G.I. Joe vs Transformers 2 – który film zwyciężył?

gi-joe-vs-transformers

Świeżo po seansie filmu G.I. Joe: Czas Cobry naszło mnie na porównanie go z innym hitem tego lata – Transformers: Zemsta upadłych. Nie bez powodu wybrałem tę pozycję – obie produkcje powstały na podstawie linii zabawek firmy Hasbro. Ciekawe jest jednak to, że przed premierą Transformers 2 byłem bardzo pozytywnie nastawiony, a moje wrażenia pewnie już zdążyliście przeczytać. Odwrotnie z kolei było z G.I. Joe, po którym nie oczekiwałem niczego dobrego. A jak wyszło? O tym przekonacie się w pojedynku żołnierze kontra roboty. Będzie nokaut?

1. Fabuła

Jest to ostatnia rzecz, na którą powinno się zwracać uwagę przy letnich produkcjach. Ale kiedy jest ona na tyle głupia, że psuje odbiór całości, trudno przejść obok niej obojętnie. Scenarzyści Transformers 2 chcieli chyba napisać złożoną historię. Niestety rezultatem była fabuła pełna bzdur i nielogiczności (mega-działo w piramidzie, zmartwychwstający Sam), z powciskanymi na siłę wątkami (chociażby Pretender).

G.I. Joe uchronił się tego błędu. Historia jest względnie sensowna i trzymająca się w ramach tolerancji. Supertajna dobra organizacja walczy ze złą organizacją działającą pod przykrywką. Ci pierwsi mają fajne zabawki, ale ci drudzy mają jeszcze fajniejsze, których ku uciesze widzów nie zawahają się użyć. Trochę flashbacków, podczas których poznajemy przeszłość bohaterów, a i miejsce na historię miłosną się znalazło. Wszystko jest znośne i nie drażni zbytnio.

Punkt dla: G.I. Joe

2. Akcja

Joe

2,5 godziny akcji non stop kontra 2 godziny akcji non stop. Reguła podobna, ale o ile G.I. Joe zlatuje bardzo szybko, o tyle dodatkowe pół godziny Transformers 2 zaczyna męczyć. Oba filmy z kolei cierpią na zbyt długie finałowe pojedynki – o ile w przypadku robotów wyciąłbym jakieś 20 minut, o tyle Joe vs Cobra mogliby być krótsi tylko o  kilka minut.

Ponadto film Stephena Sommersa nie zgrzeszył niepotrzebnymi wątkami, które zwalniają akcję. Każda scena czemuś służy. Nie znajdziecie tu najaranej mamuśki czy gościa, który znalazł się w złym miejscu o złym czasie, tylko po to by? no właśnie po co? (mowa oczywiście o Leo).

Punkt dla: G.I. Joe

3. Efekty specjalne

1430921

Zwiastuny nie wróżyły niczego dobrego w przypadku filmu Sommersa. Jak na dzisiejsze czasy efekty wyglądały dość sztucznie i plastikowo. Nie wiem, czy spece od efektów cyfrowych obudzili się w ostatnim momencie, ale w kinie nie wygląda to tak źle. Szału nie ma, jednakże przyczepiać się na siłę także nie trzeba. A szału nie ma, ponieważ pod względem efektów specjalnych prym bez wątpienia wiedzie Transformers 2. Można wiele zarzucić Michaelowi Bay’owi, ale ten element dopracował w najmniejszym szczególe.

Punkt dla: Transformers 2

4. Humor

Po zwiastunach spodziewałem się, że G.I. Joe pójdzie drogą Transformers 2 i obok mnóstwa akcji na każdym kroku będziemy raczeni niewybrednym humorem. Nic z tych rzeczy. Owszem, tu i ówdzie można się trochę pośmiać (Marlon Wayans stara się jak może), ale nie ma tu nic tak głupkowatego jak jaja Devastatora czy ?nawrócony? Decepticon piep***** nogę Megan Fox. Humor w G.I. Joe mieści się w granicach rozsądku i jest na poziomie.

Punkt dla: G.I. Joe

5. Coś dla oka

girls

Wydętousta, plastikowa Mikaela Banes kontra boska, czarnowłosa Baroness i urocza, ruda Scarlett. Wybór jest oczywisty. Od pań w G.I. Joe nie mogłem oderwać wzroku. Wybaczcie mi fani Megan Fox, ale na Transformers 2 widziałem tylko usta, które do tej pory mnie prześladują. Sienna Miller i Rachel Nichols są naturalnie piękne i nie potrzebują świecącego błyszczyka by? sami wiecie co.

Punkt dla: G.I. Joe

Słowo na koniec: Tak więc nokautu nie ma, ale film Stephena Sommersa wygrał zdecydowanie na punkty. G.I. Joe nie męczy długością, nie irytuje głupkowatym humorem i nazbyt bzdurną fabułą oraz nie jest wybiegiem dla  aktoreczki, którą wciśnięto do scenariusza z jednego tylko powodu. Wszystko ma ręce i nogi.

A jak jest według Was?

