Braveheart | recenzja filmu Drużyna A

Dość sceptycznie podchodziłem do remake?u Drużyny A, mając cały czas w pamięci idiotyczną scenę ze zwiastuna, w której Face strzela ze spadającego czołgu. Pomyślałem sobie jednak, że chyba bardziej absurdalnie już być nie może. Ależ się myliłem… Nie dość, że wspomniana scena jest rozwinięta o latanie czołgiem (sic!), to jeszcze cały film obfituje w tak szalone pomysły, że głowa mała. Jednakże ku mojemu zaskoczeniu świetnie się to ogląda. Drużyna A to nic innego jak kawał dobrej zabawy z przymrużeniem oka.

Z tym przymrużeniem oka nie żartuję. Jeśli podejdziecie do filmu na poważnie, ilość absurdalnych pomysłów może Was przytłoczyć, mimo że całość jest ewidentnie w konwencji komediowej. Latanie czołgiem (to trzeba zobaczyć!), czy odpalanie samochodu za pomocą defibrylatora, nie będzie jednak dla nikogo zaskoczeniem, gdy miało się do czynienia z poprzednią produkcją reżysera, As w rękawie. Zgodnie z tytułem Joe Carnahan ma kilka niesamowitych asów w rękawie, które albo przyprawią Was o niekontrolowany wybuch śmiechu, albo doprowadzą do rozpaczy na widok tak wielu kretynizmów.

Pod względem fabularnym nie ma zaskoczenia, jak również nie ma czasu na dyskusje o życiu. Od początku widz zostaje wessany w wir akcji, który wyrzuca go dopiero przy napisach końcowych. Historia jest nieskomplikowana, choć twórcy  próbują nas parę razy zmylić – średnio rozgarnięty kinoman szybko odkryje większość tajemnic. Czy przewidywalność przeszkadza? Tak by było w przypadku każdego innego filmu, lecz Drużynę A ogląda się dla szalonych pomysłów reżysera, a nie zaskakujących zwrotów akcji. Siedząc w kinie, cały czas zastanawiałem się, co też bohaterowie zaraz wymyślą.

Skoro mowa o bohaterach, trzeba pochwalić dobór aktorów. Bez wątpienia z całej ekipy najbardziej błyszczy Sharlto Copley w roli Murdocka. Aktor już w Dystrykcie 9 udowodnił, że potrafi grać, a w Drużynie A tylko utwierdza nas w tym przekonaniu. Jego Murdock to najjaśniejsza postać filmu ? trochę (chyba nawet trochę bardziej) stuknięty, nieprzewidywalny, ale i przesympatyczny. Film warto obejrzeć chociażby dla jego interpretacji słynnej sceny z Braveheart. Z kolei najsłabiej rozpisaną postacią jest B.A. Baracus, w którego wcielił się zawodnik MMA, Quinton ?Rampage? Jackson. Twórcy mieli na niego koncepcję (nawrócenie), ale zabrakło konsekwencji i pomysłów na rozwinięcie. Szkoda, bo przez to wydaje się dość nijaki na tle innych bohaterów.

Drużyna A to całkowicie autorska interpretacja reżysera, która w gruncie rzeczy ma niewiele wspólnego z oryginałem. Czy to źle? Wprost przeciwnie ? nowa drużyna na nowy wiek. A że czasy mamy szalone, to i film jest szalony do granic możliwości. Ponuracy, którzy wszystko biorą na poważnie, niech lepiej trzymają się z dala od tej produkcji. A wszyscy ci, którzy liczą na niezobowiązującą i lekko odjechaną komedię akcji, nie będą rozczarowani.

Foto: Imprerial – Cinepix, Impawards

  • sddc

    gdzie sie podzialy takie filmy jak HEAT :(
    wszystko teraz jest dla pokolenia MTV :(

    w sumie wyciagneli z a team co mogli :/

  • Zdystansowany

    Mi sie za bardzo nie podobalo. Wprawdzie latanie czolgiem bylo jeszcze zabawne, ale juz koncowka z zatopieniem kontenerowca i z bazzoka o sile bomby atomowej jest niestety powyzej mojej tolerancji na glupote. Ta scena koncowa nie ejst nawet widowiskowa co by jeszcze moglo uzasadnic calkowity bezsens jej tworzenia, ale final wyglada po prostu tak jakby zostalo troche budzetu i programisci na koniec stwierdzili ze dodadza za to jeszcze jakis bezsensowny efekt graficzny zeby dorobic do pensji. Niestety ze scenarzysta sie podzielic chyba nie chcieli wiec sami rozpisali akcje bez niego :). Ogolnie film jest kiepski i nawet transformers 2 bylo przy tym kinem ambitnym i z logiczna fabula trzymajaca sie kupy. Serial byl duzo lepszy bo tam przynajmniej absurdy mialy jakies swoje granice, w filmie za to glupota scenariusza jest bezgraniczna. Gdyby cala fabula skonczyla sie na scenie lotu czolgiem to film duzo by zyskal w moim odczuciu.

