Lepiej późno, niż wcale | recenzja Sherlocka Holmesa

Skąd taki tytuł recenzji? Guy Ritchie od dawna nie nakręcił żadnego dobrego filmu, taki jest fakt. Jego zła passa zaczęła się od gniota z Madonną, którego tytułu nawet nie pamiętam, później była nieudolna próba stworzenia rasowego dramatu w Revolverze, a ostatni film Brytyjczyka RocknRolla, choć okazał się strawny, to jednak stanowił tylko cień PrzekrętuPorachunków. Ale lepiej późno, niż wcale. Długo czekaliśmy, ale było warto, bo Ritchie w końcu nakręcił dobry film!

Sherlock Holmes, wzorem Jamesa Bonda, przeszedł gruntowny lifting. Nowa odsłona przygód słynnego detektywa ma w sobie wszystko, co charakterystyczne dla współczesnych filmów rozrywkowych. Zadbano o dopieszczoną scenografię i nienaganną ścieżkę dźwiękową, choć najbardziej rzuca się w oczy teledyskowy montaż ? znak dzisiejszych czasów. Można go nie lubić, w końcu to najłatwiejszy sposób, żeby zabić dobrą scenę akcji. Ale nagromadzenie dziesiątek cięć montażowych na każde pięć centymetrów taśmy filmowej, wcale nie zaszkodziło obrazowi Ritchiego. Nawet pasuje to do wizerunku Holmesa, w którego umyśle panuje niemniejszy chaos, niż to, co widzimy na ekranie.

No właśnie, Ritchie dość ostro pojechał po archetypie Sherlocka, który zapisał się w masowej wyobraźni jako flegmatyczny Anglik, z nieodłączną fajką i śmieszną czapeczką. Współczesny Holmes lubi zajrzeć do butelki, a czasem dla rozrywki nawet w ryja przyłoży. Zresztą, o charakterze tej postaci dużo mówi fakt, że zagrał ją Robert Downey jr., co jest obsadowym strzałem w dziesiątkę. Aktor wprawdzie stworzył dość podobną kreację do tej w Iron-Manie, ale nie można mieć mu tego za złe. Holmes, podobnie jak Tony Stark, to lekko zakręcony dewiant, z zacięciem do cynizmu i ciętej riposty. Ponadto, jest w filmie sporo momentów, w których przekonamy się o błyskotliwości i inteligencji tytułowego bohatera. Partneruje mu dr Watson, którego postać została wcale nie gorzej rozpisana, a zagrał ją równie barwnie Jude Law. Wprawdzie ciężko odpędzić wrażenie, że postać Watsona pozostaje lekko w tyle za Sherlockiem, ale taka już dola pomocników.

Krzywdą by było, gdybym powiedział, że fabuła jest tylko pretekstem do pokazania wystrzałowych scen akcji. Ale coś w tym jest, ponieważ zagadka postawiona przed filmowym duetem wydaje się być grubymi nićmi szyta. Punkt wyjścia jest bardzo ciekawy, z czasem jednak wszystko zaczyna się lekko gmatwać, a scenarzyści chwytają się tak absurdalnych rozwiązań, że można się za głowę złapać. Wystarczy wspomnieć scenę, w której Holmes odkrywa, że kluczowe dla śledztwa wydarzenia miały miejsce w pięciu różnych punktach miasta, które demonicznym trafem stanowią pięć wierzchołków pentagramu! W tym miejscu trzeba wspomnieć, że przeciwnik detektywa para się czarną magią. Zawsze śmieszyły mnie takie rozwiązania i spodziewałbym się ich w parodii, ewentualnie w filmie sprzed pięćdziesięciu lat, no ale trudno? Trzeba wziąć cały film Ritchiego w lekki nawias umowności i uznać, że taka jest konwencja. Za to końcówka jest zadowalająca i w tym przypadku nikt nie stara się wciskać widzom ściemy. Oczywiście nie zdradzę zakończenia, ale powiem tylko, że rozsiane w całym filmie klocki stanowiące zagadkę, układają się w logiczną całość (coś jak w Podejrzanych Singera, choć to nie ta sama klasa).

Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, czy ostatnimi czasy kino akcji stało się śmiertelnie poważne? Kiedyś mieliśmy Zabójcze bronie, albo Szklane pułapki, gdzie oprócz spektakularnych scen, byli także przezabawni bohaterzy z arsenałem śmiesznych dialogów i one-linerów. Dziś, co najwyżej mamy Mrocznego rycerza i jego mrocznych fanów. Natomiast Sherlock wydaje się nawiązywać stylem do oldskulowego kina sensacyjnego, za co dziękuję dozgonnie Ritchiemu. Jeśli potrzebujecie zobaczyć efektowny film, będący idealnym wyważeniem akcji i humoru, to Sherlock Holmes będzie doskonałym wyborem.

foto: Filmweb

  • luke

    popisuję się pod tą recenzją obiema rękami, fantastyczna rozrywka

  • Smut

    Co to jest teledyskowi montaż?
    Widzę, ze tekst recenzji debiutancki nowego redaktora – a już roi się w nim od błędów i słabych argumentów mających bronić jeszcze słabsze tezy. Szkoda, ze Paweł odszedł z redakcji.

  • http://niezlekino.pl/author/majk Michał Nowak

    Smut, zauważyłem, że na niezłym kinie leczysz swoje kompleksy, bo to nie pierwszy i nie drugi tekst, do którego się przyczepiasz. Poważnie, nigdy nie słyszałeś o sformułowaniu „teledyskowy montaż”? Chyba, że chodziło ci o literówkę, którą już poprawiłem? Rzeczywiście, aż roiło się od błędów przez nią, ale teraz jest już dużo lepiej. Jeszcze jakieś sugestie?