  • http://filmlog.pl unnami

    Zdecydowanie G.I.Joe, chociaż wydaje mi się, że takie porównanie jest trochę nie sprawidliwe, jak już to powinno się porównywać GI Joe z Transformers 1 :P

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Chodziło o porównanie tegorocznych letnich blockbusterów, ale rozumiem twoje rozumowanie ;)

  • Butch

    Dla mnie sprawa jasna wszystko jest lepsze od Transformersów2,film żenada do dzisiaj nie mogę przeboleć po doskonałej jedynce ehhh

  • Zdystansowany

    GI Joe jest moze lepsze niz sie zapowiadalo, ale to nie znaczy ze jest dobre. Transformers 2 jest gorsze niz sie wszyscy spodziewali ale nie znaczy ze calkiem beznadziejne. Mi akurat najarana mamuska czy deceptikon na nodze Megan nie przeszkadzaly, z kolei humor w GI byl mocno czerstwy. Tak samo wzgledem fabuly: w Transformers jest wiele nielogicznosci ale ogolnei wiadomo o coc hcodzi, w GI sa nie tylko niescislosci ale wrecz bijace w oczy absurdy: zly charakter najpierw konstruuje glowice, potem musi podkladac naukowcowi swoja agentke, zeby on je zaprogramowal? Czy to sie trzyma kupy? Po co Baronessa zenila sie z tym koelsiem z Francji? Zero logiki. Ale ogolnie wiadomoz e to sa filmy robione dla 12 latkow i to czesto lekko niedorozwinietych (wiadomo rynek zachodni ;)) wiec ani fabula ani humor nei maja wiekszego tu znaczenia. Natomiast podstawa sa efekty specjalne, ktore w Transformers sa lekko irytujace (nic nie widac przez tempo akcji) ale i tak najlepsze na rynku, natomiast w GI sa na poziomie filmow z poczatkow dekady i bija po oczach niskobudzetowoscia. Zdecydowanie ten film ciezko nazwac „wakacyjna megaprodukcja”. Jedno co faktycznie ejst lepsze w GI to panny: Megan w Transformers juz sie troche przejadla, a Miller w czarnych wlosach jest seksi, tak samo jak ta ruda laeczka – wiec tu GI wygrywa. ale i tak efekty sa wazniejsze wiec jednak Transformers gora (co znaczy tylko ze w tym roku mamy bardzo slabe superprodukcje i wlasciwie tylko nowy Harry Potter w miare poziom trzyma).

  • http://blog.9gods.com mariusz

    A’propos ostatniego akapitu punktu 2: co właściwie robił w filmie Brendan Fraser w swoim cameo? :)

  • sjespan

    Po seansie G.I.Joe śmiało mogę powiedzieć że robią z Transformers 2 papkę bo chodź poszedłem z nastawieniem „Popatrzę na efekty i wrócę” spodziewając się totalnego gniotu jak w przypadku TRansformers 2 to tu miła niespodzianka G.I.Joe było dużo lepsze i ma u mnie 6,5/10 nie jest to ambitne kino ale są ciekawe zwroty akcji jakies intrygi i ładne widowisko… szczerze w ogóle trudno było by zrobić cos lepszego z serii G.I.Joe co by tak pokazywało jej klimat.

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Touche :D Chyba był jakimś instruktorem/trenerem ;) A tak na serio to wiadomo, że chodziło o ukłon w stronę aktorów, którzy grali w poprzednich filmach Sommersa – podobnie jak Kevin J. O’Connor, który tutaj grał mini rólkę Doktora Mindbendera (w „Van Helsing” Igora, w „Mumii” Beniego, nawet w „Deep Rising” był).

  • http://www.reviews.blox.pl milczacy_krytyk

    Zdecydowanie G.I.Joe! Jak dla mnie to najlepszy blockbuster tego roku – niestety dość kiepskiego jeśli chodzi o letnie kino. Z resztą jakby nie patrzeć to od T2:ROTF(L) każdy letni odmóżdżacz tego sezonu był lepszy.

  • Kojot

    Naprawde swietne podsumowanie i bardzo trafione , zgadzam sie ze wszytkim oprucz jednego, bez jaj Megan jest niezla. Jedyne co mozna zarzucic G.I. Joe to nawet nie tyle co efekty co same wykonanie kostiumow sa okropne , wygladaja jak z balu przebierancow. Ale film lekki łatwy i przyjemny. Co do robotow zdecydowanie najbardzej mi przeszkadzal debilny , infantylny humor. Chcalem zwrocic uwage ze w bajce tej pełnometrazowej „Transformers The Movie” niema wogle zadnego humoru. Bajki takie jak wlasnie Transformers, G.I. Joe, Conan, He-man- byly bajkami dla chlopcow ktozy w wieku 10-15 lat traktowali te bajki powaznie i takie one byly . Nie bylo w nich debilnego humoru nie byly to bajeczki dla dziewczynek a jak dzieciak chcal sie posmiac to wlaczal sobie Johny Bravo, Krowe Kurczaka czy inna bajke typowo komediowa. Tak wiec to co zrobil Bay jest dlamnie katastrofa , debilizmem , glupotem .

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Źle mnie zrozumiałeś co do Megan Fox :) To naprawdę niezła wizualnie dziewczyna, ale w takich filmach jak pierwszy „Transformers” czy „Jak stracić przyjaciół…”. Tutaj wygląda już jak plastikowa Melanie Griffith po operacji ust specjalnie podkreślonych błyszczykiem – widok dla mnie okropny. No może poza scenami, gdy ust nie widać (np. na motorze ;)).

  • Lukas

    no jezeli chodzi o efekty to zdecydowanie transformers 2 i cos dla oka to megan fox i o caly film to transformers

  • Lukas

    jednak lepsze jest G.I. Joe