią nieprzewidywalnego!To nie kij wsadzony w mrowisko-tylko (aż) pisklę.To pisklę ma nami wstrząsnąć(jak i pozostałe szokujące obrazy-łania z martwym płodem wystającym z macicy-synonimem życia i poczucia bezpieczeństwa. Lis gnijący za życia,czy symboliczna scena imitująca zabicie w macicy innego życia przez nowe życie,próba jego aborcji,a potem wydobycie mimo jego sprzeciwu z azylu (eksterminacja jako „klucz” do bezpieczeństwa) …Samo nasienie jako synonim zagłady nowego życia(żołedzie ginące wokół domu ,krew z penisa zamiast życiodajnej spermy wtapiają się w bluźnierczy kulturowo przekaz filmu:płacz ,krzyk dziecka skazanego na zagładę.Dlatego człowiek za pomocą logiki i intelektu próbuje ogarnąć świat-nadać sens swemu bezcelowemu istnieniu i narzucić mu swą wizję(konstelacje na widoku gwiazd)która ma go umocnić w zakłamaniu że wie co tu robi i po co jest(niczym atrapa”wielkości”człowieka w postaci piramid-grobowców-dzięki którym łańcuch bezcelowego chaosu śmierci ma zostać przerwany).
    I takie jest nasze świadectwo życia-my sami jesteśmy tym, co jest walką o jak najbardziej donośny nasz płacz dziecka, które morduje i jest mordowane,aby ten krzyk trwał po nas i był swiadectwem naszego życia.
    W tym ujęciu Antychryst jawi się jako ktoś kto burzy zastały porzadek:życie jako cywilizacyjna atrapa mająca zagłuszyć ten odwieczny lęk który się w nas kryje zostaje ukazane w pełnej naturalnej nagości;(dla przyrody nic nie jest nagie-bo wszystko jest równoprawne i odkryte:prokreacja,życie,smierć.)
    Zatem zbliżyć się do istoty życia to doznać szokującej świadomości, że życie najmocniej objawia się w śmierci.Że wzrost ,rozwój jest uzależniony od zagłady,a my bierzemy w tym udział czy nam sie to podoba czy też nie.A chaos i przypadkowość to naturalne stany Wszechświata,na które nie chce się zgodzić człowiek,bo nadaje im negatywne znaczenie,z powodu że nie ma w nich priorytetu przeznaczonego dla ludzkości i tym bardziej dla wtopionej w masę jednostki.
    To nie penis wnikający w pochwę jest szokujący w prologu filmu, tylko odwieczne dylematy jednostki:usunąć się z życia dla nowego życia,czy trwać dalej?stawiać opór-czy dokonać samodestukcji?popełnić samobójstwo-czy doprowadzić do tragedii z własnym udziałem w roli głównej ?
    I czy w wypatrzoną „naturę” ludzkości jest na stałe wpisane wykoślawianie następnych pokoleń?(buty zakładane na opak).
    Osobiście ,najważniejszym dla mnie fragmentem filmu jest scena ukazująca różnicę pomiędzy robieniem czegoś,a świadomością tego co się robi (scena przechodzenia po trawie z jednego kamienia na drugi).
    Swoje przemyślenia opieram zarówno na obecnym dziele Triera ,jak i dokonując retrospekcji jego wcześniejszych obrazów,poczynając od „Medei”i „Przełamując Fale”.
    Synonim „nekrofilny”,oraz „biofilny”rozumiem w ujeciu jakie przedstawił E.Fromm w swym dziele”Oblicza ludzkiej destrukcyjności”.
    Zainteresowanych podobną tematyką odsyłam do następujących dzieł:
    „Blue Velvet”,”Miasteczko Twen Peakes”-D.Lynch,”Stalker”-Tarkowski,oraz wyżej wspomniane dzieło Fromma gdzie najpełniej rozwiniete jest pojęcie nekrofilii i biofilii.

