Michał Nowak
Editor
| Jest z nami od: | 2010-01-07 |
|---|---|
| Liczba wpisów: | 310 |
| Liczba komentarzy: | 75 |
O sobie:
michal.nienowak@gmail.com
- Strona 1/2:
- następna
Michał Nowak
Editor
| Jest z nami od: | 2010-01-07 |
|---|---|
| Liczba wpisów: | 310 |
| Liczba komentarzy: | 75 |
michal.nienowak@gmail.com
Jedno trzeba przyznać – plakaty to wiedzą jak do tego filmu zrobić.
UPDATE: A jednak prawa do ekranizacji nie zostały jeszcze sprzedane.
Cholera, tam naprawdę jest Darth Maul :)
Zdaje się, że ten film powstał tylko dlatego, że data składająca się z samych jedynek fajnie wygląda i ktoś postanowił dorobić do niej całą mitologię. Ale jeszcze ta godzina 11:11 i jedenaste wrota nieba, o shit, dawno takiego absurdu nie słyszałem:). Będzie niezły ubaw.
Zwiastun mimowolnie skojarzył mi się z pewnym filmikiem, który warto teraz przypomnieć: link
Nie, po prostu to taki typowy popik, w którym Japończycy zdają się gustować. Średnio mi on pasuje do Silent Hilla. A ta końcówka na gitarze to już początek następnego utworu, który był m.in. w zwiastunie filmu – bardzo klimatyczny.
Ciągle w tym samym miejscu. Może masz jakieś problemy z wyświetlaniem filmów z Vimeo?
Zdarzają się takie byki przy tłumaczeniu z angielskiego. Nie żebym tego nie wiedział, oglądam Zmierzch nałogowo. No i sprawdzałem obsadę na IMDb ;)
A ja czasami po prostu chodzę do kina ;)
Dla mnie miejsce 3. jest wcale nie mniejszym zaskoczeniem. A Złego porucznika z Keitelem na pewno obejrzę.
Legend Sowiego Królestwa nie ma na liście, bo jeszcze ich nie oglądałem. Napisałem asekuracyjnie we wstępie, że kilku filmów zabrakło i parę muszę jeszcze nadrobić. Choć przyznam, że o istnieniu filmu Snydera na śmierć zapomniałem…
Rzeczywiście, brutalnością Strażnicy są blisko poziomu Kopacza pośladkowego, ale jednak trochę im brakuje. W tym pierwszym nie było bicia małych dziewczynek ;)
Według listy, tytuł z 1:56 to „Rogues Gallery”, o którym pisałem kiedyś na blogu, tyle, że wtedy nosił tytuł „Operation: Endgame”
link
Natomiast z filmem z 46 sekundy jest większy problem, ale prawdopodobnie będzie to „Niania i wielkie bum” („Nanny McPhee and the Big Bang”).
link
Z rozpędu wpisałem 2010, mój błąd. Ale po co zaraz ten sarkazm? :P
„Jak ukraść Księżyc”.
Co prawda, to prawda – Miyazaki jest niezastąpiony. Zresztą, podejrzewam, że Shinkai nie chciałby być nazywany następcą kogokolwiek, tak samo jak Miyazaki nie lubi swojego przydomku „japoński Walt Disney”.
Raczej nie z mojej strony. Sam uważam „Suspirię” za mocno kiczowatą i w ogóle nie straszną. Chociaż ma ona pewien niezaprzeczalny urok, dzięki któremu lubię do niej wracać. Ale są też ludzie, którzy uważają film Argento za arcydzieło horroru. ;)
No, w końcu prawdziwy głos rozsądku. ;)
Czasem to też nie jest wyjście. Ja mam np. „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” na DVD i wersja z lektorem jest pełna bluzgów. Natomiast napisy są ocenzurowane, mają wykropkowane wulgaryzmy (!)
Ale bez tego ługi bugi nie byłoby klipu z Family Guya;). No dobra, poprawię się następnym razem, ale przyznasz, że nie sposób wcelować się w gusta wszystkich. No i proponuję nie brać tego cyklu śmiertelnie poważnie, bo po co tutaj sens? Po co komu logika?
