Dowcip miesiąca: Dziesięciu najbardziej przecenionych reżyserów

Do tej pory nie wiedziałem, kim jest Ben Shapiro, ale teraz na pewno zapamiętam to nazwisko. Shapiro w wieku 16. lat rozpoczął edukację na uniwersytecie UCLA w Californii, poszerzał horyzonty w Harvardzie, a dziś udziela się w mediach wszelkiej maści – bloguje, pisze artykuły, jest korespondentem Fox News. Pokaźny dorobek, jak na 26-latka. Wie również, jak zwrócić na siebie uwagę, choć niekoniecznie w pozytywny sposób. Zobaczcie jego listę dziesięciu najbardziej przecenionych reżyserów w historii. Przemyślany artykuł, czy tania prowokacja?

Shapiro twierdzi, że Hitchcock nigdy nie nakręcił świetnego filmu, Tarantino nie potrafi opowiadać historii, a Woody Allen jest zupełnie nieciekawą personą. Zresztą, sami zobaczcie pełną listę. W moim przypadku, połowa z tych reżyserów wlicza się do moich ulubionych, a drugą połowę wysoko sobie cenię.

1 – Alfred Hitchcock
2 – Martin Scorsese
3 – Woody Allen
4 – Quentin Tarantino
5 – David Lynch
6 – Mike Nichols
7 – Darren Aronofsky
8 – David Lean
9 – Michael Mann
10- Ridley Scott

Nie mogę się pozbyć wrażenia, że ta lista jest wyłącznie próbą wzbudzenia kontrowersji i zwrócenia uwagi na osobę autora. Ale co tam – nawet wilkołak ma prawo do obrony, dlatego polecam przeczytać argumentację Shapiro. W średniowieczu zapewne spalono by go na stosie, ale my jesteśmy cywilizowani, dlatego apeluję o kulturalne komentarze. ;)

źródło: Get The Big Picture

  • 666

    wydaje mi się że ten koleś poprostu nie lubi filmów z głębszą fabuła czy takich które trzymaja w napięciu. Mogę się założyc że ulubionym reżtserem pana Ben Shapiro jest Michael Bay
    Wydaje mi się że to tylko tania próba „pokazania się” w internecie i licznie na to żę będzie miał swoje przysłowiowe pięć minut

  • http://fgdslkj.pl gfh456fd

    Zdecydowanie prowokacja. Jakby wziął listę najlepszych reżyserów i dopisał, że wszyscy ssą.

  • collman

    Dlaczego nie, nie jestem jakimś super znawcą kina ale (subiektywnie) Tarantino wg. mnie robi filmy (ostatnio) sam dla siebie, i osobiście uważam że jest przeceniony. Jakiej chały by nie zrobił to i tak wszyscy będą się jarać i zakazywać jakiejkolwiek krytyki bo to przecież Tarantino. Na Woodym Allenie zawsze się tak wynudzę…Tak chodzę do kina żeby głównie się rozerwać (transformesy, avatary itd), ale to nie znaczy że nie mogę uważać ze niektórzy reżyserzy są przecenieni m.in przez swoje nazwiska.

  • Cujo

    Koleś złapał jesienną deprechę i postanowił się wypłakać na internetowym ramieniu. Dodatkowo czasem jest tak, że kiedy głosisz kontrowersyjne tezy, elokwentnie je uzasadniając, możesz zyskać dodatkową garstkę wyznawców. Niezbyt mądrych ale zawsze.
    Jednak trzeba mu oddać sprawiedliwość, że nie śmiał ruszyć świętości Kubricka. W innym przypadku chyba bym mu wysłał kopertę z wąglikiem.

  • ZaraZ

    @666
    nie wiem czy świadomie, ale trafiłeś w dziesiątkę – koleś pracuje obecnie m.in. nad „biografią swojego ulubionego reżysera, Micheala Baya” :)

    Szybki rzut oka na życiorys chłopaka i jego zainteresowania pozwala sądzić, że pisze całkowicie na poważnie. Smutny człowiek i tyle, szkoda czasu na głębszą analizę.

  • http://niezlekino.pl/ Michał Nowak

    O Tarantino można powiedzieć wszystko, ale nie to, że nie potrafi opowiadać historii. Przecież w tym jest akurat mistrzem! Masz rację, że ostatnio robił filmy pod siebie – Kill Bill i Death Proof. Ale najnowszy Inglourious Basterds to świetne kino, w stylu dawnego Pulp Fiction i Jackie Brown, które może się podobać nie tylko fanom Quentina.

