Trójca, czyli najlepsze trylogie [top]

Pisząc ostatnio o Powrocie do przyszłości 3, wpadłem na pomysł by przyjrzeć się filmowym trylogiom. Okazało się, że całkiem sporo tego, ale większość z nich nie zasługuje na wyróżnienie. Jeszcze więcej nie można już uznać za trylogie, bo producenci nie wytrzymali i dopisali ciąg dalszy. Z tego zbioru mniej lub bardziej ciekawych trzyczęściowych serii ledwo udało mi się znaleźć dziesiątkę najlepszych.

08. Naga broń (Naked Gun)


Leslie Nielsen za swoich najlepszych czasów, kiedy z powodzeniem wcielał się w porucznika Franka Drebina. Równocześnie jest to kwintesencja filmowych parodii, gdy nie dominował jeszcze szaletowy humor, a zabawnych pomysłów nie brakowało. Dzisiejsze ?Movie do stóp nie dorastają ówczesnym prześmiewczym komediom.

07. Matrix


Nie jestem fanatykiem pierwszego Matrixa (mimo że bez wątpienia jest najlepszą częścią), dlatego z przyjemnością ogląda mi się trylogię rodzeństwa Wachowskich jako całość. Kawał dobrego, popcornowego kina z intertekstualnością wykorzystaną do granic możliwości. Dla jednych przerost formy nad treścią, dla innych solidna rozrywka.

06. Martwe zło (Evil Dead)


Sam Raimi jakiego wszyscy kochają. Kultowa rola Bruce?a Campbella. Jeśli przyjąć ?przyszłościowe? zakończenie Armii ciemności jako to podstawowe, jest to równocześnie jeden z najciekawszych finałów wśród trylogii. Ale skoro Raimi/Campbell planują czwartą odsłonę, chyba biorą pod uwagę mało efektowną wersję ?sklepową?.

05. Władca Pierścieni (Lord of the Rings)


Epickie dzieło Petera Jacksona poraża swoim rozmachem przede wszystkim od strony wizualnej. Osobiście uznaję tylko wersje rozszerzone, gdyż kinowe były momentami ubogie w wątki (szczególnie część trzecia). Mimo że to monumentalne dzieła zapiera dech w piersi, czasami czuć zastoje fabularne, które wywołują niepożądany efekt nudy. Paradoksalnie film widziałem już kilka razy i jeszcze wiele seansów przede mną, gdyż wykreowany przez filmowców świat Tolkiena wciąga niczym narkotyk.

04. Ojciec chrzestny (The Godfather)


Mimo że nie jestem fanem kina gangsterskiego, trudno przejść obojętnie obok dzieła Francisa Forda Coppoli. Epicka opowieść o rodzinie Corleone to przede wszystkim popis aktorski. I chociażby dla tych kreacji warto sięgnąć po kultową już trylogię. Pewnie według wielu z Was Ojciec chrzestny powinien być na pierwszym miejscu, ale jednak część trzecia odstaje od swoich dwóch wyśmienitych poprzedników, zaniżając trochę poziom.

03. Gwiezdne Wojny IV-VI (Star Wars)


Sentyment bynajmniej nie odgrywa tutaj wiodącej roli. Nie znam nikogo, kto by preferował nowe Gwiezdne Wojny. Stara trylogia miała niezapomniany klimat, który niestety w prequelach został przyćmiony przez przepych efektów specjalnych. Nie mówiąc już o braku charyzmatycznych postaci pokroju Hana Solo czy Lando Calrissiana.

02. Trylogia Bourne?a (Tożsamość, Krucjata, Ultimatum)


Te filmy to jak jeden wielki zastrzyk adrenaliny, prawie 6-godzinna jazda bez trzymanki, bez chwili na oddech. Mimo że historia do odkrywczych nie należy (przez co w finale można poczuć lekki niedosyt), film nadrabia w idealnie skonstruowanej fabule, która trzyma widza w napięciu od początku do końca. To nowoczesne spojrzenie na klasyczne kino sensacyjne, w którym akcja była efektowna, ale nie efekciarska.

