Siedmiu reżyserów, którzy z wiekiem tracą talent [przegląd]

W Hollywood mówią: Jesteś tak dobry, jak twój ostatni film. Gdyby mierzyć poniższych reżyserów w ten sposób, to nasunąłby się wniosek, że są to co najwyżej przeciętni wyrobnicy. Ale to nieprawda. Nie mam zamiaru nikogo ośmieszać w tym zestawieniu, a wręcz przeciwnie. Pragnę zwrócić uwagę na kilka wyśmienitych produkcji, które w przeszłości nakręcili. Patrzę też w przyszłość z nadzieją, że uda im się odtworzyć dawne sukcesy.

7. Tim Burton

Może dość ostro jak na początek, ale Tim Burton jest na najlepszej drodze by utracić wiernych fanów. Reżyser ma się oczywiście dobrze, jego filmy cieszą się coraz większą popularnością – Alicja w Krainie Czarów była nawet jego najbardziej dochodowym przedsięwzięciem do tej pory. Ale coraz więcej osób widzi twórcze zmęczenie u Burtona. Właściwie, od czasów Jeźdźca bez głowy nie nakręcił żadnego filmu, który mógłby aspirować do miana kultowego. Mroczny Tim powoli zaczyna podrabiać samego siebie, jego filmy stają się bardziej kiczowate, niż groteskowe. Pewnym śladem dawnego stylu reżysera była Gnijąca panna młoda z 2005 roku, reszta to remaki i ekranizacje. Ale nawet kręcenie filmów na podstawie cudzych pomysłów wychodzi mu gorzej niż przed laty (porównajmy chociażby Batmana ze Sweeney Toddem). Zresztą, wszystko czego nie napisałem, znajdziecie w tych dwóch filmikach: Burza mózgów u Tima Burtonafragment South Parku. Lepiej tego ująć nie można.

6. Oliver Stone

Stone doskonale wiedział jak opowiadać o amerykańskiej historii. Wietnam, Kennedy, Nixon – w takich klimatach reżyser czuje się najlepiej. Ale nakręcił jeszcze Urodzonych morderców, The Doors, Drogę przez piekło, czym udowodnił, że jest wszechstronny. Dopiero w okolicach filmu Męska gra zaczął poważnie obniżać loty. Opowieść o Alexandrze Macedońskim też średnio mu wyszła. Stone postanowił wrócić do tematyki problemów nurtujących Amerykę, co zaowocowało wypranym z emocji World Trade Center, a także filmem o Bushu W., w którym cały pazur skończył się na plakacie. Premiery Wall Street 2 jeszcze u nas nie było, ale opinie krytyki wskazują na to, że poziom ostatnich filmów został zachowany.

5. Luc Besson

Francuski reżyser zaczynał dosyć ambitnie, ale szybko poszedł w stronę kina rozrywkowego. Co nie oznacza, że zaczął kręcić filmy złe. Nikita, Leon zawodowiecPiąty element trzymały wysoki poziom, wszystko się zawaliło dopiero przy okazji Joanny D?ArcMillą Jovovich. Obraz został chłodno przyjęty przez widzów i spowodował, że Besson wycofał się z filmowania na sześć lat. W tym czasie wyprodukował i napisał scenariusze do niezliczonej liczby sensacyjniaków. Kiedy nadszedł czas powrotu na stołek reżysera, oczekiwania były wysokie, ale efekt znowu mizerny. Angel-A z 2005 roku okazał się produkcją delikatnie mówiąc słabą. Nieugięty Besson tym razem nie dał za wygraną i niedługo potem nakręcił swojego Avatara, czyli dwie części Artura i minimków (poważnie, obejrzyjcie pierwszą część i policzcie zbieżności z filmem Camerona). Jeśli ktoś ma w sobie dużo z dziecka, to ostatnie dokonania Bessona powinny go zadowolić. Mimo to, można oczekiwać trochę więcej od twórcy Wielkiego błękitu.