  • Adam

    Pisze, bo mnie Gosia poprosiła :) A tak w ogóle to jak obejrze wreszcie ten film, to pewnie coś więcej napisze.

    pozdro

  • Dominika

    Ja widzialam ten film wczoraj i musze przyznac ze z kina wyszlam z mieszanymi uczuciami a moze i wlasciwie z lekkim wstrzasem. Na sali w kinie bylo pusto z gora 10 osob wiec mozna bylo sie wtopic w akcje bez ekscesow typu smiechy ,spektakularne opuszczanie sali itp. jednego jestem pewna -ten fim trzeba przetrawic. mozna go widziec na wiele sposobow ja oczekiwalam bardziej fimu psychologicznego,moze lekkiego dreszczowca ale nie wiezylam ze to moze byc horror–recenzje ktore do tej pory przeczytalam o tym filmie byly niczszace. wydaje mi sie ze majace miejsce na innych seansach gwizdy i smiechy nie sa wynikiem tego ,ze film jest beznadziejny czy smieszny,powoli nabieram przekonania ze to mechanizm obronny widza. ten film narusza bowiem nie pisane prawa ” cywilizowanego kina”. Wchodzimy do kina i chcemy by nasze oczekiwania zostaly spelnione, chcemy sie posmiac ,wystraszyc , dobrze bawic moze nawet lekko zszokowac ale to czego nie chcemy to zmierzyc sie ze samym soba . ten film hipnotyzuje i nakazuje nam patrzec na siebie samych. oczywiscie watpie by znalazl sie ktos kto sie tu z ktoryms z bohaterow identyfikuje- no i chyba o to chodzi ze ludzie od zawsze boja sie wlasnej natury. kobieta mowi ze to natura kontroluje kobiety,wie ze sama jest przez nature kontrolowana i to jest powodem jej leku, ten lek przed sama soba przeradza sie w paniczny strach i przekonanie ze natura jest zlem ze ona sama jest zla. to bylo to co nieoczekiwanie znalazla w swoich materialach o czarownicach- kobiety nie bojace sie siebie samych i wlasnej natury. nie wiem czy ktos to widzial w tym filmie ale bohaterka jest winna smierci syna, drzwiczki sa otwarte okno tez. pod koniec fimu widac jak ona swiadomie patrzy jak jej dziecko wspina sie na okno. Poczatkowo te sceny seksu i genitalii mnie draznily ale w sumie chyba kazdego to mialo draznic. Moim zdaniem to film o ludzkiej naturze bez upiekszen , romantyzmu i oglady. te wszystkie sceny zblizen maja na celu pokazac strach przed tym czym sie jest a mianowicie tylko fragmentem natury , zwierzeciem i mimo naszej calej kultury i cywilizacji zyjemy tylko po to by zycie dalej przekazac i umrzec. kobieta to pojela i chciala temu prawu zaprzeczyc zabijajac syna, okaleczajac meza i okaleczajac siebie. dla mnie to jak proba zabicia bestii w sobie. i moze te zblizenie narzadow rodnych mialy na celu pokazac ,ze jak dla calej natury tak i dla ludzi rozmnazanie jest celem naszych organizmow a nie intelekt ,ktory w tym filie ponosi fiasko.
    Ja polecam ten film ,ale tez radze wejsc do kina bez oczekiwan ,bez uprzedzen , obejzec i powstrzymac sie od komentarzy.

