Powtórka z rozrywki | recenzja filmu Iron Man 2

Po druzgocącej porażce filmu Ghost Rider nie miałem ochoty oglądać pierwszej ekranizacji Iron Man ?  oczekiwałem tego samego kiczu i tandety. Na całe szczęście myliłem się, dlatego też do sequelu podchodziłem już zdecydowanie optymistyczniej. Czy tym razem także było wbrew oczekiwaniom? W pewnym sensie tak.

Problemem kontynuacji jest to, że zbyt mocno trzyma się pierwowzoru w kwestii prowadzenia fabuły. Jednakże to, co sprawdzało się w oryginale, tutaj już nie bardzo pasuje. Mimo powolnego rozwoju akcji, jedynka nie nużyła ? z zainteresowaniem obserwowało się powstawanie pancerza, by w końcu zobaczyć go w akcji. Podobny schemat w kontynuacji to kiepski pomysł, mimo że konstruowane są aż trzy (nie licząc ?bezzałogowców?) kostiumy ? Iron Mana (aktualizacja), War Machine i Whiplasha. Można by sądzić, że skoro pierwsza część była typowym filmem o początkach superbohatera, to po co nam ten sam układ fabularny w sequelu? Cóż, twórcy myśleli inaczej. Z tego też powodu gdzieś w środku filmu siada dynamika i pojawia się nerwowe wiercenie w fotelu. Bohaterowie gadają i gadają, a widz czeka na jakiś ciekawy rozwój akcji.

Ale to nie jedyna powtórka z jedynki. O ile wolne tempo było poniekąd zaletą oryginału, o tyle już finałowa walka po prostu rozczarowywała. Albo inaczej, chciało się więcej, bo było zwyczajnie za krótka. Jeśli odczuwaliście to podobnie, po finałowym pojedynku z Whiplashem otworzycie usta z niedowierzania. Tyle zachodu i tajemnicy (prawdziwy pełny pancerz Ivana Vanko zobaczycie dopiero w filmie ? żadne przecieki się nie sprawdziły), a skończyło się paroma ciosami i strzałami? Kpina? Pod tym względem jeszcze większe rozczarowanie w porównaniu do poprzednika.

Dla jednych powyższe minusy to poważne wady, dla innych drobnostki, które nie psują wrażenia. Reszta to na szczęście w pełni fachowa robota i sama przyjemność z oglądania. Pomimo pewnych zastojów film ma na tyle dynamiczne tempo, że chłonąłem niemal każdą scenę. Bez wątpienia duża w tym zasługa humoru i luzu ? czuć, że twórcy świetnie się bawili podczas realizacji (a jeśli nie, to nieźle to ukryli). Nie zabrakło efektownej akcji, komediowych wstawek, czy nawet scen podszytych lekkim dramatyzmem. Gdyby tylko bohaterom chciało się więcej robić, a nie tyle dyskutować, byłoby fantastycznie. Momentami miałem wrażenie, że Iron Man 2 to tak naprawdę prolog do Avengers (obejrzyjcie, zrozumiecie) ? nie jest to nic nachalnego, ale odczucie pozostaje.

Dużą zaletą kontynuacji kolejny raz jest obsada. Robert Downey Jr. urodził się do roli Tony?ego Starka ? charyzma, humor, po prostu perełka. Mickey Rourke wygląda świetnie, ale nie miał okazji popisać się talentem ? to jednak typ aktora, który samą prezencją wywołuje zachwyt. Podobnie jest w przypadku Scarlett Johansson ? ten, kto postanowił ubrać ją w obcisły kostium Black Widow, powinien otrzymać jakąś nagrodę. Bez wątpienia jedna z najlepiej dobranych superbohaterek (co przewidywałem niemal rok przed premierą) ? napatrzeć się nie można, tym bardziej, że tak mało jej na ekranie. Oby w kolejnych filmach (Scarlett podpisała kontrakt na następne projekty) mogła się bardziej wykazać.

Iron Man 2 niestety pod pewnymi względami rozczarowuje. Nie jest to kontynuacja, której się spodziewałem. Wbrew żelaznym zasadom sequeli, nie jest tutaj wszystkiego więcej. Mamy za to kopię jedynki, czym film poniekąd się pogrążył. Z drugiej strony to nadal niezwykle przyjemna rozrywka ze świetną obsadą, doskonałymi efektami specjalnymi i umiejętnym manewrowaniem między humorem a swoistym dramatem (Tony ma poważny problem). Sęk w tym, że pomysły na historię szybko się wykruszyły. Jeśli twórcy chcą nakręcić udaną trójkę, będą musieli wymyślić coś nowego, bo w przeciwnym razie czarno to widzę ? ileż można oglądać facetów w podobnych pancerzach bojowych? Jest fajnie i przyjemnie, ale sporo brakuje do poziomu pierwowzoru.

PS. Poczekajcie na dodatkową scenę po napisach! Do Avengers coraz bliżej ;)

Foto: Rotten Tomatoes, Impawards

  • nnn

    Mam pytanie.
    Film był z napisami czy z lektorem?
    I w jakim kinie?

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Nie spotkałem się jeszcze w polskim kinie z filmem z lektorem. Oczywiście napisy. Żadnego dubbingu także nie będzie. Helios.

