Po drugiej stronie wyobraźni – Alicja w Krainie Czarów

Alicja w Krainie Czarów w reżyserii Tima Burtona wczoraj trafiła do kin. Najnowszy film autora kultowych obrazów, jak chociażby Ed Wood, to przykład udanej produkcji, która kierowana jest do możliwie najszerszego grona odbiorców. Spodoba się zarówno dzieciom, młodzieży, miłośnikom nieco bardziej ambitnego repertuaru, jak również kina familijnego. Czy zachwyci? Trudno o jednoznaczną odpowiedź.

Powieściowy oryginał Lewisa Carrolla pełny był alogicznych (?) gier językowych, z którymi wadzenie się mogło stać sie prawdziwą przyjemnością dla wielbicieli inteligentnych wyzwań. Jego ?Alicja? to historia nie tylko dziewczynki, która odkryła niezwykły świat, ale i opowieść o języku i jego apodyktycznych regułach ? a raczej swoisty manifest wolności językowej i wyobraźni.

Duch oryginału umknął ekranizacji, którą możemy obejrzeć w technologii 3D. Co dostajemy w zamian?

Zapewne mocną stroną filmu są wspaniałe kreacje aktorskie. Mia Wasikowska gra Alicję z urokiem i klasą, potrafi skupić na sobie uwagę widza. Jest naturalna i autentyczna ? uwięziona w pewien sposób w swojej postaci ? stara się sprostać wymaganiom stawianym ?prawdziwej? Alicji. Kiedy trzeba- szorstka i niepokorna, w ciekawy sposób zbudowała swoją rolę ( i zapewne w ciekawy sposób rola została napisana).

Fantastycznie ogląda się także Helenę Bonham Carter jako Czerwoną Królową oraz Johny?ego Deppa jako Kapelusznika . Ich postaci są pełnokrwiste, a gra- niebanalna.

Odrobinę gorzej prezentuje się cała historia przedstawiona w filmie ? nie udało się Burtonowi uniknąć prostoty czy też schematu przygody ? co momentami rozczarowuje. Wiadomo, trudno byłoby przełożyć kreację słowa literackiego autorstwa Carolla na język filmu-  może dialogi prowadzone z większą wirtuozerią pomogłyby w ukazaniu temu, co w oryginale było najcenniejsze?

Film jest zapewne piękny od strony wizualnej, jednak dla mnie więcej uroku miały twarze aktorów na pierwszym planie oglądane niekoniecznie poprzez ciemne ?szkła? okularów. Niespecjalnie przekonują mnie te optyczne tricki ? dobry obraz broni się w 2d (szczególnie, jeśli reżyser oferuje również ?wartość dodaną?, niekoniecznie oznaczającą efekty).

Z wielu zabiegów Burtona mnie najbardziej spodobało się lekkie uaktualnienie postaci Alicji, która jest naprawdę mocną stroną filmu. Poza tym świat fantazji Carolla broni się w zasadzie sam i ma wiele uroku.

Alicję w Krainie Czarów oglądałam w wersji z dubbingiem ? i zaskoczyła mnie jego świetna jakość. Szczególnie dobrze poradziła sobie Marta Wierzbicka ? jej nieinfantylnego głosu aż chce się słuchać.

Mimo wszystko polecam ? kończę swój wpis w ten sposób jedynie dlatego, że miałam okazję ?rozprawiać? nad dziełem Carolla w gronie zapalonych tropicieli języka (pod świetnym przewodnictwem). Ci z Was, którzy nie znają specyficznego humoru Carolla, a lubią przygody i wspaniałe obrazy ? niech idą do kina. Myślę, że się nie rozczarujecie.

Kategoria posta: Recenzje

Tagi: alicja w krainie czarów

  • Zdystansowany

    Wprawdzie juz sie wypowiadalem o tym filmie ale tu komentarz bedzie chyba bardziej na miejscu wiec pozwole sobie przekleic swoje zdanie:

    No jednak Alicja byla dla mnie pozytywnym zaskoczeniem: po bardzo slabej gnijacej pannie mlodej i 9, ten film w koncu nie przynudza tak mocno. Fakt ze to w duzej mierze zasluga swietnego swiata wykreowanego przez pisarza, ale Burton wniosl do niego troche swich pomyslow, ktore mi sie zasadniczo podobaly. Depp jako Kapelusznik jest troszke dziwny, ale nie irytujacy a jego relacje z Alicja sa jakby lekko dwuznaczne :). Zreszta wiekszosc postaci w filmie jest bardziej skomplikowana niz w bajkach wypada i ani krolowa kier nie jest jakas demonicznie zla, ani biala krolowa nie jest taka do konca dobra i bezinteresowna :). Jak dla mnie film calkiem przyjemny, postacie typu znikajacy kot czy marcowy zajac swietnie dopracowane, efekty calkiem przyzwoite (choc nie jest to realizm na poziomie avatara). Samo 3d jest tu nie do konca dopracowane, tzn w scenach z aktorami wydaje sie ze nie ma tam w ogole ?natywnego? 3d a jest tylko jakas postprodukcja pseudo 3d, prawdziwe 3d jest dopiero w scenach robionych w CG, a i tu czesto jest ono dosc festyniarskie czy wrecz meczace (te galezie i kamienie walace po oczach to na prawde nic przyjemnego dla naszego mozgu :)).
    Ale szczerze mowiac wybor Burtona do tej akurat produkcji byl trafny, bo on po prostu czuje takie klimaty,a z odp budzetem na CGI tez potrafil sobie poradzic :). Widac ze 3d tez ma jeszcze spory potencjal, ale trzeba nad nim pracowac, jedno co bylo in plus w tej realizacji, to ze nie wystepowaly tak denerwujace efekty smuzenia i rozmycia obrazu jak np. w szybkich scenach w Avatarze.

