Mądrości Jamesa Camerona

Avatar sprawił, że zdania na temat niekoronowanego „króla świata”, Jamesa Camerona, są bardzo podzielone – od fanatyzmu po szczerą nienawiść. Wszystkie jego decyzje są szeroko komentowane, ale połowy z nich nawet nie ma sensu przytaczać (jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze). Tym razem jednak Cameron miał kilka ciekawych rzeczy do powiedzenia, które warto zacytować. Sami oceńcie, czy owe „mądrości” są cokolwiek warte, mimo że dostarczają na pewno jednego – rozrywki. Tematy? Guillermo del Toro i Hobbit, The Hurt Locker w 3D i nagość Na’vi.

Jak już wiecie, James Cameron jest producentem W górach szaleństwa, zaś na stołku reżyserskim zasiada oczywiście Guillermo del Toro. Wychodzi na to, że panowie są dobrymi znajomymi. Oto, co Cameron miał do powiedzenia del Toro na temat ekranizacji powieści J.R.R. Tolkiena:

Od dawna powtarzałem Guillermo, że powinien dać sobie z tym spokój, bo na pokładzie jest tylko jedno miejsce dla kapitana. Instynktownie wiedziałem, że Peter (Jackson) przejmie projekt i nakręci ten film. Guillermo mnie nie słuchał i chciał kontynuować. Oczywiście powstałaby wspaniała rzecz, ale czy tak naprawdę nie chcemy, by Peter to zrobił? To jego projekt, a Guillermo ma swoje projekty. Każdy z nich powinien pozostać w swoich narożnikach.

Czyżby tym samym Cameron niechcący potwierdził, że Peter Jackson stanie za kamerą filmu Hobbit? Nadal nie ma żadnych oficjalnych wieści, ale to chyba tylko kwestia czasu.

O ile powyższa mądrość ma sens, o tyle poniższa może już wywołać uśmiech na twarzy. James Cameron najwyraźniej nie może przeboleć, że jego była żona, Kathryn Bigelow, zgarnęła mu Oscara sprzed nosa. Ale reżyser przyjmuje to z „godnością”:

To było jak walka Dawida z Goliatem. Goliat zarobił ponad 2 miliardy $, a The Hurt Locker zarobił mniej więcej tyle, ile kosztowała jego produkcja, czyli jakieś 15 milionów $. Akademia zawsze lubiła korygować takie rzeczy. Nie potrafię sobie jednak wyobrazić dla nas lepszego wyniku. Ja mam mojego Oscara. Ona ma swojego Oscara.

To nie wszystko:

Ameryka brała udział w wojnie przez ostatnie siedem lat i ta wojna właśnie się kończy. Podobnie jak w przypadku filmu Pluton, potrzebowaliśmy symbolicznego zamknięcia tego rozdziału. The Hurt Locker nie był kontrowersyjny, nie był polityczny, po prostu sławił amerykańskich żołnierzy i dawał ludziom poczucie, że zwracają uwagę na wojnę poprzez celebrowanie tego filmu. To wszystko jest bardzo emocjonalne, ale nie ma w tym za grosz sensu. A już na pewno nie miało sensu dla reszty świata, która patrzyła na to ze zdumieniem.

Mało Wam? Cameron nie zostawia suchej nitki na The Hurt Locker:

Film byłby lepszy w 3D. Zdecydowanie. Nie byłby o wiele lepszy, ale mówię tu o przyszłości, gdy nie wstawiasz na każdym plakacie napisu „w 3D”, tak jak nie wstawiasz już „w kolorze”.

A na koniec coś dla miłośników Neytiri, którzy liczą na jakąś rozbieraną sesję:

Jeśli chcecie zobaczyć nagich Na’vi, musicie poczekać na jedną z kolejnych części.

No chyba że do tego czasu wyjdzie Avatar – The XXX Parody, oczywiście w 3D. Może coś w tym stylu:

Foto: Kotaku, Filmdrunk

  • Miniu

    Lubię jego filmy, ale jego samego średnio.
    Zgodzę się z tym że zwycięstwo/a Hurt Locker są dla mnie bez sensu.

  • http://www.infomusic.pl Art+Vandelay

    Do czasu Titanica można powiedzieć, że robił bardzo dobre filmy – nie licząc Piranii 2 i czegoś tam jeszcze z przeszłości.

  • Parano

    Prawdę mówiąc, Cameron ma sporo racji… Więc nie rozumiem, dlaczego jest linczowany za te wypowiedzi (wczoraj podobny temat powstał na filmweb).

  • http://niezlekino.pl/author/core Ireneusz Podsobiński

    Zgadzam się, że ma sporo racji – The Hurt Locker nie zasługuje na Oscara, ale tym bardziej jego Avatar. Po prostu te ciągłe docinki Camerona wobec filmu Bigelow wyglądają tak, a nie inaczej, i to jest w tym wszystkim zabawne – zazdrość wszelkich exów zawsze mnie bawiła :)

  • Zdystansowany

    Ma racje i ma uzasadnione pretensje do Akademii za ich hipokryzje i zasade ze „oscary dla filmow, ktore nie zarobia za duzo”. A prawda jest taka ze to widownia decyduje ktory film jest dobry a ktory slaby, bo filmy sie kreci dla pieniedzy. Dla sztuki to mozna nakrecic shorta i wrzucic na youtube. Ale na produkcje kinowa nikt nie wylozy kasy jesli ona sie nei spodoba ludziom i sie nie zwroci. I racje ma tez w tym, ze to Jackson powinien krecic Hobbita bo sie po prostu juz raz sprawdzil w tej konwencji, a inni rezyserzy niekoniecznie daliby sobie z tym rade, zwlaszcza ci od kina „ambitnego” bo oni przewaznie wszystkie superprodukcje klada swoja wizja „artystyczna”, ktora nie pasuje do gustow typowej widowni.

  • TKM

    Czy naprawdę sądzicie że oskar za najlepszy film jest wyznacznikiem najlepszego filmu w roku i bezdyskusyjnie najlepszym wyborem z możliwych? Ja nie. Dlatego nie analizuje wyborów akademii, komentarzy reżyserów i innych zainteresowanych. Oskary żyją własnym życiem. Cameron jest perfekcjonistą, wizjonerem i ma nosa do tego co ludzie chcą oglądać. Chwała mu za to. Tak czy siak film jest najważniejszy.

  • TKM

    No właśnie. Gusta „typowej” widowni kreują i napędzają machine filmową. Typowy target to i duża kasa. Najlepszy film to mieszanka: bez sexy(dzieci), z bijatykami (chłopcy) romans(dziewczynki), dopracowane efekt, humor (starsze nastolatki), fabuła+wyższej klasy humor i dobre aktorstwo (dorośli obojga płci) i to wszystko w sosie 3de bez aspiracji artystycznych = miliony biletów, miliardy dolarów, superprzebój. O fuck, pasuje mi tu Avatar i Titanic. Panie Cameron, ameryki pan nie odkryłeś więc czemu Twoje filmy zarabiają miliardy a innych nie?