4. Brian De Palma

De Palma znany jest z dwóch rzeczy. Pierwsze, to oczywiście jego znakomite filmy gangsterskie: Człowiek z blizną, NietykalniŻycie Carlita. Druga sprawa, to wcale nieprzesadzone ochrzczecznie reżysera spadkobiercą talentu Hitchcocka. I rzeczywiście, jeśli spojrzeć na niektóre dokonania De Palmy, jak Carrie, Wybuch, czy Świadek mimo woli, to szybko przekonamy się, że reżyser doskonale wie co znaczy słowo suspens. Oczywiście, jak wszyscy z tej listy, on również miewał potknięcia. Ale jego kariera zaczęła się sypać w okolicach filmu Oczy węża z 1998 roku. Dla mnie to wciąż udany film, ale to co nadeszło później, czyli Misja na Marsa, Femme FataleCzarna Dalia, tylko potwierdziło obawy o słabnącej kondycji reżysera. De Palma próbował pójść w formę wizualną, później starał się ponownie nawiązywać do znanych mu klimatów noir, ale nic to nie dało. Dziś błogosławieństwem byłoby dla niego powtórzenie sukcesu Mission: Imposible – mało ambitnie, ale przynajmniej na ustach wszystkich.

3. John McTiernan

Jeden z najbardziej wpływowych reżyserów lat osiemdziesiątych, któremu zawdzięczamy Predatora Szklaną pułapkę, dziś po prostu nie istnieje. W latach dziewięćdziesiątych nakręcił jeszcze kilka niezłych filmów, jak sequel Szklanej pułapki, czy Afera Thomasa Crowna. Poprzednia dekada nie była już dla niego łaskawa – ledwo dający się oglądać Rollerball Sekcja 8., która obok dobrej obsady i szczerych chęci na porządny thriller, miała też kilka dziur w scenariuszu. McTiernan popadł swego czasu w konflikt z prawem, za co skazano go na cztery miesiące odsiadki. Ale czy to w jakimkolwiek stopniu usprawiedliwia reżysera, że przez ostatnie siedem lat nie nakręcił żadnego filmu? Jego kolejnym obrazem ma być film wojenny The Camel Wars. IMDb podaje, że premiera nastąpi w 2011 roku. Pożyjemy, zobaczymy.

2. John Landis

Trudno mówić, że Landis traci talent, bo jego już właściwie nie ma w świecie filmu. Kiedyś  nazwisko Landisa było synonimem dobrej rozrywki, dzisiaj każdy już o nim zapomniał. A przecież dostarczył nam kilku znamienitych filmów i to już na początku swojej kariery: Menażeria, Amerykański wilkołak w Londynie i kultowe Blues Brothers. Warto wspomnieć też o Thrillerze Michaela Jacksona, który chyba już na zawsze pozostanie niedoścignionym arcydziełem teledysku. Landis odszedł w zapomnienie razem z takimi aktorami, jak Dan Aykroyd i Chevy Chase, których mocno lansował w swoich kolejnych filmach. To najlepszy przykład na to, jak wyjątkowe były lata osiemdziesiąte - kolejne dekady nie sprzyjały stylowi w jakim poruszał się Landis. Reżyser w końcu złapał się brzytwy i nakręcił Blues Brothers 2000, czym zupełnie rozmienił się na drobne. Film nie sprostał oczekiwaniom widzów i nie wytrzymał konfrontacji z oryginałem. Od 1998 roku, John Landis prawie nie staje za kamerą.

1. John Carpenter

Można powiedzieć, że Carpenter zawsze kręcił kino B-klasowe, z małym wyjątkiem na The Thing. Ale było to jednocześnie kino najlepsze w swojej klasie. Reżyser doskonale wykorzystał konstrukcję filmów George?a A. Romero w swoim Ataku na posterunek 13., wylansował kultowe postacie Mchaela Myersa i Snake?a Plisskena, naśmiewał się ze stylistyki kina akcji w Wielkiej drace w chińskiej dzielnicy i stworzył kilka niezapomnianych produkcji z gatunku horroru. Nie bez kozery większość tytułów jego filmów zaczyna się od przedsionka ?John Carpenter?s? – to po prostu gwarancja dobrej jakości. Przynajmniej do czasu. Chyba ostatnim godnym uwagi filmem Carpentera było W paszczy szaleństwa z 1995 roku. Później była już tylko tendencja spadkowa, nawet sequel Ucieczki z N.J. nie polepszył sytuacji. Po Duchach Marsa (2001) świat nie słyszy o Carpenterze. Internet podaje, że reżyser nakręcił ostatnio kilka filmów, ale czy ktoś miał je okazję obejrzeć? Prawdziwy underground.

|

Pozostali brani pod uwagę: Francis Ford Coppola, Robert Zemeckis, Joel Schumacher, Andrzej Wajda, Guy Ritchie, M. Night Shyamalan,

foto: seeingredaz.wordpress.com, filmweb, IMDb

  • http://www.efjusikej.de halszka

    Tima Burtona wsadziłabym osobiście trochę wyżej na tej liście.