    Co do tematu gier jezykowych: tego sie nie da w filmie raczej pokazac, przede wszystkim dlatego ze film jest za szybki i juz tutaj nawet uzycie tylko malej ilosci niezrozumialych slowotworow powoduje pewne zgubienie sie widza (przynajmniej w wersji z napisami, ktora ja ogladalem). Film moze stracil troche glebi oryginalu ale i tak jest to bardzo porzadne odwzorowanie swiata ksiazki i przede wszytskim niezla rozrywka.

  • madeleine

    proszę, nie duubing.

  • regus

    Zaprzestań!
    Akurat ten dubbing mogę polecić – jest świetny :)

  • http://niezlekino.pl/author/majk Michał Nowak

    Ja chciałem obejrzeć wersję z napisami i 2D, ale nie można mieć wszystkiego, więc ostatecznie zobaczyłem film w 3D, z napisami. Po seansie mogę z całą pewnością stwierdzić, że Burton zjada własny ogon. Dla mnie cały film był nie tylko nudny, ale wręcz irytujący. Depp jako Kapelusznik w żaden sposób nie zachwyca, tak samo jak gra Wasikowskiej, a sama postać Alicji była mi zupełnie obojętna. Mając w pamięci film animowany z 1951 roku, pamiętam że Alicji można było szczerze współczuć sytuacji w jakiej się znalazła. Kraina Czarów w rzeczywistości była mrocznym miejscem z nieprzychylnymi postaciami, z którego nawet dorosły wiałby ile sił z nogach. W filmie Burtona mamy już zgoła inną sytuację – mieszkańcy Krainy Czarów są w większości przyjaźni, można liczyć na ich pomoc i chętnie by się do nich wróciło. Finał to już zupełne flaki z olejem, a smok przemawiający pod koniec ludzkim głosem (i co z tego, że Christophera Lee) był zwyczajnie śmieszny.

    Mam wrażenie, że Burton już zapomniał czym jest mroczne kino, a tym bardziej ciekawa historia i bohaterowie z którymi można się identyfikować. Za to upodobał sobie barokowy przepych, a filmy które kręci są jedynie adaptacjami bądź remakami. Mam nadzieję, że reżyser w końcu dostanie olśnienia i przestanie tylko odcinać kupony od swoich dawnych sukcesów, bo powoli zaczynam się zrażać do jego nazwiska.

  • Asisko

    U nas w kinie nie ma 3D :)
    i chociaż film był całkiem przyjemny, w ogóle nie pasował mi głos Pazury do Johnny’ego, bo Pazura zawsze będzie dla mnie różową panterą

  • ola

    nie wiem czemu tyle ludzi krytykuje dubbing pazury…mi specjalnie jego głos nie przeszkadzał. johnny deep był tak ucharakteryzowany, że bym go nie poznała, niestety ale tak to juz jest ze czesc ludzi patrzy na postac fabularna przez pryzmat grajacego go aktora a nie na odwrót. a poza tym postac kapelusznika była nieco zwariowana co Pazura swietnie uwydatnił swoim dubbingiem.

  • http://cybis.blox.pl cybis

    burton zaprzedał się dla komercji ,powoli gdzieś znika jego styl .w ” alicji” zdecydowanie postawił na stronę wizualną ,zapominając o fabule. chyba te całę 3d miało tylko za zadanie odwrócić uwage widzów. widzę tu podobny zabieg jaki zastosowano w avatarze.

  • Migotka

    Mnie nie tylko nie zachwyciło, ale własnie zirytowało.
    Myślałam, że Sweeney Todd był wyjatkowo słaby, ale Alicja do zaoferowania miała jeszcze mniej: kiepski scenariusz, ograne dialogi, gdyby odjąć warstwe wizualną, nie byłoby tu nic, ale to naprawdę nic do podziwiania. Burton wypłukał film z treści i, o zgrozo, z atmosfery, przecież Kraina Czarów nie tak wyglądała!
    Niektóre sceny były już tylko żenujące, a taniec Kapelusznika pozostawiłabym najchętniej bez komentarza. Że na całą obsade nie znalazł się nikt, kto by reżyserowi podszepnął, jakie to było kiepskie, nie moge uwierzyć. A pogadanka Alicji po powrocie do rzeczywistości napisana była chyba przez jakiegoś pięciolatka.

  • newgothic

    bylem na wersji oryginalnej bylo super!!! po obejrzeniu zwiastuna stwierdzilem ze niechce sluchac czarka sida pazury(w kazdej juz chyba bajce podklada glos nawet w marnym kocie w butach :feee) w roli kapelusznika , przyczym moj mlodszy brat poszedl na wersje z dubbingiem i pazure przeklinal(za tydzien idzie znow -tym razem na oryginalna wersje jezykowa(ps dla mnie to jak 3 czesc GWIEZDNYCH WOJEN-ktora lepsza z dubbingiem czy w oryginale?? ))ps odnosnie waszytkiego bardzo lubie ogladac filmy z polskim dubbingiem jezeli uwazam ze zostal dobrze do pasowany f.u.pazura ..I..,

  • http://www.niezlekino.pl patryk

    bylem na tym filmie w kinie na alicji w krainie czarow ten film naprawde powinien byc od 12 lat bo troche byl straszny a nie dla wszystkych

  • http://www.niezlekino.pl patryk

    ona na tym obrazku jest alicja