  • Aga

    Dla mnie fabuła cieniutka. Rzeczywiście jest tylko pretekstem do pokazania scen walk, wybuchów itp. Jednak dialogi pierwsza klasa! I dla samej wymiany zdań między bohaterami, szczególnie Holmesem a Watsonem, warto na ten film pójść.

  • Kw4cHu

    Ja tam uważam, że Revolver i RocknRolla to bardzo dobre filmy.Z kolei film z Madonną którego tytułu również nie pamiętam, to bardziej „zemsta” na ex-małżonce która sama stwierdziła, iż nie zagra już w żadnym filmie po tej porażce.Uważam również,że nie powinno się porównywać kultowych klasyków danego reżysera z najnowszymi produkcjami.Czy to Guy Ritchie czy Quentin Tarantino.Wiadomo z czasem indywidualizm reżysera gdzieś zanika na rzecz przystępności dla większej publiki.Nikt nie robi filmu dla tysiąca swoich największych fanów odcinając się od komercji.Sztuką jest nie tylko zadowolić swoich fanów ale również zwykłych ludzi nie przywiązujących wagi do nazwiska reżysera,nastawionych na dobre widowisko.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Szkoda, że po raz kolejny wiktoriański Londyn nie jest taki klasyczny jak być powinien. Co do tej ekranizacji nic nie mam, ale trzeba spojrzeć prawdzie oczy, że obecny Sherlock został drastycznie zmodyfikowany (dostał w łeb i go zgwałcono). To tak jakby z Herculesa Poirota zrobić Ace Venture.

  • gość

    drastycznie? w książkach Doyla to kokainista i mistrz walki w Bartitsu i boksu, tak więc tylko trochę go podkolorowali

  • Kaja

    świetny film ;) zgadzam się z recenzją :)

  • zz

    kto robil muzyka bo koszerna jest jak cholera ;) caly czas te same zydowskie klimaty to tak bylo w tych czasach w londku

  • Zdystansowany

    Powiem tak: z recenzja sie zasadniczo zgadzam, bo wszystko w niej napisane to prawda. Ale brakuje w niej jednego kluczowego problemu: film mimo wszystkich tych calkiem pozytywnych cech (scenografie, dialogi, obsada, efekty itp) ma jeden zasadniczy problem: jest po prostu smiertelnie nudny. Sam nie wiem czemu, ale tak po prostu go odebralem – niby jest akcja, niby jest jakas tam fabula, gagi, wszystko poprawnie ale spac sie na nim chce i zupelnie nie wciaga. Tak jak sa filmy w ktorych 2 godz zlatuja niepostrzezenie i po seansie ma sie ochote od razu na sequel tak w tym wypadku wychodzi sie z kina z ulga ze w koncu sie skonczylo i mozna zajac sie czyms ciekawszym. A i ostatnia sprawa: czemu trailer klamie i sa w nim sceny, ktorych nie ma w filmie (Rachel w bieliznie i jej walka z Scherlockiem, ktorej to sceny w filmie nei ma w ogole)? A tak btw to trailer sam w sobie jest duzo lepszy od samego filmu i bardziej dynamiczny :).

  • Paweł

    Ja mam znowu inne odczucia po seansie,od razu mam ochotę na sequel i powiedzieć że ten film był nudny to trzeba być jakimś dziwakiem , to co ? mieli zrobić coś ala Tranformers 2 gdzie przez cały film się naparzali i nic z tego nie było.Dajcie sobie spokój , jak wychodzi Transformers to wszyscy narzekają , jak wyszedł Avatar to to samo , teraz Sherlock i znów narzekanie.
    Proponuje omijać hollywood z daleka i oglądać jakieś ambitne,głębokie i psychologiczne dramaty ,
    a ja wybieram się po raz drugi do kina bo film jest genialny

  • http://niezlekino.pl/ Michał Nowak

    Widzisz, to czy film był nudny, często zależy od naszego indywidualnego podejścia – dla ciebie przynudzał Sherlock, a mnie np. nudził Avatar (czy w tym momencie podpisałem na siebie wyrok śmierci?). Chyba nie ma takiego filmu, który trafiłby we wszystkie gusta. ;)

    A co do trailera, to czasem się zastanawiam (no dobra, właściwie teraz zacząłem o tym myśleć) czy nie są one jakąś wczesną wersją promocji dvd? Bo gdy widzimy w zwiastunie jakąś scenę, która nie trafia do gotowego filmu, to w głowie pojawiają się dwie opcje: scenę dorzucą w dodatkach na dvd, albo na dvd wyjdzie rozszerzona wer. reżyserska. Swoją drogą, chyba nie widziałem trailera o którym wspominasz.

  • Zdystansowany

    Akurat po transformers 1 mialem ochote na sequel (po 2 ce juz raczej nie ;)). Avatar za pierwszym razem obejrzalem z przyjemnoscia, ale fakt przy drugim podejsciu (bez 3d i znajac fabule) juz sie tez troszke spac chcialo ;). Ja zasadniczo hollywood lubie, ale akurat w Scherlocku czegos zabraklo, ciezko powedziec czego, ale jakbym mial stawiac to bym powiedzial, ze zaskakujacej i wciagajacej fabuly, bo to co jest w filmie slabo sie trzyma kupy i jest dosc wymuszone. Na pewno duzo lepiej odebralem np. prawo zemsty, gdzie akcji ejst moze umiarkowana ilosc ale aktorstwo tez jest dobre i dotego fabula w pewnym zakresie wciaga i film nie nudzi.

  • http://www.seans24.pl zuza

    doskonały film