  • http://www.kochamdziwnekino.com DawidGryza

    Wyżej się nie da skoro lista zahacza tylko siedmiu… ;-) Prawda boli, bo są to wielcy reżyserzy i żal mi ogólnie sformułowania takiej listy. Ale niestety przyznać trzeba, że początki mieli wybitne, a później już tylko po równi pochyłej w dół. Sad but true…

  • bitter

    spielberg?

  • http://niezlekino.pl/author/majk Michał Nowak

    Jak dla mnie Spielberg ma się całkiem dobrze, wprawdzie nie nakręcił nic wielkiego ostatnio, ale jakoś „daje radę”. Przy okazji, zaktualizowałem wpis i dodałem kilka nazwisk, które rozważałem przy tworzeniu listy.

  • cezary170

    Jak sie nazywa to koło tuby…

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    „Internet podaje, że reżyser nakręcił ostatnio kilka filmów, ale czy ktoś miał je okazję obejrzeć?” – nikt nie miał okazji obejrzeć, bo jeszcze nie wyszły ;) Najbliżej premiery jest „The Ward” – koniec września. Wielu liczy na powrót formy, bo jego epizody do serii „Masters of Horror” były jednymi z najlepszych.

  • http://twitter.com/dkodr dkodr

    A Terry Gilliam…? Parnasusa przecież nie da się oglądać.

  • pisul

    Film John Carpenter wygral przeca Sundance a zowie sie Łowcy wampirów.Przeca toklasyk

  • pisul

    A jego niedawne dzielo – Psychopath tez sie nie podobalo?

  • http://niezlekino.pl/ Michał Nowak

    Psychopath nie widziałem, a można to gdzieś obejrzeć? Myślałem, że to jeden z tych filmów-widmo.

    A Łowców wampirów pamiętam jako typową straight-to-dvd kichę. :) Ale dawno już oglądałem.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Z Burtonem sprawdza się tendencja: stajesz się popularny i zarabiasz więcej gdy twoje produkcje są najsłabsze. Osobiście uważam że Wonka był fajny, reszty z nowych nie widziałem – poza Duża Rybą która uważam za średnią.

    Landis miał świetną końcówkę lat 70-tych i całe lata 80-te. Bardzo lubię jego film Into the night, dość zapomnianą produkcję w stylu Hitchcocka. Lata 90-te te straszna lipa, ogromny spadek poziomu, jedna zła produkcja popychała drugą gdy się nie było dobrych ofert. Szkoda.

    De Palma… miał jeszcze film Obsesja, który mocno nawiązywał do Vertigo. Cenie sobie faceta, ale trzeba przyznać, że lubił balansować pomiędzy kiczem a dobrym poziomem. Femme Fatale uważam za ciekawy film, głównie za muzykę, aktorów oraz pracę kamery.

    McTiermana szkoda, praktycznie zjazd nastapił po malo znanym filmie Medicine Man. No ale kto mówił, że w Hollywood łatwo się utrzymać? Z tego grona akurat McTierman był dobrym rzemieślnikiem, nie miał jakiegoś wyraźnego stylu.

    Besson od 10 lat pokutuje za klapę Joanny D’arc i dlatego produkuje takie szambo.

