Tele – co? | recenzja filmu Księga ocalenia

Kolejny raz dałem się omamić zwiastunowi. Kolejny raz trailer próbował mi wbić do głowy, że to inny film niż jest w rzeczywistości. Jak to mówią Amerykanie, ?fool me once, shame on you, fool me twice, shame on me.? Cóż, wstyd, ale pozostaje jeszcze jedna kwestia. Czy jestem w związku z tym rozczarowany filmem?

Trailery zapowiadały przepełniony akcją blockbuster, w którym pewien twardziel niczym jednoosobowa armia pokroju Arnolda Schwarzeneggera rozłoży każdego, kto mu się nawinie pod rękę. A to dlatego, gdyż każdy chce mu odebrać Biblię, będącą w rzeczywistości jakąś bronią (tak krzyczał Gary Oldman). Oczywiście do naszego bohatera dołączy piękna niewiasta w potrzebie i wspólnymi siłami przetrwają ciężkie dni. Cóż, nic z tych rzeczy?

Owszem, jest sobie Eli, którego zdolności walki robią wrażenie, ale ma to swoje wytłumaczenie. Jest także chroniona Księga, ale nie liczcie na jakąś kiczowatą ?broń?. Nie zabrakło również dziewczyny, aczkolwiek jej obecność jest dla naszego bohatera raczej obciążeniem niż uroczym urozmaiceniem podróży. Wszystkie wydarzenia mają całkiem sensowne wytłumaczenie, choć pod pewnymi względami mogą budzić wątpliwości (o tym więcej w SPOILERZE), chyba że uwierzymy w nie ?na słowo?.

Historia jest prosta, lecz nie prostacka. Obawiałem się, że obecność wątku walki o Biblię, zmieni ten film w jakiś religijny manifest. Jasne, jest mowa o wierze, ale jako osoba niewierząca nie nazwałbym Księgi ocalenia pozycją obowiązkową dla katolików. ?Uduchowiona? część filmu jest na tyle inteligentnie wplątana w historię, że ateiści czy zwolennicy innych religii nie będą zgrzytali zębami.

Bez wątpienia nie można filmowi nic zarzucić od strony technicznej. Przede wszystkim zachwyca wspaniałymi, choć ponurymi zdjęciami. Odcienie brązu, szarości i zgniłej żółci (nie znam się na kolorach, może jakaś dziewczyna mnie uświadomi) perfekcyjnie oddają ludzką beznadzieję i podkreślają na swój sposób piękne postapokaliptyczne pejzaże. Preferuję taką mroczną stylizację niż ?słoneczną? wersję z Mad Maxa.

Wrażenie robi także praca kamery. Don Burgess wykonał tutaj kawał świetnej roboty, szczególnie podczas ostatniej sceny strzelaniny w domku. Dzięki niemu mamy wrażenie przebywania pomiędzy dwoma frontami. Nie oglądamy sceny z bezpiecznej odległości, lecz znajdujemy się w samym środku strzelaniny. Wygląda to tak, jakby kamerzysta biegał od agresorów do broniących się, a to wszystko w jednym ujęciu. W pewnym momencie staje nawet tuż przed karabinem maszynowym wypluwającym z siebie naboje i możemy spojrzeć w sam środek lufy ? gdyby to było 3D, mimowolna próba uniku gwarantowana. Mam wrażenie, że Burgess inspirował się pracą kamery w Ludzkich dzieciach, ale to zdecydowanie komplement, a nie zarzut.

Po takim filmie można było spodziewać się feerii efektów specjalnych. Na szczęście jest ich mało, albo są na tyle dobrze wklejone w obraz, że w gruncie rzeczy nie zwraca się na nie uwagi (tylko parę razy można wyczuć obecność green screenu). Nieliczne pojedynki nie drażnią efekciarstwem ? są szybkie, ale montaż nie bije po oczach. Strzelaniny nie są przesadnie wyeksponowane i nie trwają po kilkanaście minut. Przez to ma się wrażenie, że film jest bardziej dramatem z elementami akcji, a nie na odwrót.

Księga ocalenia to solidna pozycja w nurcie postapokaliptycznym. Gdybym mój top tworzył po obejrzeniu tego filmu, na pewno by się w nim znalazł. Denzel Washington nie jest typem bohatera pokroju Mela GibsonaMad Maxie, lecz jego występ w produkcji braci Hughes jest jak najbardziej uzasadniony i nie razi pod żadnym względem. Po apokalipsie nic nie jest już takie same ? nawet więzienie służy innemu celowi.

Hasło filmu: ?Tele ? co??

POWAŻNY SPOILER!!!

DLA OSÓB, KTÓRE WIDZIAŁY FILM!!!

