Mistrz złego smaku – Gordon Lewis i jego krwawe obrazy… [18+]

gore_horror

Dziś postanowiłem przybliżyć Wam nieco sylwetkę jednego z najbardziej krwawych reżyserów w historii kina. Gordon Lewis, bo o nim mowa to mistrz filmów splatter (od rozbryzgującej się wszędzie krwi) i twórca filmów tak brutalnych i krwawych, że dzisiejsze horrory możemy spokojnie wsadzić na półkę razem z DVD Smurfy. Nie wierzysz? Zajrzyj do tekstu, zobacz prawdziwe szaleństwo …!

Gdybym miał w jednym zdaniu scharakteryzować twórczość Gordona Lewisa, to powiedziałbym, że kręci on filmy, których na pewno nie pokazałbyś nowej dziewczynie podczas randki w domu. Chyba, że ona pracuje w rzeźni, a Ty w prosektorium. Jako początkujący twórca interesowało go raczej … soft porno, chociaż wedle dzisiejszych standardów była to raczej erotyka. Jego najbardziej znaczącym dziełem z tego okresu był Goldilocks and the Three Bares, uznawany za pierwszy musical nudystyczny…

Film nie odniósł zbytniego sukcesu. Nie wiedzieć czemu ;) Ale to chyba dobrze dla nas, bo pan Gordon zaczął eksperymentować z filmowym horrorem. Wspólnie z kolegą, Davidem Friedmanem stworzyli Blood Feast – uważany za pierwszy w historii kina film gore. Była to historia pewnego Egipcjanina, którego ulubionym zajęciem było odcinanie ludzkich członków (głównie kobiecych) i składanie je w ofierze bogini Isztar (która nota bene jest postacią z mitologii, ale babilońskiej) . Wspaniałe prawda? Zobaczcie trailer…

Innym filmem, któremu warto się przyjrzeć jest Color Me Blood Red. Film opowiada o malarzu, który do tworzenia swoich obrazów używa, a jakże, ludzkiej krwi. Film jest pełen nieuzasadnionej przemocy, co jakiś czas ciszę przerywają mrożące krew w żyłach krzyki kobiet, a na ziemi walają się stosy okaleczonych ciał. Dziś to gratka, ale w latach 60 to było coś…

Znakami rozpoznawczymi jego filmów była właśnie lejąca się litrami czerwona posoka, udająca bryzgającą na wszystkie strony krew. Gordon Lewis był także mistrzem w tworzeniu postaci, które kreował na swoich bohaterów. Doskonałym tego przykładem jest film Gore Gore Girls. Akcja filmu dzieje się w środowisku tancerek nocnych klubów. Jakiś szaleniec poluje na nie po to, aby zadać im straszliwą śmierć (na przykład zabija je tłuczkiem do mięsa albo robi sobie w mikserze koktajl z ich sutków). Na jego drodze staje jednak Abraham Gentry- dżentelmen o aparycji alfonsa, postać nie mająca chyba podobnych w historii. Mała ciekawostka: w jednej z ostatnich scen filmu, widzimy butelkę wysoko żrącego kwasu, który jest jednym z narzędzi zbrodni. Gdy kamera robi zbliżenie widzimy nalepkę na buteleczce: Acid – Made in Poland :-)))

Last but not leastThe Wizard of Gore. Kolejna historia z cyklu: na tropie prawdziwego szaleńca. Tytułowy czarownik to magik, który podczas swoich występów na żywo hipnotyzuje, a następnie przecina kobiety na pół. Oczywiście wszystko w ramach magicznego występu „iluzjonisty”. Po przedstawieniu jego ofiary normalnie rozchodzą się do domów. Niestety, po kilku godzinach uczestniczki tego dziwnego pokazu faktycznie zostają przepołowione (bryzgając przy tym krwią na lewo i prawo), na przykład podczas picia kawy w kawiarni…

Gordon Lewis żyje, a ostatnio nakręcił nawet film. Był to oczywiście (zgodnie z dzisiejszymi standardami) sequel filmu Blood Feast: All U Can Eat. Niestety, nie miałem okazji go jeszcze obejrzeć. Mam nadzieję wkrótce Wam o nim trochę napisać… A tymczasem mam do Was pytanie: znacie bardziej obrzydliwe filmy, o których mało kto słyszał? Piszcie o nich!

Źródło: Wikipedia

Foto: country_boy_shane

  • http://www.kochamdziwnekino.com DawidGryza

    Całkiem „niezłe” są „Nekromantik” i „Nekromantik 2″ Jorga Buttgereita ;-)

  • Zdystansowany

    Hehe faktycznie bardzo realistyczna smierc w tym trailerze gore girls: laska umiera od walenia jej tluczkiem po tylku :). Jesli wszystkie dziela tego pana byly rownie glupie to przebija nawet wczesne filmy Petera Jacksona. Ogolnie to ja filmy tego typu raczej zaliczam do komedii niz do horrorow bo raczej ciezko sie bac czegos tak glupiego :).

  • http://niezlekino.pl/author/pawel-kanski Pawel Kanski

    Ja bym tych filmów nie nazwał głupimi – sa naiwne i przesadnie krwawe, ale na pewno nie sa głupie :) poruszaja się po prostu po pewnej estetyce, ktorej dzisiaj juz nikt nie uzywa. dla mnie maja niesamowity klimat. no i sporo krwi :) BTW: te filmy swietnie oglada sie ze znajomymi – dobra zabawa gwarantowana!

  • Rion

    Z gore wolę raczej japońską kinematografię, bo nie przepadam za epatowaniem (celowym, bądź nie) kiczem. A z wartych uwagi dzieł mogę polecić: Guinea Pig 1, 2 i 4, Ooru Naito Rongu (znam do 4- wszystkie dobre), Salo: 120 Days of Sodom, Ichi the Killer (to taka bardziej czarna komedia gore- klimaty Martwicy Mózgu), Men Behind The Sun (na faktach, wg wielu najokrutniejszy film w historii- wg mnie g…. prawda, ale warto znać), Naked Blood (przyzwoite japońskie gore, ciekawa fabuła, kilka mocnych scen), August Underground (czysta, niczym nieuzasadniona brutalność), Aftermath (krótkometrażowy, dający do myślenia, a przy tym dość obrzydliwy), no i oczywiście Cannibal Holocaust- klasyka gatunku, choć mordowaniu zwierząt na planie jestem więcej niż przeciwny. Te filmy każdy fan gore powinien zaliczyć :)