Cinema verite, geje, wojna i hard R – nowy projekt Wachowskich

Po klapie filmu Speed Racer (zarówno finansowej, jak i artystycznej) dość cicho zrobiło się wokół rodzeństwa Wachowskich. Nie oznacza to bynajmniej, że porzucili oni swoje plany filmowe -  jakiś czas temu nakręcili testowy materiał do nowej produkcji, a obecnie szukają sponsorów. Jakim cudem akurat Wachowscy mają problem z zebraniem funduszów? Jeśli się zastanowić, tematyka jest dość kontrowersyjna i nie zdziwiłbym się, gdyby nie nastrajała producentów zbyt optymistycznie.

Niezatytułowany projekt jest dramatem w kategorii „hard R” o gejowskiej miłości. Historia zaczyna się w przyszłości, ale obejmuje także okres obecnej wojny w Iraku – opowiada ona o związku amerykańskiego żołnierza i Irakijczyka. Jeśli dobrze pamiętacie, nie jest to pierwszy film Wachowskich traktujący o miłości homoseksualnej. Wystarczy sobie przypomnieć debiutanckie Brudne pieniądze (Bound), dzięki którym dostali zgodę na realizację hitu Matrix. Wtedy jednak skupili się na związku lesbijskim.

Wachowscy chcą nakręcić nowy film w stylu cinema verite, czyli kamera ma być obserwatorem rzeczywistości, bez zbytniej ingerencji autora. Nie wiem, czy oznacza to po prostu popularny styl paradokumentalny (Blair Witch Project), czy coś zupełnie nowego inspirowanego klasycznymi dziełami Dzigy Wiertowa i kina francuskiego.

Lana i Andy Wachowscy napisali scenariusz i chcą także reżyserować. Premiera planowana jest na rok 2012 (choć IMDb wskazuje 2011). W obsadzie mieliby się znaleźć Jesse Ventura i Adrianna Huffington, którzy brali udział w realizacji materiału testowego.

I co sądzicie o tym projekcie? Wachowscy porywają się z motyką na Księżyc, czy chcą powtórzyć sukces Tajemnicy Brokeback Mountain? Osobiście produkcja budzi we mnie ambiwalentne odczucia. Mój zmysł artystyczny sądzi, że wyszedłby z tego całkiem interesujący filmowy eksperyment. Z drugiej strony jakoś niezbyt ciągnie mnie do gejowskiej miłości na ekranie (chyba że przedstawionej na wesoło, jak w I Love You Phillip Morris) – no offence, ale dwóch facetów tulących się w namiętnym uniesieniu godzi w mój zmysł estetyczny.

Foto: SciFi Wire

  • badguy

    Przypuszczam że sceny morderstw czy gwałtów też godzą w twój zmysł estetyczny. Nie o to chyba chodzi, zresztą filmu oglądać nie trzeba. Ja raczej powątpiewam w smykałkę Wachowskich do kina bardziej ambitnego. W końcu najbardziej udanym ich filmem jest V jak Vendetta, którego, na szczęście, nie reżyserowali :) Swoją drogą w V jak Vendetta też jest wątek lesbijski – przepięknie przedstawiony.

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Sceny morderstw raczej nie ocenia się w kwestii estetyki. Po prostu miłość lesbijska z czystych względów estetycznych jest piękna, gejowska nie. I nie piszę tego tylko dlatego, że jestem facetem – wiele kobiet, które znam, także tak uważa.

  • badguy

    Nie zamierzałem polemizować z twoim poczuciem estetyki ( ani z poczuciem estetyki kobiet które znasz ) uznajesz za nieestetyczny i to jest oki. Oczywiście znam takie kobiety które nie uznają seksu lesbijskiego za estetyczny, jak i takie które podnieca seks męsko-męski, ale nie chodzi o polemizowanie z twoim poczuciem estetyki które jest subiektywne i do którego masz pełne prawo.
    Chodzi o założenia których dokonałeś:

    - Scen morderstw nie ocenia się kategoriach estetycznych ( a to oczywiście nieprawda i można to udokumentować niezłą pracą magisterską )
    - zaś sceny seksu powinny być tak postrzegane

    A przecież jeśli to eksperyment filmowy to kategorie estetyczne są obiektem żonglerki twórców. Jest to oczywistość której nie trzeba podkreślać, asekuracyjnie zaznaczając swoje preferencje seksualne :) Przecież większość osób które zechce ten film obejrzeć zrobi to z przyczyn innych niż szukanie doznań estetycznych. Podobnie jak nie szuka się ich w filmach Triera, w których seksu ( męsko-damskiego ) jest dużo.