    Co do John Carpentera to jego nieobecność najbardziej mnie boli. Wampiry były dla mnie koszmarne, jakieś campowe kino, kiepskie jak cholera i do dziś zastanawiają mnie pozytywne opinie na temat tego filmu. Jako osobie która lubiła zawsze jego filmy ciężko było na to patrzeć. Podobnie ma się sprawa z odcinkiem Masters of Horror. No dno niemiłosierne, ręce mi opadały gdy na to patrzyłem… nie wiem jak facet mógł tak zmienić styl… wiem, jest to chwalony odcinek, ale ja nie widzialem tam nic godnego uwagi.Produkcja godna poziomu kina klasy Z. W skali od 1-10 dałbym góra 3. Ogólnie 13 Posterunek oraz Ksiaze Ciemnosci, prowadzenie akcji czerpaly z tworczosci Howarda Hawksa, glownie z Rio Bravo, a nie od Romero. PRzy malym budzecie ciezko isc na efekciarstwo, wiec Carpenter powinien unikac jakichs stworkow i rzeczy niestworzonych, tak jak to robil na poczatku kariery – wprawdzie w Darkstar mielismy obcego, ale to był niezły pastisz niż film na poważnie. Nowy zapowiadany film z Hillary Swank brzmi dla mnie strasznie odpychajaco, to nie jest to czego oczekiwalem. Facet ma dopiero 62 lata! Ostatnio pomagal przy cut scenkach do gry Fear 3 oraz uzyczyl glosu jako narrator

  • Migotka

    Ja bym się jdna pokusiła o Spielberga. Porównując starego Indianę Jonesa z tym kosmicznym tworem widać, jak facet zdziadział. Podobnie zresztą jak Lucas, ale to już inna bajka.

    Swoją drogą mało się pisze ostatnio, sesja ciśnie? :D

  • http://niezlekino.pl/author/majk Michał Nowak

    No zdziadział, ale nie będę go oceniał po jednej wpadce. Chociaż musiałbym sobie odświeżyć kilka jego ostatnich filmów – IJ w porównaniu z ‘Wojną światów’ to naprawdę świetne kino:). A Lucas to rzeczywiście inna bajka – bardziej biznesmen niż reżyser.

    Tak to widać? Sesję zaczynam za tydzień, ale jej przedsmak miałem przez cały semestr. ;)

  • badguy

    Bez przesady, przed nowym Indianą jest bardzo dobry Munich. Wojna światów słaba ale kilka scen jest godnych zapamiętania i poprowadzonych mistrzowsko, Terminal nie taki zły, ot średni a wcześniej też bardzo dobre Catch Me If You Can. Daleko mu do zdziadzienia. Ot, ma lepsze i gorsze momenty.

  • Zdystansowany

    Spielberg niekwestionowane 1sze miejsce oczywiscie (no bo Wajde ciezko dawac do tej listy, on nigdy znanym rezyserem nie byl, a tym bardziej dobrym :)). Zal troche Bessona ze sie tak na drobne rozmienil bo 5th element i Leon to byly na prawde wielkie dziela, a nawet Joanna mi sie podobala ale to co ostatnio filrmuje swoim nazwiskiem (taxi, 13 dzielnica) to juz jest nawet nie klasa c tylko gdzies w okolicach x. Tak na prawde to w hollywood znam tylko chyba 1 rezysera ktory od zawsze kreci dobre filmy i nigdy nie obniza lotow: Ridley Scott. W zasadzie to rowniez Cameronowi ciezko zarzucic zeby kiedykolwiek nakrecil cos slabego – nie wszystkie jego filmy trzeba podziwiac ale wszystkie w swojej kategorii byly mega wydarzeniami :).

  • Migotka

    Dziękuję za przypomnienie mi o Wojnie Światów. Już sam ten film dla mnie stanowi niezbity argument zdziadzienia :) Ten film jeśli nie prezentował tragicznego poziomu, to bardzo mocno się o niego otarł. Z zażenowania mało nie spadłam swojego czasu z fotela w kinie. Swoją droga Terminal też moim zdaniem był bardo kiepski. Podobnie jak AI. No i jeszcze, patrząc na filmografię, warto wspomnieć o Raporcie Mniejeszości, perełce beznadziei, ale to głównie przez Toma Cruisa. Niemniej, nawet zapominając o jego roli, film nie załapałby się do tysiaca najwybitniejszych w XXI wieku. A przed nami jeszcze ekranizacja Old Boya z Willem Smithem (!!!) i kolejny Indiana Jones. Już zacieram ręce…

    Tak na dobra sprawę przez ostatnie 10 lat Spielberg nakręcił tylko dwa filmy, które prezentowały jakiś poziom: Monachium i Złap mnie, jeśli potrafisz. A i im daleko do Listy Schindlera czy Parku Jurajskiego. Teraz Spielberg kręci kiepskie filmy i produkuje masowo seriale wojenne itp, których ryczącymi reklamami atakują niemal wszystkie portale internetowe.

