Prawdziwa magia studia Ghibli [zwiastun]

Swego czasu wspominałem o tytule The Borrower Arrietty japońskiego studia Ghibli, gdzie mogliście obejrzeć wyjątkowo oszczędny teaser. Po kilku miesiącach możemy przyjrzeć się temu filmowi bliżej, chociaż nowy zwiastun wciąż pozostawia spory niedosyt. Ale przynajmniej jakość jest zadowalająca. Panie i panowie, przed wami nowe dzieło prawdziwych mistrzów animacji.

Fabuła: Film opowiada historię postaci, które mają zaledwie cztery cale wzrostu i mieszkają pod podłogą w zwyczajnym japońskim domostwie. Ci Mali Ludzie, to 14-letnia Arriety i jej rodzina. Ludzcy właściciele domu nawet nie zdają sobie sprawy, że mają mikroskopijnych współlokatorów pod podłogą? Do czasu, aż pewien chłopiec odkrywa obecność Arriety. Film oparty jest o książkę Mary Norton, w której akcja była osadzona w Anglii, w latach 50-tych. Akcję filmu przeniesiono do Tokio roku 2010.

Jestem przekonany, że dostaniemy świetną animację w klasycznym stylu. Mimo, że reżyserem jest debiutujący, 36-letni Hiromasa Yonebayashi, możemy być pewni, że pod przewodnictwem Hayao Miyazakiego reżyser wespnie się na wyżyny swoich możliwości.

Karigurashi no Arrietty (The Borrower Arrietty) nakręci Hiromasa Yonebayashi, który współpracował ze studiem Ghibli przy takich filmach, jak Spirited Away, Ruchomy zamek HauruPonyo. Scenariusz napisał Hayao Miyazaki, na podstawie opowiadania Mary Norton. Producentami są Toshio Suzuki (Księżniczka Mononoke, Ghost in the Shell 2: Innocence) i Hayao Miyazaki. Premierę w Japonii zaplanowano na 17. lipca 2010.

  • Cujo

    Co prawda nie jest to Miyazaki, tylko Yonebayashi ale nie spodziewam się niczego mniej niż ZAJEBIŚCIE. W końcu to Ghibli. Onie nie dają baboli. No, może Rodzina Yamadów ;)

  • Andrzej

    Rodzina Yamadów była przekomiczna. Ja bym raczej napisał „No, moze opowieści z Ziemiomorza” :)

  • Jerod

    Japoński Kingsajz :D Hejku kejkum ratuj ;P

  • Migotka

    Ghibli potrzebuje świeżej krwi zdecydowanie, średnia wieku w Glibli to cos około 70 lat chyba :) Szkoda, że nie eksploatują Goro, bo to jego Ziemiomorze nie było wcale takie złe. Na pewno lepsze niż Ruchomy Zamek i niestety Ponyo Miyazakiego sr .

    Marzyłoby mi się coś na poziomie Mononoke, Nausicaa, Laputy, Lupina… Ale nie wiem, czy sie doczekam

  • Cujo

    Ziemiomorze lepsze niż Ruchomy Zamek i Ponyo?
    Nie możesz być poważna :)
    Nawet osławiony argument „kwestii gustu” nie wystarczy na takie herezje :)

  • Migotka

    Jak ja uwielbiam takie komentarze, oczywiście sugerujące, że wypowiadajacy swoją opinię ma o tyle lepszy gust i jakże wyrobiony…

    Faktem jest że Miyazaki zaliczył po Spirited Away spory spadek formy, trzeba być ślepym albo szalenie bezkrytycznym, żeby tego nie zauważyć. Ruchomy Zamek ostatnio oglądałam po raz trzeci i stwierdzam, że film jest średni. A nawet kiepski biorąc pod uwagę, kto go robił; inaczej bym go oceniła, gdyby to był jakiś debiutant w świecie animacji, ale nie był. Miyazaki lepsze (genialne) filmy robił na początku swojej kariery. Ponyo też niczym nie zachwyca, nie twierdzę, że film jest zły, bo nie jest, bardzo miło się to to oglądało, ale jak myślę sobie o Totoro czy Lapucie, zachwyt nad Ponyo mocno blednie. Chyba, że film powinnam chwalić za same nazwisko, wtedy sprawy mają się inaczej.

    A Ziemiomorze jak na pierwszy film było dobre, Miyazaki junior nie ma się wcale czego wstydzić. Było sporo do poprawki, Goro nie robi filmów na poziomie tych najlepszych swojego ojca, ale zdecydowanie powyżej tych kilku słabszych. Do tego trzeba docenić że film robił właściwie sam, bez żadnej pomocy i doświadczenia ze strony ojca, jak to się poszczęściło Yonebayashiemu.

  • Cujo

    Nie spinaj się tak :) Myślałem, że żartobliwy ton mojego wpisu był wyraźny ;)
    Ziemiomorze było wg. mnie zupełnie pozbawione duszy, i choćby tylko tym faktem nie miało startu do nawet słabszych filmów Hayao. Senior tworzył raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze z kręgosłupem. Goro jeszcze troszkę musi poobserwować :)

  • Migotka

    No właśnie widzisz, dla mnie właśnie tego kręgosłupa brakuje w kilku ostatnich filmach, jakieś takie mdłe są. Same w sobie może niezłe, niby fajne, ale to jednak nie to. Choć Ponyo i tak miało w sobie więcej tego starego Miyazakiego niż Hauru… Tak czy siak główną ich ozdobą pozostaje osoba reżysera. Goro mi szkoda, wszyscy oczekiwali Bóg wie czego po synu takiego ojca, a po takiej fali krytyki aż bo cztery lata zajęło biedakowi pozbieranie się. Ale przynajmniej starał się nawiązać do tych poważniejszych filmów Ghibli, miejmy nadzieję, że w nowym projekcie pokaże swój potencjał, jeśli ujrzy on w ogóle światło dzienne.

    A swoją fakt, że nie powtykałam „:)” po każdym zdaniu nie znaczy, żem jakaś wkurzona.
    :)

  • R.A.

    …Choć sama fabuła i pomysł jakoś średnio mi odpowiadają – to jednak to jest Ghibli, to jednak jest potęga Miyazakiego (nawet jeśli to tylko doradztwo) – tak więc wierzę, że będzie bardzo dobry film, nawet jeśli nie tak genialny, jak Spirited Away. Czekam.

  • baldr

    Rodzina Yamadów to arcydzieło, coś jak polski „Dzień Świra” tylko bardziej familijny i łagodniejszy.

  • Cujo

    No właśnie mnie zdołał tylko zirytować :)