Płacz bogów | recenzja Starcia Tytanów

?Fool me once, shame on you. Fool me twice, shame on me? ? tak można w skrócie opisać moją przygodę z filmem Starcie Tytanów. Trailery nastawiły mnie do niego bardzo pozytywnie – liczyłem po prostu na solidne kino rozrywkowe. Niestety podobnie jak w przypadku Wilkołaka otrzymałem kolorowy balon, z którego powietrze uchodzi w mgnieniu oka. Jeśli Starcie Tytanów ma być zwiastunem sezonu letniego, to czeka nas kilka miesięcy posuchy.

W tym filmie prawie wszystko jest zrobione źle. Sceptycznie nastawiała już osoba reżysera, Louisa Leterriera, który nawet w pozornie efektownym Incredible Hulk potrafił zanudzić widza na śmierć. W remake?u Clash of the Titans poprawił co prawda dynamikę, ale za to kompletnie wyprał historię z emocji i napięcia.

Dramatyczna w teorii fabuła powinna wciągnąć widza w mitologiczny świat. Bogów rozsierdzili zadufani ludzie, więc w ramach nauczki chcą ich ukarać w dniu zaćmienia. Mieszkańcy Argos mają tylko dziesięć dni na znalezienie sposobu na powstrzymanie tych z góry, gdyż Zeus chce spuści ze smyczy pupila Hadesa ? Krakena. Jedynym rozwiązaniem wydaje się być złożenie w ofierze księżniczki Andromedy, na co oczywiście nie chce zgodzić się król. Z pomocą przychodzi półbóg Perseusz, syn Zeusa i ziemskiej kobiety, który wraz z małym oddziałem królewskich legionistów wyrusza w pełną niebezpieczeństw wyprawę – celem jest znalezienie sposobu na poskromienie Krakena.

I tak nasz protagonista spotyka na swojej drodze wielkie skorpiony, zdeformowanego króla, czarownice, Meduzę, a ostatecznie staje oko w oko z gigantycznym Krakenem. Film jest zlepkiem tych kilku efektownych scen, przeplatanych paroma dialogami. Akcja skacze od jednego potwora do drugiego, zapominając o dramaturgii. Fabuła nie wciąga, nie ma siły przebicia, jest totalnie nijaka. Postacie wiją się po ekranie, staczają pojedynki, zaś widz zastanawia się, gdzie tu emocje, gdzie napięcie? Seans trwa trochę ponad półtorej godziny, a to zdecydowanie za mało na tak epicką historię.

Scenariusz pozostawił co prawda miejsce na zapoznanie się z postaciami, ale nic z tego nie wynika ? po wstępie są oni nam tak samo obojętni jak przed seansem. Papierowi bohaterowie z aktorstwem na poziomie szkolnego teatrzyku wywołują uśmiech politowania. Zero w nich charyzmy ? aktorzy sprawiają wrażenie, jakby byli strasznie znudzeni kręceniem zdjęć. Nawet wątek miłosny wywoła co najwyżej śmiech na sali. On tam jest, ale tak jakby go nie było. Chemia między bohaterami? Już w zwiastunie Prince of Persia bardziej iskrzy między Gemmą Arterton a Jakiem Gyllenhaalem, niż w całym Starciu Tytanów między Gemmą a Samem Worthingtonem ? a pomyśleć, że niektórzy narzekali na romans w Avatarze. Aktorsko tylko Ralph Fiennes w roli Hadesa sprostał oczekiwaniom ? jako jedyny wczuł się w swoją postać (duża w tym zasługa także niezłej charakteryzacji), wprowadzając trochę autentycznego mroku do tej bezpłciowej kompanii.

O ile bohaterowie budzą uśmiech politowania, o tyle dialogi budzą zażenowanie. Pogratulować należy za niemal kompletny brak patosu (może twórcom nie udało się go wykrzesać), ale całość została napisana chyba na kolanie. Ja rozumiem, ze to film dla młodszych widzów, ale nawet im nie trzeba tłumaczyć wszystkiego jak półgłówkom, którzy nie zrozumieją trochę bardziej wyszukanego słownictwa. Wyobraźcie sobie, jak opowiadacie swoim maluchom bajki na dobranoc ? mniej więcej taki poziom (nie obrażając dzieciaków) prezentują dialogi w Starciu Tytanów.