  • pisul

    Czekam na dabing,podobno glosu Starkowi uzyczy Wojciech Man

  • Marcin

    byłem widziałem w org ang. bez napisów…

    IRON MAN 2 – 9/10 tok to napisze, oglada sie swietnie, bardzo udana kontynuacja. Jest lepiej, ladniej, dokladniej, wiecej. Nie ma tylko elementu zaskoczenia typowego dla cz.1 ale to nie mozliwe ;) Uniknieto przerostu formy nad treścią rezyser idealnie wybalansowal skladniki a to sie ceni. Polecam i jazda do kina!

    ps.Black Widow miała za małe pole do popisu :/

  • http://www.cybis.blox.pl cybis

    Za mało akcji ,miejscami dłużył mi sie ten film. Przewidywalny do bólu przez to brakowało elementu zaskoczenia i nie zaangażował mnie emocjonalnie .Obojętnośc to pierwsze co przychodzi mi na myśl,wiadomo było kto wygra w finale bo przez cały film czuło sie że głownemu bohaterowi nic nie zagraża.sam finał to była żenada ivan pół filmu się męczył ,sam też czekałem a tu zonk. Zbyt dużo piepszenia o Avengerach ,nawet nie czekałem na scene po napisach. no i to o czym wspomniał autor rec enzji znów powielony ten sam schemat co w części pierwszej ,mogli by w końcu wymyślić coś nowego.

  • Zdystansowany

    A ja nie widzialem tej sceny dodatkowej :(. Co w niej jest? A sam film calkiem przyjemny i nawet Scarlett cos jakby schudla i lepiej wygladala niz zwykle :). Fakt ze akcja to tu troche siada, ale to chyba wina samego komiksu – nie sadze zeby w tym bohaterze bylo jeszcze duzo potencjalu (tzn w Iron Manie, bo Tony Stark to dalej ciekawa postac :)). Taki to juz jest problem z adaptacja starych komiksow: po prostu to co wtedy bylo s-f i fantazja teraz jest realna technologia i nikogo juz nie zadziwia, nie ma nic mistycznego w latajacym kombinzeonie, a pozatym wydaje sie on po prostu przestarzalym pomyslem – jak powiedzial Ivan: dron better ;).

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    SPOILER NA TEMAT SCENY PO NAPISACH!!!

    Agent SHIELD przybywa na pustynię (wspomniana w czasie filmu jakaś „zaczarowana kraina” czy coś takiego), gdzie odkryto sporych rozmiarów krater jak po wybuchu bomby. W jego środku znajduje się młot Mjolnir.

  • http://www.efjusikej.de halszka

    Nie wiem skąd te ochy i achy na różnych portalach, bo ten film to rozczarowanie na całej linii. O ile jedynka była naprawdę dobra (głównie dlatego, że nie czuło się, że to film o superbohaterze), to tutaj nic nie trzyma się kupy. Robert Downey Jr. znów jest świetny, ale tym razem scenariusz nie pozwala mu zabłysnąć w pełni. Scarlett piękna, ale zmarnowana, tak jak i Samuel L. Jackson (ojn może już nie taki piękny… xD). Mickey Rourke poprawny, ale jego postać została tak wykreowana i pokazana, że mnie zupełnie nie obchodził. Sam Rockwell, którego lubiłam w ‘Frost/Nixon’, po prostu wkurzał; był przewidywalny i oczywisty. Co 5-10 minut pytałam samą siebie ‘co? jak? dlaczego? po co?’. Było parę scen, które były całkiem zabawne, ale bardziej nadawały by się do parodii Iron Mana niż do filmu o nim.

  • http://www.cybis.blox.pl cybis

    Początek filmu i to całe Expo Stark wyglądało trochę jak wyjęte z filmu Batman i Robin ,potem było oczywiście lepiej ale to własnie ustawiło mnie negatywnie do filmu. muszę przyznać że film zachował klimat jedynki ale to troche za mało.Irytowała mnie rozbudowana rola szofera ,ja wiem że był on też reżyserem ale nie było to potrzebne .

  • Krzysztof

    Na film poszedlem z cala rodzina nawet dziewczyna ktora sie poczatkowo krzywila przyznala
    ze to byl dobry film. Wszyscy sie swietnie bawil . Dobry film 9/10

  • Kazioo

    Totalne rozczarowanie – zniszczyli Iron Mana :(

  • http://www.grrr.pl Szymon

    Moim zdaniem totalna klapa. Favreau chciał chyba odejść od schematu filmów o bohaterach, w których po pierwszej części najważniejsi stają się przeciwnicy, a sam bohater jest tylko tłem. No i wyszła mu z tego nudna, nieskładna papka. W filmie jest milion wątków i żaden nie dominuje, przez co wszystko się rozmywa. A wystarczyło skupić się na postaci Whipslasha bez tych wszystkich idiotyzmów o nieszczęśliwym dzieciństwie, problemach w senacie, chorobie itd. itp.

    Twórcy spieprzyli nawet coś czego, teoretycznie, spieprzyć się tu nie dało – sceny akcji. Są w sumie tylko dwie główne, z czego jedna (Monaco) była w dużej części na YouTube przed premierą. Na końcu mamy 5-minutowe pif paf z którego i tak nic nie widać bo montaż i ujęcia są zrobione jakby operator chciał pozabijać wszystkich epileptyków na sali. Nie wspominając o żałosnej scenie walki wręcz między Iron Manem i War Machine na imprezie u Starka. Żenujące prawie tak jak taniec funderwhacking w nowej Alicji.

    Film dziurawy jak szwajcarski ser, nieskładny i najnormalniej w świecie nudny.