    Włączając moje wszelkie pokłady wyrozumiałości, mógłbym się zgodzić z dwoma typami na tej liście. Lubię Michaela Manna i Darrena Aronofsky’ego, ale to fakt, że niektórzy aż za bardzo sławią ich imiona. Mają kilka perełek w filmografiach, ale to chyba za mało, żeby ich wynosić na piedestały. No i musiałbym obejrzeć trochę więcej filmów Nicholsa i zdecydowanie Leana.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Jedno krótkie określenie starczy: idiot. Choć Hitchcock był reżyserem, którego cenię sobie najbardziej to mam świadomość, że był reżyserem technicznym i technika zawsze interesowała go najbardziej. Kręcił po prostu świetnie zrealizowane filmy. Dopiero napływ francuskiej Nowej Wali dał mu mocne poważanie w Hollywood. Co do Tarantino to mogę się zgodzić.

  • Cujo

    Jeżeli chodzi o Tarantino, to też mam do niego (oprócz szacunku za swój styl i wielkiej sympatii za m.in. „Jackie Brown”) zastrzeżenia.
    Przede wszystkim razi mnie cecha charakterystyczna każdego jego filmu – przekombinowane dialogi. Facet nie wie co to minimalizm w tej kwestii. Przecież „mniej znaczy więcej”! Wizualizuję sobie pana Tarantino przy biurku, piszącego scenariusz i onanizującego się pod napisane przez siebie i wysublimowane w swoim własnym mniemaniu dialogi bohaterów. Prawie wszystkie rozmowy w filmach Tarantino mnie męczą. Takie rozkładanie w konwersacjach z pozoru błahych zagadnień na czynniki pierwsze. Dany przedmiot na przykład można efektywnie opisać w kilku słowach. Tarantino jednak woli, kiedy jego bohaterowie plotą o nim przez ponad minutę.
    Zastanawiam się, czy tylko ja mam takie wrażenie.
    Rzecz jasna, co dla mnie jest u Tarantino wadą, innym może się jawić jako zaleta. Ilu ludzi, tyle gustów.

  • Zdystansowany

    Ja sie z ta lista zdecydowanie zgadzam, tylko zamiast Ridleya Scotta (bo to jest jednak dobry i najbardziej „pewny” rezyser w Hollywood) dalbym Spielberga i bylby komplet przereklamowanych rezyserow, ktorzy od paru dekad nic ciekawego nie sa w stanie splodzic i wciaz zyja z odcinania kuponow z paru lepszych filmow z czasow swojej mlodosci albo wieku sredniego.

  • http://niezlekino.pl/ Michał Nowak

    Ale rozumiem, że z wyłączeniem Hitchcocka i Leana? ;>
    oni już nie żyją…

  • Almarcino

    to jest jakis żart, nieudany zresztą. Ten misiaczek co to napisal chce poprostu zwrocic uwage na siebie i niestety sie mu udalo :)

  • wagu

    Chłopak się nie postarał, zabrakło mi tu jeszcze Kubricka i Finchera. No bez jaj!
    Ale skoro Bay jest jego ulubionym reżyserem…

  • Szczotkowsky

    Co do Aranofsky’ego to się zgodzę.Reszta może być chociaż nie lubię filmów Allena.QT można tak nazwać bo jego filmy się wszystkim podobają ale i tak nie zasługuje na bycie umieszczonym na tej liście.Co do Baya gość potrafi kręcić filmy akcji i nic więcej,porównywanie go do reżyserów którzy potrafią uzyskać artyzm (np. właśnie Lynch) to w ogóle nie ta liga.

  • minah

    sama lista to jeszcze nic, najlepsza jest argumentacja Shapiro. No cóż, w sumie to mogłam się domyślić – w końcu współpracuje z Fox. Cały artykuł pełen jest nienawiści i jadu – zarzuca Scorsese, że nigdy nie pokazał kompletnie negatywnego czarnego bohatera lub idealnego, pozbawionego wad głównego bohatera. Aha. A ja myślałam, że geniusz reżyserów polega na tym, że budują złożone, niejednoznaczne postaci. Tej listy nie warto traktować poważnie!