  • Anannasz

    Bardzo ciekawy i wnikliwy komentarz Piotra, nie wyczerpał mojego zapytania: „Po co? ”
    Film nie daje mi spokoju i to jego plus i minus zarazem.
    Co film ma wnosić w świadomość widza?
    …Cywilizowany świat , budowanie poczucia bezpieczeństwa i ochrony życia jest, według interpretacji Piotra, ..atrapą natury. – No dobrze, ale natura człowieka jest inna, jego dążenia i cele różnią się od od „dążeń” dzikiej przyrody. Chodzimy w butach- atrapach kopyt czy racic – wszystkie ludzkie osiągnięcia można sprowadzić do określenia atrapy natury. To od nas zależy czy nasze życie będziemy traktowali jak coś co ma sens.
    Chaos daje nam możliwość wyboru z wielu; -jak wielki worek z puzzlami, które są z różnych obrazków. Człowiek układa te „klocki” jak chce, na jego szczęście albo przekleństwo. Ale nie można powiedzieć, że nie mamy kontroli nad swoim życiem, jeśli nie mamy kontroli nad naturą. Bo to dwie oddzielne sprawy (chociaż wpływające na siebie).
    Nie mogę odnaleźć sensu w tym filmie. Zdarzenia i symbole nie mają dla mnie logicznego wytłumaczenia i jasnego przesłania – kłócąsię ze sobą. Dlaczego bohaterka zniekształca dziecka stopy? (Ta sekwencja z filmu nie jest tylko symbolem wykoślawienia.) Dlaczego tak przeżywa stratę dziecka, skoro go krzywdzi? Czy łania krzywdzi swoje młode? Łania pokazuje co innego, pokazuje że nosi w sobie śmierć , śmierć swojego dziecka i cierpi. Lisek też cierpi. No cóż, -jak to pogryzione i chore zwierze w dzikiej naturze. Umrze bo nie ma weterynarza. Natura jest bezlitosna i dzika. Ale nie są w naturze „natury” seksualne akty dla samego przeżywania orgazmów (jak to jest u człowieka). Film dla mnie jest pełen sprzeczności , porównania nie trafne. Film wprowadza zamęt.
    Czy ktoś mnie oświeci , powie że to i owo źle zrozumiałem, albo że mam rację?

  • Piotr

    Dziekuję za Twoje przemyślenia.Zgadzam się z tezą o możliwościach wyboru swego losu (świetna metafora z puzzlami).Co do budowania atrapy-to chodziło mi o to że człowiek chce mieć swoją alternatywę wobec Natury którą nie potrafi kontrolować (np:kataklizmy,epidemie),choć może na Nią wpływać(jak i na swoje życie-które przecież zrodziło się z Natury)- ale ma ograniczony wpływ.Te dwie oddzielne strony czasem dramatycznie się splatają,pokazując ludziom że potęga cywilizacji jest bardzo krucha…Myślę że nic tak nie denerwuje jak niepewność.Jeśli ludzie zginą na wojnie,od wypadku,albo w wyniku zamachu terrorystów-to jakoś to potrafimy wytłumaczyć,nazwać tą przyczynę(źli ludzie,głupota ludzka..),ale jeżeli ludzie giną od trzęsienia ziemi,czy tsunami,to widzimy jak to co planujemy ,może zostać w każdej chwili przerwane przez Coś ,co się nigdy nie tłumaczy(my to coś nazywamy Losem,Bogiem)-bo nie ma nic gorszego niż myśl że moję życie(I śmierć) nie ma sensu…Człowiek wkracza do świata przyrody(las) i okazuje się że podlega siłom które nie potrafi wytłumaczyć (choć próbuje im nadać sens),że tam w lesie nie ma jutra-jest tylko TERAZ i to bardzo go wystrasza…Sens ludzkiego gatunku jako Cywilizacji, jest oparty na przeszłości i przyszłości,ale czy nie tracimy czegoś po drodze?Może czasem warto udać się do lasu ,aby zobaczyć co w sobie kryje za drugą stroną mostu?…Ogniu,krocz ze mną….