Wyczuwam mocne inspiracje grą Brutal Legend. Może być ciekawie. :)
A propos uczenia się kwestii na pamięć, fonetycznie; dodam tylko, że Bela Lugosi wkuwał swoje teksty na pamięć w Drakuli, bo sam angielskiego nie znał. I wyszło tak, że dzisiaj jego akcent to prawdziwy kult i znak rozpoznawczy hrabiego wampira. :) No, ale to taki wyjątek, co zdarza się raz na sto lat.
Akurat po tobie nie spodziewałbym się, że nie widziałeś Cesarzowej ;)
Krytyka jest zawsze mile widziana, ale nie trawię, gdy komentujący uważa, że jego opinia na temat filmu jest jedyna i słuszna, a każdy kto ma odmienne zdanie, zasługuje na +15 do egoizmu, czy coś w ten deseń.
No i nie masz do końca racji, że muszę podporządkowywać się szyldowi NK, pisząc w całym jego imieniu. Widzisz, różnica z Niezłym Kinem jest taka, że pisząc nawet zwykłe newsy, mogę je ubarwiać swoją oceną. Bo to jest blog. W serwisach informacyjnych, jak Stopklatka czy Filmweb, musiałbym darować sobie jakąkolwiek polemikę i przedstawiać tylko fakty – obiektywnie, bez mojego punktu widzenia. Tutaj jednak mogę sobie pozwolić, aby dodać swoje trzy grosze.
Uwierz mi, że wcale się nie spinam. Gdybym powiedział, że Hero to „pieprzone arcydzieło”, to pewnie zostałoby to odebrane pozytywnie. Jedno słowo, a może być odczytane na różne sposoby.
Gdybyś czytał moje wpisy, to byś wiedział, że często piszę o filmach nie-hollywoodzkich, najchętniej właśnie azjatyckich (jeśli oczywiście jest o czym pisać). Nie znaczy to jednak, że mam się rozpływać nad każdą produkcją ze wschodu.
Może i racja co do Dwunastu gniewnych ludzi, ale np. gdybym zamiast tego filmu dodał Drabinę Jakubową, to idąc tym tropem trzeba by dodać jeszcze Szósty zmysł i kilka innych. :)
Szczerze, mimo całej doskonałości soundtracku z Requiem…, raczej nie będę wrzucał go do cyklu. A to dlatego, że ten kawałek stał się niewyobrażalnie pospolity na przestrzeni ostatnich lat. Nawet w polskiej edycji „Mam Talent” wałkowali go bezustannie.
Od tego właśnie mamy pluralizm opinii i poglądów. Może w takim razie Reprise polubisz. ;>
A co dopiero Al Pacino? Hehe.
Natomiast plakat do „Ostatniego filmu Shyamalana” powalił mnie na podłogę. :)
Tylko gdzie wy te cycki widzieliście? Albo oglądałem nieuważnie, albo byłem na innym filmie. :)
Jeśli chodzi o newsy, to można powiedzieć, że 90% z nich powtarza się na każdym serwisie filmowym. :)
A co do The Social Network, to jestem nieprzekonany. Z jednej strony to gorący temat, ale mnie on jakoś w ogóle nie interesuje. I ciągle mam wrażenie, że nie tędy powinien iść Fincher.
Akurat ta bezsensowna brutalność była jedynym elementem, dla którego warto było zobaczyć nowego Rambo:). Ale Expendables jakoś nie zalatuje mi na taką produkcję, gdzie flaki będą latać w powietrzu.
Tak, ale to jest polskie tłumaczenie w przekładzie Tomasza Beksińskiego, który nawiasem mówiąc, genialnie przełożył wszystkie „Pythony” na nasz język. No i nikt nie powiedział, że tłumaczenia muszą być dosłowne.
UPDATE: Garfield otrzyma za rolę Spider-Mana ?tylko? 500 tysięcy dolarów!
Rzeczywiście, już poprawiam.