01. Powrót do przyszłości (Back to the Future)


Marty McFly i doktor Emmett Brown to niezapomniany duet dostarczający od lat niesamowitych wrażeń. Równocześnie jest to jeden z najciekawszych filmów na temat podróżowania w czasie. Czy sensowny, to już kwestia na osobną dyskusję. Ważne, że w swoim uniwersum dopracowany w każdym szczególe i świetnie zgrywający się jako zamknięta całość. Co więcej, jest to jeden z tych ponadczasowych filmów, który nie potrzebuje remake?u i ku mojej uciesze (jak również zdziwieniu) nikt nie kwapi się na żaden reboot.

Uznane przeze mnie za trylogie:

Obcy 1-3 (Alien)


Serię Alien uznaję jako zamkniętą trylogię, a że ma na siłę dorobiony ogon to już inna sprawa. Obcy ? Przebudzenie jako sympatyczny film rozrywkowy sprawdza się całkiem nieźle, jednakże kompletnie niepotrzebnie kontynuuje wątek Ripley. Jej poświęcenie w trójce było piękną symboliczną sceną i tylko żądni krwi, tfu? pieniędzy, producenci musieli wycisnąć z serii i jej postaci jeszcze więcej.

Indiana Jones (Poszukiwacze zaginionej Arki, Świątynia Zagłady, Ostatnia krucjata)


Powrót do Indiany Jonesa po prawie 20-tu latach i chęć nakręcenia filmu w starym stylu z zakończeniem rodem z kina sci-fi było strzałem w stopę. Mimo że Królestwo Kryształowej Czaszki ogląda się względnie przyjemnie, finał pozostawia gorzki niesmak. U mnie na półce stoi ładnie wydana trylogia DVD i jakoś nie śpieszy mi się, by dołączyć do niej niepasujący ogon. Niektóre filmy po prostu nie powinno się ciągnąć, a Lucas i Spielberg mają plany na kolejne odsłony?

  • 666

    nie wiem dlaczego ale pierwsza część Trylogii Bourne?a kompletnie mnie rozczarowała może wynika to z tego że kompletnie odstaje od tego co było w książce wie nie umieściłbym tej trylogii tak wysoko
    Zgadzam sie za to z autrorem tekstu co do aliena i indiany jonsa niestety producenci za wszelką cene chcą zarobić kase na czymś co jest już kultowe

  • al_jarid

    Ja z kolei uznaję tylko pierwszą część „Powrotu do przyszłości”. Dwójka była (oczywiście z mojego subiektywnego punktu widzenia) znacznie słabsza i mniej oryginalna (umieszczenie większości akcji w tym samym czasie co w jedynce – no i oglądamy masę scen z jedynki tylko z innego punktu widzenia, aż się ma wrażenie deja vu) a trójka to już zdecydowanie film średni, najmniej ciekawy i najmniej zabawny.
    Jedynka rządzi!

  • Zdystansowany

    Powrot do przyszlosci, Bourne, Godfather i SW przed Wladca Pierscieni – toz to tania prowokacja jakas :). Zwlaszcza po tym Bournie widac bo to conajwyzej tanie kino akcji na poziomie nieporownywalnym do reszty stawki.

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Tanie kino akcji? To jest chyba tania prowokacja ;)

  • YaneQ

    Autor tekstu ma dosyć często zmienne zdanie… w jednym z poprzednich artykułów pt. „Czy TO zrujnowało Gwiezdne Wojny?” pisze: „Czy kręcenie filmu niemal w pełni na green screenie pogrążyło nową trylogię? Zabiło kreatywność? Dla mnie argument trochę absurdalny, gdyż to właśnie dopiero pełna swoboda pozwoliła na stworzenie niesamowitych światów, widowiskowych pojedynków i wielkich batalistycznych sekwencji. Nową trylogię nie zrujnował green screen, lecz reżyseria George?a Lucasa…” Czyli autor chwali wykorzystanie technologii jednak nie podoba mu się to w jaki sposób G. Lucas to zrobił? A w dzisiejszym tekcie autor pisze że „Nie znam nikogo, kto by preferował nowe Gwiezdne Wojny.” Najpierw je chwali a później pisze że to chłam?