Jedynym elementem, do którego nie mam zastrzeżeń, są efekty specjalne. W kinie prezentują się jeszcze ładniej niż na zwiastunach ? dopracowane szczegóły, solidne CGI i ciekawe pomysły na kreatury. Można się przyczepić do kilku drobnych szczegółów (np. oczy u skorpionów, czy zbyt świecące, a tym samym nazbyt kreskówkowe, ślepia dżina), ale na tle całej reszty nie drażnią. Efekty to jedyny element filmu, który nie pozwolił mi wyjść w połowie seansu ? szczególnie, że chciałem zobaczyć jak się prezentuje Kraken na dużym ekranie (robi wrażenie, ale zdecydowanie za krótko go widać).

Starcie Tytanów to niewypał. Co z tego, że kolorowe obrazki latają nam przed oczami, skoro historia kompletnie nie wciąga, a pojedynki są nieefektowne. Parę humorystycznych elementów (zaskakująco mało ich jest) nie ratuje sytuacji. Muzyka pobrzękuje gdzieś w tle i dopiero parę pełnych patosu dźwięków w ostatniej scenie przypomniało mi o jej obecności. A każdy, kto liczył na występ Izy Miko – przykro mi, zgodnie z zapowiedziami jej sceny zostały wycięte (pewnie pojawią się na DVD). Innymi słowy, żadne to starcie tytanów, zaledwie podwórkowy pojedynek na kije. Ludzie wołają o pomstę do nieba, a bogowie wylewają tam krokodyle łzy.

PS. Nie miałem okazji obejrzeć wersji 3D, ale wnioskując po zagranicznych recenzjach, konwersja wypadła tragicznie. Jeśli ktoś z Was jednak się na nią wybrał, niech zda relację.

Foto: Warner Bros.

  • Cujo

    No cóż, kolejni „transformersi”. Więcej papki, więcej taniego i płytkiego efekciarstwa. A film (mimo to, a może właśnie dlatego) zarobi krocie. Szkoda.
    Dzięki za ostrzeżenie.

  • Zdystansowany

    Pewnie i tak pójdę bo nic ciekawszego nie graja, ale troche to smutne, ze film ktory mial spory potencjal i pewnie niemaly budzet musieli tak spartolic :(. Jedno co dobre, to przypomnienie na poczatku tekstu jednego z moich ulubionych przyslow ;).

  • KOKSIK

    a pierdolicie głupoty mi się podobał jak ktoś lubi lekkie kino

  • Cujo

    No właśnie dzięki takim jak ty kino tego rodzaju kwitnie. Cóż, jeden woli „szamnąć hamburgiera”, inny woli delektować się stekiem.

  • KOKSIK

    nie po prostu jak chce iść na film na którym trzeba pomyśleć to nie idę na takie filmy jak STARCIE TYTANÓW. Jak wejdzie IronMan 2 to też będziecie mówić że film nie ma ukrytej głębi w sobie.

    I wole od czasu do czasu zjeść ?szamnąć hamburgiera? z budki za 8 zł robionego przymnie , niż delektować się stekiem za 40zł który leżał na podłodze i ma w sobie „ukrytą głębie”

  • loko

    stary ale co ty porownujesz Iron Mana ktory poza tym ze na podstawie komiksu (co tez nie musi oznaczac wcale nic zlego) jest filmem z fajnymi kreacjami aktorskimi i blyskotliwymi dialogami?

    mozna robic kino na poziomie? – mozna, tylko trzeba chciec, a Starcie Tytanow to odmozdzacz z gatunku pt. strata czasu na seans

  • http://film-fx.blogspot.com/ Kazioo

    Gdyby ten film był klasy Iron mana nikt by tu pewnie nie narzekał. Nawet „głupkowate” blockbustery mogą być porządnym kinem jakości Iron Mana, Avatara czy wręcz nawet Transformers (imo w swojej kategorii należy mu się uznanie), albo po prostu totalnymi gniotami pokroju Legionu czy Transformers 2, na które nie warto wydawać kasy do kina.