Mam tylko problem z ostatnim twistem – Eli okazuje się być niewidomy. Przyjmuję fakt, że tylko dzięki boskiej interwencji był z niego taki superbohater, ale niestety nie przekonała mnie jego gra jako niewidomy. Rozumiem, że nie można tego było zdradzić od razu, jednakże ślepiec zachowuje się trochę inaczej ? chociażby tak jak zagrała to Jennifer Beals, filmowa Claudia. Wyraźnie pamiętam, że Eli często patrzył wprost na kogoś, jakby normalnie widział. Zmyłka, niedopracowanie czy może jednak był na wpół ślepy, widział kontury (co by odebrało trochę mocy twistowi)?

  • Gustawek

    Panie Irku polecam schować wpis z głównej strony i umieścić go w rozwinięciu bo spoiler mocno razi w oczy. Pozdrawiam:D

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Tak, zapomniałem wstawić tag ;) Dzięki.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Zatoichi przyszłości? Mnie trailer znużył. Boją się, że to kolejny film ze zmarnowanym potencjałem. Mimo to cieszę się, że weszły do kin dwa filmy z takim klimatem.

  • Evil

    Kolory w filmie to głownie odcienie sepii i ecru. Pozdrawiam- Jakaś dziewczyna.

  • Cini

    reklamują ten film jako Film twórców matrixa. Wachowscy i Hughes to jakieś pseudonimy? ;p

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    O widzisz, od razu lepiej brzmi ;)

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Uwielbiam takie reklamy… Pewnie chodzi im o Joela Silvera, który był także producentem Matrixa.

  • wagu

    Witam! Trochę mnie tu nie było, bo niestety cały styczeń od sieci byłem odcięty, ale mnie w końcu łaskawie podłączyli. A widzę, że kolega nie próżnował i mam tu teraz sporo do nadrobienia ;)

    Nawiązując do tematu – bardzo mnie cieszy ta Twoja opinia o filmie, bo o ile sama tematyka i osoba Denzela sprawiały, że film obejrzeć musiałem, to po zwiastunie czułem się lekko rozczarowany.
    A jak jeszcze wspomniałeś tu o Ludzkich dzieciach, to spać już będę spokojnie :)

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Welcome back i miłego nadrabiania :)

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Silver to dla mnie najciekawszy producent kina akcji. Poza latami 90-tymi od ponad 30 lat serwuje solidne kino rozrywkowe. Masa filmów, ale pośród nich kilkanaście perełek.

  • Adam

    Witam. Bardzo przyjemny tekst, który jest zbieżny z moimi odczuciami odnośnie filmu. Na pytanie czy Eli był niewidomy odpowiadam – był na jedno oko. Na drugie widział, ale niezbyt dobrze – pewnie to wina prażącego Słońca od którego wszyscy musieli nosić okulary ochronne.

  • Zdystansowany

    Jak dla mnie to fabula niestety sie srednio broni – te Boskie interwencje zupelnie mnie nie przekonuja, jak Bog chcialby interweniowac to mial sporo czasu przed „ogniem z nieba”, no chyba ze akurat byl na urlopie a jak wrocil to bylo jzu za pozno i chcial chociaz jkaos nadrobic zaleglosci wysylajc slepego Murzyna na ratunek swiatu ;). Sorry ale nawet jak na Hollywood to ta histoyjka troche zbyt naiwna. No i niewykorzystanie potencjalu gl bohaterki (brak scen rozbiernaych ;)) to tez niedopuszczalne zaniedbanie :).

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Ale Bóg przecież nigdy nie interweniuje na „taką skalę” ;) A o „cudach” słyszy się na okrągło ;)

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Bardzo, ale to bardzo udany film. Mój ulubiony temat w dobrej oprawie. Całość spokojna, rozwija się stopniowo. Obawiałem się jakieś zbędnej akcji, ale tu tego nie było. Ciekawy bohater, wierny swym zasadom. Świetne zdjęcia i rewelacyjna muzyka z pogranicza ambient i trip-hopu – dawno nie słyszałem w nowym filmie tak dobrze rozpisanej i niesztampowej muzyki. Denzel nosił również fajne okulary Oakleya – ogólnie wszyscy mieli ładne okulary.. Wprawdzie osobiście nie było mi potrzebne dotłumaczenie po co Eli szedł na Zachód, ale takie prawa filmu za 80 mln (na ogół takie kino nie jest drogie) . Mój idealny postapokaliptyczny film musiałby dziać się w mieście. Brawa po raz kolejny dla Joela Silvera.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Tu nie było żadnych boskich interwencji. Kwestia bycia pewnym siebie, swoim zasadom oraz wiary, ogólnej wiary. Nie ma mowy o byciu ślepym całkowicie, bo nawet Zatoichi absolutny ślepiec nie dałby rady ustrzelić kilka osób z taką precyzją – oczywiście jeśli by sobie sam wpierw w nogę nie strzelił. Tak poza tym dobrze, że nie sprawdziły się moje obawy ze zwiastuna.