    Muszę stwierdzić, że jako osoba o stosunkowo niskim wieku preferuję nową trylogię. Jedynie zastrzeżenia moge mieć co do gry aktorkiej… szczególnie w części II. Jak dla mnie trójka jest dla mnie majstersztykiem… Pomimo masy efektów specjalnych jest to część w której według mnie walki są najbardziej widowiskowe (genialne zgranie scen z muzyką), w piękny sposób jest pokazene zniszczenie zakonu i całej demokracji, do tego dzięki użyciu najnowszych zdobyczy technologii można było wprowadzić takie postaci jak generał Grievous, które o wiele bardziej wzbogacają fabułę niż np. te miśki w lesie ze starej trylogii. Stara trylogia pomimo bardzo zaawansowanych efektów specjalnych jak na tamte czasy dziś już nie powala. Dlatego kiedy ostatnio oglądałem całą sagę od części I do VI stwierdziłem że 3 ostatnie części oglądam dlatego że należą do sagi. Skok technologiczny między częściami III a IV jest zbyt duży.

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Wybacz, ale nie ma żadnych sprzeczności w tym, co napisałem. Efekty pozwoliły rozwinąć pomysły na światy, postacie, walki, ale to nie jest klimat. Na klimat wpływa wiele czynników, które sprawiają, że chętnie się do filmu wraca. Do nowej trylogii wracam tylko wtedy, gdy mam ochotę obejrzeć feerię efektów specjalnych i solidną akcję.

    Poza tym w którym momencie napisałem, że nowa trylogia to chłam? Nie wkładaj mi do ust słów, których nie użyłem. Nowa trylogia to przyjemna rozrywka, ale wyprana z emocji (najlepiej pod tym względem broni się w kilku momentach trójka). Lucas stworzył kolorową pisankę, lecz niestety pustą w środku.

  • Butch

    Brakuję mi tutaj tylko Mad Max 1,2,3…może czwóreczka w przyszłym roku ?:)

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Myślałem nad tym, ale jednak najbardziej podobała mi się tylko dwójka – jedynka średnio, a trójka była zdecydowanie najsłabsza.

  • al_jarid

    Stara trylogia rządzi (choć pewnie zawsze inaczej będzie to odbierać pokolenie gier komputerowych).

    Dla mnie z nowej trylogii najlepszy „Atak klonów” (tak, tak, wiem, że wątek romansowy może zemdlić, ale poza nim jest tu ciekawa kryminalno-polityczna intryga i dużo niezłej akcji). „Zemsta Sithów” niezła, ale przejście Anakina na Ciemną Stronę spieprzone, nierealne psychologicznie itp.
    O „Mrocznym widmie” nic nie powiem (tak będzie najlepiej).

  • Zdystansowany

    Co do SW to faktycznie stare czesci sa najlepsze gl dzieki aktorom, oryginalnemu pomyslowi i niezlej fabule. Te stare efkety wciaz sa klimatyczne i mnie nei raza. Nowe czesci sa za to przykladem dosc slabego wykorzystania CGI, ktore niestety jak w filmach typu Bewoulf czy Sky Capitan jest dosc sztuczne i wyglada to bardziej jak zaawansowana gra komputerowa niz film. Dopiero w Avatarze efekty osiagnely na tyle przyzwoity poziom ze nie raza sztucznoscia i widz jest w stanie ogladac sceny z green boxa tak jak normalne z aktorami bez wrazenia ze cos jest mocno nie tak. Lucas nie mial jeszcze tak zaawansowanej grafiki po prostu. Co do Bourna – jak dla mnei wszystkie czesci sa dosc nudne i slabe, a postac Damona irytujaca, zwlaszcza ze czytalem oryginal Ludluma i tamten klimat nijak ma sie do filmow. One sa po prostu kinem akcji, a mozna to bylo zrobic duzo bardziej klimatycznie. Taki klimat ksiazki za to udalo sie uchwycic Jacksonowi w 1 czesci Wladcy i dlatego to wlasnie ta trylogia jets dla mnie numerem 1 (pomimo dosc slabej 2 czesci i nadmiernie efekciarskiej 3 :)).

