Gdy gry uczą zabijać [zwiastuny]

Na Igre

Rosja coraz śmielej poczynia sobie w widowiskowych produkcjach przesyconych efektami specjalnymi, robiąc powoli niemałą konkurencję bossom z Hollywood. Były Night/Day Watch, zbliża się Black Lightning, a miesiąc wcześniej zadebiutuje On The Game (Na Igre). Tym razem Rosjanie wzięli na tapetę gry wideo i jaki wpływ na człowieka mogą one wywrzeć. Dalej we wpisie znajdziecie dwa pomysłowe teasery, dwa wybuchowe zwiastuny i serię intrygujących plakatów.

TEASERY

OFICJALNY ZWIASTUN


ROBOCZY ZWIASTUN


Fabuła: Grupa nastolatków, która odnosi sukcesy na turniejach gier wideo, jakimś sposobem przejmuje zdolności z tychże gier. Tym samym znajomi wplątują się w kryminalno-rządowe rozgrywki.

On The Game (Na Igre) wyreżyserował Pavel Sanaev. Rosyjska premiera planowana jest na 26 listopada 2009.

Na Igre

Na Igre

Na Igre

Na Igre

Foto: Filmweb

  • Feldmarszałek+Duda

    Trzeba przyznać, że plakaty są całkiem fajne.

  • http://www.crackclan.com Piotrek

    oficjalny zwiastun zalatuje mi historia w stylu Gamer, tyle ze tutaj gracze kieruja sami soba czy cos takiego :)

  • Sjespan

    Ci rosjanie robią coraz lepsze i większe produkcje, podczas gdy Polska wciąż jest na poziomie komedi romantycznych i dramatów historycznych. Nic jak tylko jechac do rosji i tam robic kino. Ciekawe jak to jest że oni nie boją się eksperymentować z takimi filmami i gatunkami a polska to nic po za jakie 3-4 ostatnio modne i goszczące u nas w kinie juz od dobrych 9lat gatunki.

  • kfiat

    może to lepiej że ograniczają się do komedii romantycznych (z praktycznie jednym scenariuszem: on i ona się spotykają, szalenie zakochują potem jedno dowiaduje się że to drugie mu czegoś nie powiedziało, rozchodzą się, są nieszczęśliwi, w finale do siebie wracają…) bo widowiskowe kino wymaga jednak pieniędzy i umiejętności a tego widocznie w polskim kinie brak (ciągle nie można udźwiękowić filmu tak żeby dialogi były słyszalne a muzyka nie powodowała eksplozji bębenków, ciągle trudno dobrać oświetlenie tak żeby nie przypominało prowincjonalnego teatru, ciągle najlepiej pisać scenariusze na podstawie lektur i żywotów świętych bo chociaż szkoła pójdzie) więc może dobrze że nie eksperymentują bo powstają potem takie potworki jak „Wiedźmin”…