A co do braku Leo w obsadzie, też jestem lekko zdziwiony. Ale w przeszłości Scorsese też miał w zwyczaju „odpoczywać” czasem od De Niro, więc podejrzewam, że w jego następnym filmie DiCaprio też powróci. ;)
Jakbyś nie zauważył, to jest wpis sprzed kilku miesięcy, więc film miał prawo wygasnąć. A największego pajaca robisz sam z siebie.
Zamiast się gorączkować, może byś poczytał dokładniej? Przede wszystkim, na dole newsa (nad tagami) jest podane źródło, tak jak w KAŻDEJ wiadomości na naszym blogu.
A w samej treści podkreśliłem jasno, że film nie spełnił pokładanych oczekiwań w USA, ale za to zwrócił się zagranicą. I nieważne w tym przypadku ile wyniósł jego budżet – ważne, że ogółem zarobił więcej niż Tomb Raider i każda inna ekranizacja gry.
Widzę, że opinie są totalnie różne. Ale niestety przeważają te totalnie negatywne, z którymi osobiście totalnie się nie zgadzam. :)
Hehe. No, wódkę przede wszystkim. ;)
Ale on już ją reklamuje od dłuższego czasu – już w grudniu widziałem w sklepie plakat Sobieskiego z Willisem.
Hmm, u mnie było całkiem sporo ludzi i nawet nikt nie wyszedł przed końcem;). Byłem w sobotę o 17.
web_user, doskonale wiem o co ci chodzi, ale wskaż mi proszę choć jeden fragment, w którym mówię o filmach Pixara, jakoby miały być filmami Disneya.
Jedynie w którym momencie wspominam o Disneyu, to odnosząc się do faktu, że mogą zaadaptować pomysł z wyświetlaniem shortów przed filmami Marvela (bo jak wiemy, Pixar i Marvel należą do Walt Disney Company).
Na dobrą sprawę, Van Helsing pojawił się już w „Drakuli” Toda Browninga z 1931, a może i jeszcze wcześniej. Tylko tutaj mówimy o filmach, w których to właśnie Van Helsing jest głównym bohaterem, a nie – dajmy na to – Dracula.
Czy to apel do dystrybutora?
No właśnie dałoby się, gdyby się za to odpowiednie osoby zabrały. ;)
Ja jestem raczej konserwatywny w tych kwestiach. Już wolałbym sobie sprawić na długą podróż PSP, na przykład. Chociaż taniej wychodzi mimo wszystko książka. A najprzyjemniej – osoba towarzysząca, hehe.
No zdziadział, ale nie będę go oceniał po jednej wpadce. Chociaż musiałbym sobie odświeżyć kilka jego ostatnich filmów – IJ w porównaniu z ‘Wojną światów’ to naprawdę świetne kino:). A Lucas to rzeczywiście inna bajka – bardziej biznesmen niż reżyser.
Tak to widać? Sesję zaczynam za tydzień, ale jej przedsmak miałem przez cały semestr. ;)
Jak dla mnie Spielberg ma się całkiem dobrze, wprawdzie nie nakręcił nic wielkiego ostatnio, ale jakoś „daje radę”. Przy okazji, zaktualizowałem wpis i dodałem kilka nazwisk, które rozważałem przy tworzeniu listy.
Posiłkowałem się przy opisie Wikipedią, ale skoro tak piszecie, to pewnie tak właśnie jest. ;)
Oj, tak. Świat byłby nudny bez Stevena Seagala. :)
To by mogło być nawet ciekawe. Ale niesmak dalej pozostaje – Rambo jest tylko jeden, tak samo jak Rocky, McClane, Indiana, itp.
UPDATE! A jednak to tylko plotka. Courtney Love sama ją zdementowała.
O tak, w realu o dziwo można znaleźć ciekawe promocje. Sam tam kupiłem Ludzkie dzieci na 2DVD za 9.99zł, albo Narzeczoną Frankensteina za tę samą cenę. W Carrefourze też można dopaść ‘dobre filmy za dyszkę’ ;)