  • DarkAngelB

    „..Sceny morderstw raczej nie ocenia się w kwestii estetyki. Po prostu miłość lesbijska z czystych względów estetycznych jest piękna, gejowska nie. I nie piszę tego tylko dlatego, że jestem facetem ? wiele kobiet, które znam, także tak uważa…”

    A czymże to różni się scena morderstwa w filmie od sceny seksualnej dwóch mężczyzn w filmie ?
    Przecież to tylko film ?
    Więc tak naprawdę to oglądający ma jakiś problem jeśli widzi różnicę :)
    A co do scen gejowskich, to radziłbym nie jechać do Japonii się tam wśród fanek yaoi tak wypowiadać :D
    Ps. Miłość prawdziwych les jest piękna dla hetero do czasu, do czasu aż zda sobie sprawę, że nigdy do takiej miłości nie zostanie zaproszony jako ten trzeci .

  • Esoteriuss

    Marix był genialny, ale nic poza tym nie zrobili. Ale dobrze, że nie kręcą filmów na jedno kopyto jak Cameron.

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Poniekąd masz rację – do scen morderstw jesteśmy przyzwyczajani od dzieciństwa (ileż to „mordów” mamy w bajkach). Seks gejowski jest nadal pewnym novum, który powoli przestaje być tematem tabu i być może dlatego zwyczajnie nie lubię na niego patrzeć. A w Japonii to różne „ciekawe” rzeczy lubią, więc ciężko jakąkolwiek „inną” rzecz krytykować ;)

  • al_jarid

    We mnie zarówno „miłość” (choć to zbrodnia wobec tego słowa, by umieszczać je w takim kontekście) zarówno gejowska jak i lesbijska budzi obrzydzenie, więc widzę, że nie będę targetem nowego filmu Wachowskich. Oni sami zresztą skończyli się po „Matrixie” (pierwszym oczywiście, by uściślić). Przykra sprawa, ale po nakręceniu filmu w pewnym sensie epokowego (tyle akcji + tyle głębi, nieczęsto się to zdarza – byłem pod wrażeniem) nie potrafią już sklecić chyba niczego nawet przyzwoitego (o „V jak Vendetta” nie ma co mówić, nudziarstwo).

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Ogólnie Wachowskim już dawno padło na łeb. Mimo to Speed Racer, nie był taki zły, czuć było rękę Joel Silvera. Na zdjęciu ten na różowo to jeden z braci który zafundował sobie zmianę płci?

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Tak, Larry – obecnie Lana.

  • http://horrorstory.blox.pl/html cedro

    Bez względu na to czy ci się seks gejowski podoba estetycznie czy nie, tego typu deklaracja na blogu filmowym nie jest najszczęśliwsza, bo trąci politycznym wyznaniem. Przepraszam, ale takie są realia. Natomiast to już kwestia na ile uznamy bloga za swoją własność, a na ile za własność swoja i jego czytelników. I na ile liczysz się z ich wrażliwością. I nie zasłaniaj sie tutaj tekstem w stylu „In my humle opinion” bo to tylko ucieczka od konsekwencji manifestowania swoich poglądów.

    To jedno, ale na mój gust o wiele istotniejsze jest fakt oceniania jakości filmu po tym, czy mówi o gejach czy lesbijkach… bo tak to rozdzieliłeś i to jest dosyć miałka podstawa i raczej świadczy o ograniczeniach niż o wybitnym guście estetycznym. skreślasz film z powodu na temat, jaki porusza, a to mocno ograniczona postawa.

    Gwoli dodania, nie obrażam Twojej osoby (oczywiście), ale postawę jaką prezentujesz.

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Hmm… Może powinienem był dodać, że oglądałem „Tajemnicę Brokeback Mountain” i mi się podobał, czekam na seans „I Love You Philip Morris”, i wtedy nie byłoby tematu. Bo geje w filmie na pewno nie skreślają dla mnie filmu.