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Nie czytałem książkowego Bourne’a, więc nie mam odniesienia. Ale co do filmu mam całkowicie odmienne wrażenia co ty – ani to dla mnie nudne, ani Damon nie irytuje. Dla mnie kino akcji na najwyższym poziomie bez zbędnego bohatera macho-twardziela. Podobny poziom reprezentuje Taken z Liamem Neesonem.

  • Paweł

    Co do SW , zrobiłem sobie ostatnio powtórkę wszystkich cześć ale w jakości HD i na 50 calowym telewizorze,i niech mi teraz ktoś wytłumaczy dlaczego w nowych częściach te efekty specjalne są tak cholernie niedopracowane i walą po oczach ??? a w starej trylogii nic takiego nie ma , po prostu jak na tamte lata to jest coś wspaniałego i najważniejsze klimat i jeszcze raz KLIMAT którego moim zdaniem w ogóle nie ma w nowej trylogii.

    I nie chce się czepiać ale już było to na rożnych forach gadane ale Władca Pierścieni tak naprawdę nie jest Trylogią,Książka jak i film są po prostu całością tylko są podzielone na kilka części (książka na 6 części) ze względu na długość,Sam Tolkien chciał żeby była wydana w całości ale wydawca musiał ją podzielić ze względu na objętość.Ale jak dla mnie to i tak zawsze będzie trylogia , tak się przyjęło i tak zostanie

  • newgothic

    trylogia to trylogia a nie uznane za kolejny film powstal klamka zapapdla i nie ma co rozgranicza uznane phrzezemnie za trylogie, indiana trylogia nie jest zreszta jak obcyprzyczym ostani obcy jeste lepszym filmem niz ostatni jones ale to moja koncepcja trylogia to trylogia a quatrologia to quatrologia itd……. :P

  • TKM

    Szkoda że tak nisko oceniasz Bourna. Dla mnie Bourne to świetne kino akcji i naprawdę ciężko jest znaleźć coś lepszego w tej kategorii. Władca jest już klasykiem i raczej nic go już nie przebije, świetne kino na maraton. SW są niezłe gdyby nie ten baśniowy styl za którym w takim wydaniu nie przepadam. Brakuje strachu przed imperium i czegoś co by wisiało w powietrzu – moc to za mało. Za to Obcy – pierwsza liga. W kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku…

  • Zdystansowany

    Moze dlatego nie lubie Bourna filmu ze lubilem wersje ksiazkowa, ktora z kolei jest chyba najlepsza w calym bogatym dorobku Ludluma (czytalem tylko 1 tom, ale inne sa juz chyba slabsze). Moze jak sie go oglada na swiezo to wypada lepiej, ale mi brakuje tego ze w ksiazce Bourne jest normalnym facetem, bez supermocy ale ze swietnym wyszkoleniem, ktore sobie pomalu przypomina. W filmie ejst raczej kolejnym terminatorem, ktory rozwala wszystkich dookola jakimis smiesznymi ciosami pseudo-aikido, bardziej to kung-fu panda niz agent sluzb :).

  • Noras

    Nie bójmy się tego użyc Nowe części Gwiezdnych wojen to chłam!!
    …dla mnie mogą biegac tam z maczugami zamiast mieczy świetlnych byle by klimatem przypominały stare pierwotne wersję…Kiedyś mimo przepaści technologicznej kręcenia filmów Gwiezdne Wojny były przygodą (bajką)..dlaczego przy możliwościach ówczesnej techniki ma tak nie byc?!…na tym polega różnica
    Pozdr

  • neulo

    nie uznaje obcego za trylogie ..pierwsza i druga część tak ale trzecia i czwatra to poracha dla mnie obcy tylko 1 i 2

  • tyr

    a gdzie tyrylogia dollara Sergio Leone?