  • anannasz

    Antychryst czeka, dając nam okazje („w lesie”), by stracić z oczu sens
    istnienia.
    A co za tym idzie przestać wierzyć w Boga i w dobro. Tak… – jest ten
    element nieprzewidywalnego bezsensownego nieszczęścia, cierpienia i
    bólu. Jest i czycha. Polecam też film Eden Lake. I jeszcze dodam na
    marginesie, że podobno my ludzie jesteśmy zbyt mali duchem by zrozumieć
    sens i potęgę Tego całego kosmosu, jakim jest materialny, niematerialny
    i nasz psychowewnętrzy świat. To co nam się wydaje ważne jest ważne w
    pojęciu i przez pryzmat naszego przebytego życia(powiedzmy) 70 letniego
    doświadczania życia na Ziemi. A przeciez nie znamy miliardów lat wstecz.
    Nie mamy odniesienia by oceniać naturę i rzeczy niezrozumiałe i przykre
    dla nas. Oceniamy i rozumiemy tylko z punktu widzenia jednostek, ludzi
    znających wartość swojego życia. Tak jak może to oceniać mała
    muszka, której własnie czterolatek wyrywa skrzydełka, a ona właśnie
    załatwiała bardzo wazną sprawę dla swoich dzieci.

  • sylwia

    trzeba przyznac ze film trzyma w napieciu, napweno spodobalby sie wszystkim milosnikom horrorow, he he ja kupilam go na dvd w one step (zalupy przez sms’a) dodatkowo zamowiłam u nich 2 ksiazki, ktore w sam raz nadadza sie na mikolajki dla moich bliskich, zreszta one step w swojej ofercie ma mnostwo fajnych produktow, ktore bylyby odpowiednie jako swiateczne prezenty

  • http://www.myspace.com/marneszanse Piotrek

    Uuuu, ale kiepizna.

  • Marcin

    Moim zdaniem ten film nie ma nic wspólnego z pornografią. Film porno ma na celu wywołanie u widza podniecenia seksualnego. Nie sądzę, żeby Lars kazał aktorom zachowywać się tak, jak się zachowują, żeby szokować ludzi i docierać do jakiejś mrocznej strony ludzkiej seksualności.
    Ten film nie został również nakręcony z myślą o miłośnikach filmów z gatunku horror.
    „Antychryst” był wprowadzany do kin pod szyldem kontrowersyjnego horroru z wyjątkowo drastycznymi scenami, bo jego producenci dobrze znają prawa rynku i chcieli żeby film dobrze się sprzedał. Z kolei sam von Trier jest człowiekiem wyjątkowo przekornym, złośliwym, obdarzonym dziwacznym poczuciem humoru, wykazującym wyraźne skłonności sadystyczne w stosunku do widzów i na konferencjach prasowych lubi robić sobie jaja. Oba te czynniki sprawiły, że znaczna część widzów, zamiast skupić się na samym filmie, uległa całej tej medialnej otoczce i w konsekwencji odrzuciła „Antychrysta” jako obrzydlistwo wyprodukowane jedynie po to, żeby przypomnieć wszystkim, że von Trier jest największym skandalistą współczesnego kina.
    A tymczasem mamy tu do czynienia z poważnym dziełem prawdziwego artysty.
    Pod płaszczykiem horroru kryje się bowiem bolesne w swej wymowie dzieło o charakterze filozoficznym.
    Kobieta i mężczyzna otoczeni przez dziki i nieprzyjazny las, to metafora sytuacji, w jakiej jesteśmy my wszyscy, uwięzieni w ciałach, które należą przecież do świata okrutnej, bezdusznej i niepojętej przez nas natury. To wszystko, co jest w nas piękne i szlachetne, ma postać niematerialną. Nasze ciała natomiast łączą nas ze światem natury, której działalność polega na nieustannej, bezwzględnej destrukcji jednych form życia i powoływaniu na ich miejsce kolejnych. Stąd biorą się w filmie histeryczne sceny kopulacji, eksponowanie narządów płciowych, a nawet ich okaleczanie, symbolizujące beznadziejną próbę uwolnienia się od natury, która zachęca nas do ciągłej reprodukcji, by móc przez wieki dręczyć, torturować i zabijać przedstawicieli naszego nieszczęsnego gatunku.
    To właśnie natura jest tytułowym „Antychrystem”.
    Ten film jest więc przerażający, mimo że nie jest wcale jednym z taśmowo produkowanych horrorów, które dostarczają jedynie lekko perwersyjnej rozrywki.