    Swoją drogą Marcinie, widać, widać :) Powodzenia!

  • Migotka

    Tzn, Michale. Hmhmhm. Ja już po sesji, stad problemy z pamięcią i czytaniem.

  • badguy

    Oj, i Ridleyowi siezdażały wpady: G.I Jane, White Squall, Kingdom of Heaven, A Good Year.

  • badguy

    Nie ma się co sprzeczać o subiektywną ocenę. Tak czy siak jest to wpadnięcie w sinusoidę a nie brak talentu.

  • wagu

    Oj, z Ridleyem nie jest tak źle :) Good Year – bardzo przyjemny filmik, a Kingdom Of Heaven – do kilku rzeczy mógłbym się doczepić, ale jednak robi wrażenie i będę go bronił. Można natomiast pomówić o jego braciszku, bo Tony Scott swoimi ostatnimi filmami rozczarowuje – The Taking of Pelham 1 2 3, Deja Vu, Domino.. Może nigdy nie robił świetnych filmów, ale było kilka pozycji, po których w niego uwierzyłem – Spy Game, Man On Fire, The Fan.

    Do listy dodałbym M. Night Shyamalana – rewelacyjny start a końcówka kiepska, zobaczymy co z tego Airbendera wyjdzie.

    Ciekawe też jak się potoczy kariera reżyserska braci Wachowskich, Sofii Coppoli i Richarda Kelly, po tym ostatnim nie wiem czego się spodziewać – najpierw mnie zachwycił Donnie Darkiem, potem dobił Southland Tales, The Box jeszcze nie widziałem.

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Szczególnie wersja reżyserska „Królestwa niebieskiego” jest godna polecenia.

    „The Box” jest chyba gwoździem do trumny Kelly’ego, choć nigdy nie byłem fanem jego poprzednich produkcji.

  • loko

    taaa, gdziezes ty tego Psychopath niby obejrzal? nawet na IMDB nie ma o tym filme ani slowa…

  • http://niezlekino.pl/ Michał Nowak

    Shyamalana brałem pod uwagę, ale tutaj rodzi się pytanie: czy to prawdziwy talent, czy może gość który miał farta? Dla niektórych Shyamalan skończył się w okolicach Osady, inni skreślili go już po Niezniszczalnym. No i trzeba mu dać kredyt zaufania – Airbender może być dla niego tym, czym Sherlock Holmes dla Ritchiego (tylko dzięki temu nie trafił na listę).

  • Zdystansowany

    Shayamalan jest raczej z zalozenia kiepski – 6 zmysl to film ktory usypia lepiej niz doswiadczony anestozjolog, a jedna zaskakujaca puenta na koncu w zaden sposob tego nei rekompensuje. Cala reszta jego filmow opiera sie na tym samym schemacie: 2 h nudy i pseudo zaskoczenie na koniec, ktore nikogo nie zaskoczy bo kazdy sie go juz po 6 zmysle spodziewa. Ten rezyser na liste sie nie lapie z tego samego powodu co Wajda: ktos kto od zawsze jest kiepski nie moze byc nagle jeszcze gorszy :).

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Widzisz, dla ciebie nuda, dla mnie budowanie napięcia. Dla mnie jedynym niestrawnym filmem Shyamalana jest „Zdarzenie”. Jeśli „Airbender” się uda, mogę tu uznać za wypadek. Ale to prawda, że reżyser powinien znaleźć nowy schemat i „Airbender” wygląda właśnie na taką produkcję.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Tak, zgodze sie. Ogolnie takie duchowate zaskoczenie wzieto z filmu z Aidanem Quinnem i Kate Beckinsale. Strasznie tego rezysera nie lubie.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    White Squall trudno okreslic jako slaby film. Moze nie byl powalajacy, ale z tego co pamietam byl niezly.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Taking of Pelham to nadal dobre kino akcji. Na poziome bardzo podobnym do oryginalu. Deja Vu to akurat jeden z niewielu filmow Bruckheimera ktory mi sie podobal – sci fi dla lamerów, ale ogólnie ciekawy. Domino bylo slabe, choc mogl z tego wyjsc udany obrazek.