  • loko

    otoz to :)

    PS. mi tez transformersy 1 sie b.podobaly, 2jka to juz oczywiscie calkiem odrebna historia…;)

  • Esoteriuss

    KOKSIK ma rację… sztywniaki z Was porostu. Są prawdziwi fani kina, i są osoby uważające się za fanów kina. Ci drudzy lubią zazwyczaj się wywyższać, jechać po wszystkim jakie to mało inteligentne itp. Dlatego sam bardzo nie lubię krytyków filmowych… pie… głupoty. Swoją drogą odmienne gusta to co innego… :)

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Argument o poszukiwaniu głębi w kinie rozrywkowym jest tak słaby, że nawet nie wart skomentowania.
    Nikt tu bynajmniej nie jest sztywniakiem, co widać po tym, że lubimy Iron Mana czy pierwsze Transformers. Ale jest kino rozrywkowe i „kino rozrywkowe”.

  • Zdystansowany

    No i poszedlem, szczerze mowiac mialem cicha nadzieje ze autor recenzji troche przesadzil i film nie bedzie az tkai zly. Ale nadzieja szybko umarla :(. Ale to co mnie najbardziej wkurzylo to kwestia 3d: u nas w kinie graja tylko w wersji 3d, wiec wiadomo chca zarobic wiecej. Ale placi sie wiecej a ta wersja 3d wyglada duzo gorzej niz 2d (wiadomo przeklamane kolory, ciemny ekran) i nie ma zadnych zalet 3d bo tam po prostu 3d nie ma! Film byl nakrecony w 2d i dodali jakas programowa emulacje 3d ktora wyglada beznadziejnie, film nie ma zadnej glebi – to jest jawne oszustwo i wyludzanie aksy za cos co nie dziala.
    Co do samego filmu: dialogi pisal chyba jakis slabo kumaty gimnazjalista – takiej dretwoty juz dawno nie widzialem. Aktorstwo tez jest dosc slabe,a fabuly nie ma wogole. Ale co najgorsze to ze film, ktory mial byc blockbusterem jest po prostu potwornie nudny: pare razy autentycznie przysypialem a to mi sie w kinie raczej nei zdaza (moze tez troche wina kaca, ale i tak bylo zle ;)). Za to zdecydowanie trzeba pochwalic specow od efektow i designu bo stronie wizualnej niczego zarzucic nie mozna – zwlaszcza podobaly mi sie skorpiony, wiedzmy, dziny i wejscia Hadesa. Kraken taki sobie, nie wiem czy nie wolalem tego z Piratow z Karaibow ;).

  • A

    Kazioo przecież Transformersi to film klasy XYZ. Właśnie przed chwila skończyłem go oglądać. Można powiedzieć, że ten film przeniósł głupotę w zupełnie nowy wymiar. :)) Nie wierze, że Starcie Tytanów jest gorszy, nie ma takiej możliwości.

  • http://asiansounds.pl Devi

    Mi się nie podobało. Może głównie z tego względu, że nastawiałam się na dosłowny remake starego „Zmierzchu Tytanów”. Tymczasem dostałam masę bzdur (Io, ujeżdżanie skorpionów, całe stadko Pegazów, dżiny i Krakena, który wyglądał, jak potwór z Project Monster). Do tego wersja 3D wcale nią nie była, a że kino tylko taką prezentuje, to kasa poszła w błoto ;/ Mogło być lepiej a tak, było tylko średnio.

  • BiałaDama

    Co do treści pupil Hadesa Cerber a Posejdona Kraken xD

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    O ile pamiętam, w filmie Kraken był jednak pupilem Hadesa. Posejdon był, ale jakby go nie było ;)

  • Tomek

    Film naprawdę dobry i nie tylko dla ludzi którzy lubią mity i podobne klimaty. Z tym że zawsze się znajdzie ktoś kto powie ze nie zgadza się z fabułą oryginału. Dla mnie to plus.
    To tak samo jak z grami teraz. Jeden powie ze kiedyś to były gry a drugi doceni grafikę i dzisiejszy klimat. Ja ten film polecam z całego serca. Mega widowisko.