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Fakt, finał był trochę niemrawy – brakowało mu jaj. Zgadzam się również, że głupota A-Team to ten sam poziom co TF2. Mimo wszystko Drużynę oglądało mi się bez porównania lepiej.

  • Paweł

    Szkoda że nie podchodzisz(Zdystansowany)do filmów trochę bardziej na luzie , bardzo dużo tracisz przez to no ale każdy ma swój gust.A co do filmu to jest rewelacyjny ,czysta rozrywka,non stop akcja,rozpierducha i dużo dobrego humoru i do tego dobrze zagrana.Scena z czołgiem świetna

  • Zdystansowany

    Podchodze na luzie i mi sie scena z czolgiem akurat tez podobala. Ale oprocz luzu lubie tez widziec choc odrobine logiki w fabule czy chociaz jakies usprawiedliwienie dla dodawania efektow specjalnych. Np. taki kick ass mi sie bardzo podobal bo oprocz rozpierduchy byly zabawne dialogi i w miare trzymajaca sie kupy fabula. Natomiast w finale A-team zdecydowanei zabraklo jakiegokolwiek sensu czy pomyslu, jakby sie scenarzysta po prostu wypalil po 60 min filmu :).

  • bolo

    „odpalanie samochodu za pomocą respiratora” – ja widziałem defibrylator. rozumiem że laikowi trudno odróżnić te dwa urządzenia, ale (może i po to) w trailerze jest nazwany „po imieniu”. Pozdrawiam.

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Nie pamiętałem tego, ale masz rację.

  • kelrik

    Mi odpicowana współczesna A-Team przypadła do gustu. Oczywiście jest to lekka rozrywka która momentami irytuje, ale bałem się przed filmem że będzie bardzo na serio. Na szczęście było też zabawnie. Uważam że klimat serialu w dużej mierze został zachowany. Obsada trafiona. Zgadzam się że Copley najlepszy.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Tak, w wielu miejscach obsada roli Baracusa jest krytykowana. No ale co się dziwić, Mr T był tak wyraźna postacią – zawsze – i znaną z niekonwencjonalnego podejścia, więc podrobienie go było czymś trudnym do zrealizowania.

  • R-Chee

    Tak narzekacie na poziom realizmu i przewidywalność filmu. Proponuje zatem zapoznqać się jeszcze raz z serialem gdzie jeden odcinek nie róźnił się od drugiego a śmiertelność bohaterów w stosunku do wystrzelonych pocisków i zniszczonych pojazdów (nierzadko lądujących na dachach) była mniej prawdopodobna niż to, że pisze teraz z księżyca.

    Drużyna A zawsze była obrazem który należało traktować z olbrzymim przymrużeniem oka. ;)

  • loko

    hmm ja filmu nie widzialem i szczerze mowiac nie wiem czy sie zdecyduje gdyz serial zapamietalem z lat dziecinstwa jako jedna wielka kupe (ten sam poziom dennosci co McGyver – choc akurat na McGrubera chetnie bym sie wybral ;)

  • newgothic

    pokoleji- MacGruber jest tak bez sensu filmem ze szok na nizszym poziomie chyba niz another another movie z serii,tak powaznie nowa druzyna a bardzo mi przypadla do gustu rozrywka na bardzo wysokim poziomie, moim skromnym zdaniem najlepszy film akcji tego roku(jak do tej pory), starcie tytanow (rozczarowanie roku)

  • http://brak Feldmarszałek Duda

    „I pity the fool who wants to challenege me to a fight!” ;)

  • http://www.grrr.pl Szymon

    Co tu dużo gadać. Film durny, ale zabawny i świetnie zagrany. Liam Neeson był rewelacyjny.

  • Niunio

    Powiem tak, po obejrzeniu filmu miałem mieszane uczucia. Wracając do domu myślałem że gdyby był to odcinek pilotażowy nowej wersji serialu mojego dzieciństwa to dawał by radę. Ale po powrocie ściągnąłem sobie dwa odcinki oryginału i powiem tak. Nie ta liga panowie, nie ta liga. to już nawet nie o czołg chodzi, nie o ten specyficzny klimat, powiem szczerze sam nie wiem o co, niby to samo ale jednak oryginał to oryginał, mam tylko nadziej że naszego poczciwego Maca nie przerobią bo wtedy już całkiem legenda dzieciństwa pójdzie w diabły.